Wyszukaj

24 grudnia 2013

Konfrontacja: Slayer - World Painted Blood vs Metallica - Death Magnetic (remake)



 Witam! W nowej recenzji po raz kolejny skonfrontuję ze sobą albumy dwóch bardzo znanych zespołów - Slayera i Metalliki. Obie płyty zostały wydane w podobnych latach ("Death Magnetic" 2008, "World Painted Blood" 2009). Są to jak dotąd najnowsze albumy tych zespołów (no, nie licząc albumu "Lulu" Metalliki, jednak tego czegoś albumem nazwać nie można). Czy Metallica znów wygra ze Slayerem? Który z albumów wypada lepiej?

1. Slayer - World Painted Blood

World Painted Blood został wydany 3 listopada 2009 roku nakładem wytwórni Sony Music Entertaiment oraz American Recordings. Produkcją zajął się wieloletni pomocnik grupy Rick Rubin, tym razem pomógł mu Greg Fidelman. Grupa pierwszy raz poinformowała fanów o próbie stworzenia nowego albumu już na początku 2009 roku. Album za single "Hate Worldwide" oraz "World Painted Blood" zyskał 2 nagrody grammy w kategorii Best Metal Performance, zyskał 12 miejsce w rankingu Billboard 200 z roku 2009, zyskał drugie miejsce w rankingu US Top Hard Rock Albums oraz szereg innych nagrodzeń.

Pomysł na okładkę jest dosyć ciekawy - artysta stworzył kilka obrazów i połączył je w jeden. Każdy wyglądał zupełnie inaczej, jednak po połączeniu ich wyszła mapa świata (niekompletna, lecz to nie jest ważne). Kontynenty i oceany są zabarwione na czerwono, jakby krwią. Świetnie pasuje do tytułu - "świat pomalowany krwią". Na pierwszym planie widzimy napis z nazwą zespołu. Pomysł na okładkę jest dosyć prosty, a bardzo dobry. Jest nieskomplikowana, a idealnie pasuje do tytułu. Przejdźmy do utworów.

 

Album do przesłuchania

1. "World Painted Blood" 
Pierwszy utwór jest idealnym początkiem. Z początku słyszymy gitarę, która ma na celu budowanie napięcia oraz jakieś szepty, pomruki. W okolicach pierwszej minuty piosenka zaczyna się rozkręcać. Dochodzi wokal, utwór nabiera prędkości, rozpędza się. Spodobał mi się od pierwszego odsłuchania. Zwrotki są dosyć złożone i długie. Refren za to dosyć ubogi, średni. Składa się jedynie z dwóch wersów: "world painted blood / no sanctuary". Po drugiej zwrotce piosenka całkowicie zmienia rytm. Zagrana została solówka, a piosenka coraz bardziej zwalnia. Słyszymy cicho zaśpiewaną zwrotkę, instrumenty wówczas też brzmią spokojnie. Wokal jednak z czasem staje się coraz mocniejszy, głośniejszy, wyższy. W końcu, gdy osiągnie szczyt, słyszymy powtórkę z początku piosenki - pierwsza zwrotka. Idealne zakończenie dla piosenki. Jedna z moich ulubionych na płycie i świetny początek albumu. Tekst opowiada o plagach, nieszczęściach, które nękają świat. Niby jest to po prostu papka bezmyślnie skleconych słów, które mają coś wspólnego z tymi nieszczęściami, jednak całkiem niezły wydźwięk zyskuje to wszystko w połączeniu z tym riffem.

Ocena: 9,5/10

2. "Unit 731"
Jeden z szybszych i mocniejszych utworów na płycie. Jednak wcale mi się nie podoba. Piosenka jest monotonna, jej budowa jest prosta. Strasznie nijaka. Tekst opowiada o Jednostce 731, tajnej jednostce wojskowej cesarskiej armii japońskiej. Ludzie ci przeprowadzali eksperymenty na jeńcach, które często kończyły się śmiercią (jeńców). Testowali również na nich broń chemiczną i biologiczną różnego rodzaju. Dla zainteresowanych - Jednostka 731.

Ocena: 6,75/10

3. "Snuff"
Dobry utwór z niezłym riffem. Świetne melodie i solówka, słyszymy to już na początku numeru. Jednak tym co mi się w niej podoba najbardziej jest wokal. Tom Araya świetnie manipuluje głosem. Dopasowuje go do słów wypowiadanych w danych momencie. Tekst nie ma większego sensu - rozlew krwi, cierpienie, męka i tak dalej. Bardzo podoba mi się refren. Nieźle zostały zaśpiewane wersy "action / torture, misery / endless suffering / torment, agony / captured for eternity". Wpada w ucho.

Ocena: 8/10

4. "Beauty Through Order"
Piosenka o wiele wolniejsza i spokojniejsza od poprzednich. Mała odmiana. Ciekawie zrobiony riff. Utwór wprowadza niepokojącą atmosferę, dobrze się tego słucha. Pamiętam, że gdy słuchałem tego pierwszy raz, to nie mogłem się doczekać co będzie dalej. W połowie utwór przyspiesza i tak już zostaje do końca. Tekst nawiązuje do postaci węgierskiej księżny Elżbiety Batory - seryjnej morderczyni z XVI wieku. Slayer wrócił do swojej starej tradycji - znowu piszą utwory o seryjnych mordercach :) Mimo, że utwór jest całkiem niezły, do ideału odrobinę zabrakło.

Ocena: 9/10

5. "Hate Worldwide"
Słuchając tego miałem podobne odczucia co w przypadku "Snuff". Szybki utwór z fajnym riffem. Piosenkę mogę nazwać "klasycznym utworem Slayera". Widzimy, a raczej słyszymy szybkie zwrotki oraz typowe dla Slayera zwolnienie w okolicach refrenu. Wokal jest też bardzo ważny. Refren jest wprost świetnie zaśpiewany. Głównie to sprawia, że ta piosenka mi się podoba. Coś niesamowitego. Tekst jest bardziej bezpośrednim atakiem na religię chrześcijańską niż poprzedni utwór. Opisuje całą tą religię jako bzdurę, utrudniającą ludziom życie zamiast pomagać. Jako pasożyt.

Ocena: 8,5/10

6. "Public Display Of Dismemberment"
Tytuł wskazuje na to, że jest to piosenka mówiąca o wypruwaniu flaków, egzekucjach i rozlewach krwi. Jednak wcale o tym nie jest. Tekst mówi o chaosie panującym na świecie. Widać to w wersach "New tax, market crash, high life never lasts / No quick fix, for broken politics". Riff i perkusja bardzo dobre. Jeden z krótszych utworów na płycie, mimo to jest bardzo dobry w odróżnieniu od "Unit 731". Jednak utwór nieco gorszy jest od poprzedniego. 

Ocena: 8/10

7. "Human Strain"
Zaczyna się dziwnym riffem, całkowicie nie w stylu Slayera. Właściwie co to jest? Może nam się skojarzyć z niektórymi utworami z albumu "God Hates Us All", który nie był typowym albumem Slayera. Nie ma w tym ani grama thrash metalu. Nie wiem co o tym sądzić. Utwór został wykonany całkiem nieźle, ale problem polega na tym, że jego wykonawcą jest Slayer. A thrashowe napieprzanie to jest to, co tej grupie wychodzi najlepiej. Obniży to ocenę. W tekście mowa jest o zarazach dziesiątkujących całe populacje. Prawdopodobnie najgorszy utwór na płycie.

Ocena: 6/10

8. "Americon"
Dosyć punkowy utwór. Wpadający w ucho riff oraz perkusja. Opowiada o USA, "najlepszym kraju na świecie", o zakłamaniu jego przywódców oraz tym jak bardzo ten naród jest zgniły wewnątrz. Wersy "It's all about the mother fucking oil / Regardless of the flag upon it's soil / In a blood bath we pad our fucking greed / The price is high to maintain liberty" są bezpośrednim atakiem na Stany Zjednoczone i wytykają jego wady. Jeden z lepszych tekstów na płycie. Przypomina piosenkę "Amerika" Rammsteina. 

Ocena: 8,5/10 

9. "Psychopathy Red"
Jeden z szybszych na płycie. Krótki, trwa ledwo ponad dwie minuty. Jego budowa jest dosyć prosta. Bardzo dobry riff, perkusja oraz wokal idealnie zgrały się ze słowami - tekst opowiada o ukraińsko-rosyjskim seryjnym mordercy, Andrieju Czikatiło. Na każdym albumie Slayera znajdzie się piosenka z tekstem tego typu. Na początku utwór w ogóle mi się nie podobał, ale przekonałem się. Dobry kawałek. 

Ocena: 9/10

10. "Playing With Dolls"
Najlżejszy utwór Slayera jaki znam. Jest krytykowany przez większość fanów, jednak moim zdaniem jest to bardzo, bardzo dobry kawałek. Instrumenty i wokal budują wytwarzają atmosferę pełną niepokoju. Pod koniec, gdy padają słowa "God can't help you now!" emocje opadają. Takie katharsis. Najbardziej rozbudowany tekst i zdecydowanie najlepszy na płycie. Jego tematyką jest ponownie religia chrześcijańska. Podmiot liryczny opowiada o niej jako rzeczy bezwartościowej, twierdzi, że Bóg nigdy nam nie pomoże, choćbyśmy nie wiadomo jak się modlili i nas opuści. Zawsze będziemy sami bez pomocy. Wskazują na to słowa "pestilence is here, death awaits, your body is not of Christ / it's my altar, helpless and alone, violate, enveloped in my sin" oraz "broken and afraid, God can't help you now!". Sugeruje to, że Bóg zostawił tego człowieka samego, wydał go na pastwę zarazy i nieszczęść. Wersy "Ghostly figures are always standing still / are they mocking me? What do they see?" mają na celu ukazanie tego, jak żałosny jest człowiek bezmyślnie zapatrzony w siłę Boga. W siłę, która w rzeczywistości nie istnieje i sprawia, że to wszystko jest jednym wielkim okrutnym żartem. Świetna solówka. Bardzo klimatyczna piosenka. Nie tylko jedna z najlepszych na płycie, ale i jedna z moich ulubionych jeśli chodzi o Slayera. 

Ocena: 9,75/10

11. "Not Of This God"
Tytuł wskazuje na to, że jest to kolejna piosenka mówiąca o bezsensie i braku spójności w religii chrześcijańskiej. Tekst potępia fanatyzm religijny oraz zakłamanie Kościoła. Dźwiękowo jest średnia, nawet niezła. Są jednak lepsze numery na tej płycie. Nie spodobała mi się od pierwszego przesłuchania. Duże plusy tej piosenki to świetny wokal i fajne brzmienie gitary przed refrenem.

Ocena: 7,5/10

12. "Atrocity Vendor"
Utwór bonusowy. Piosenka zaczyna się lekko w stylu punkowym, jednak po chwili piosenka zaczyna brzmieć całkiem ciekawie. Coś jak "Snuff" lub "Hate Worldwide" z tego samego albumu. Dobre tu jest brzmienie gitar, Jeff gra bardzo rozważnie. Dave na perkusji jest trochę chaotyczny, ale i tak nie jest źle. Widać ile Slayer się nauczył w ciągu tych 30 lat. Piosenka jest o pewnym kacie zwanym "sprzedawcą okrucieństwa", który uwielbia męczyć swoje ofiary.

Ocena: 7,25/10

Płyta World Painted Blood dowodzi, że Slayer nie spadł z poziomu i nadal potrafi świetnie grać. Słyszymy rasowe brzmienia rodem z Reign In Blood, wiele ciekawych piosenek, świetne skłaniające do przemyśleń teksty. Pomimo tylu lat grania Slayer dalej tętni pomysłowością. Wszystko wydaje się być dobrze dopracowane, jednak nie jest to jeszcze taki ideał jak South Of Heaven czy wcześniej wspomniany Reign In Blood. Ten album jest świetny, gorąco polecam dawnym fanom Slayera, tym obecnym zresztą też.

Okładka: 10/10
Kompozycje: 9,5/10
Teksty: 8,5/10

Ogólna ocena: 9,5/10

Zalety:
- Świetne kompozycje
- Świetne teksty skłaniające do refleksji
- Zgranie
- Okładka
- Wokal

Wady:
- Monotonność niektórych utworów

2. Metallica - Death Magnetic


Death Magnetic został wydany 12 września 2008 roku nakładem Warner Bros. Records oraz Vertigo Records. Po raz pierwszy od czasu albumu ...And Justice For All grupa wraca do thrash metalowych brzmień. Tak samo jak w przypadku płyty Slayera przy albumie pracował Rick Rubin, stąd najprawdopodobniej wzmocnione brzmienie na albumie. Grupa zdobyła pierwsze miejsce w rankingu Billboard 200 z 2008 roku, przy okazji w wielu innych kategoriach również zdobywając pierwsze miejsce.

Podobnie jak w przypadku płyty Slayera okładka dobrze mówi o tym, o czym mówi większość tekstów na tej płycie. Ich tematyka to - śmierć. Wiry i linie wokół mają bardziej nas wczuć w ten klimat "magnetyzmu śmierci", tego jak wysysa życie, wciąga i tak dalej. Jamesa Hetfielda do nagrania tej płyty zainspirowała historia Layne Staleya, wokalisty Alice In Chains, który był "przyciągany przez śmierć" (czyt. zaćpał się zwyczajnie na śmierć). Przejdźmy do utworów.

 
Album do przesłuchania
1. "That Was Just Your Life"
Utwór rozpoczyna dźwięk bicia serca, potem pojawia się gitara, która dodaje tajemniczego klimatu. Utwór rozkręca się powoli, dopiero w okolicach drugiej minuty. Szybki, dynamiczny numer. Jego budowa jest dosyć prosta. Jednak tylko dźwiękowo. Tekst jest bardzo rozbudowany. Opowiada o małej długości życia, o człowieku, któremu całe życie przeleciało tak szybko, że ledwo zaczął żyć, a tu czas umrzeć oraz o tym, że większość ludzi nie potrafi pogodzić się ze śmiercią. Widzimy to w wersach "I blind my eyes and try to force it all into place / I stitch them up, see not my fall from grace". 

Ocena: 9/10 

2. "The End Of The Line"
Moje pierwsze skojarzenie - "Master Of Puppets" (piosenka). Słychać to szczególnie podczas zwrotek. Tekst również ma to samo znaczenie. Jest w nim mowa o narkotykach i o ich zgubnych skutkach dla ludzi, o tym, że prowadzą do śmierci. Dosyć wyczuwalne jest to w wersach "Choke / Asphyxia / Snuff reality" oraz w refrenie. Energiczny, żywy utwór z bardzo dobrym riffem. Jeden z moich ulubionych na tej płycie.

Ocena: 9,25/10  

3. "Broken, Beat & Scarred"
Tekst ma proste przesłanie - "nigdy się nie poddawaj, choćby nie wiem co!". Przez większość piosenki powtarzają się te same zwroty i zdania. Bardzo przyjemny dla ucha riff i wokal. Piosenka wolna, a bardzo żywa. 

Ocena: 8,5/10 

4. "The Day That Never Comes" 
Spokojna piosenka, klimatyczna ballada. Wprowadza taką atmosferę tęsknoty za nie wiadomo czym. Tekst jest z kolei dosyć zagadkowy. Można go zinterpretować na różne sposoby. Pierwszy, dosłowny: piosenka mówi o człowieku, który doznał wielu krzywd w przeszłości i czeka na dzień, w którym będzie mógł się zemścić, na "dzień, który nigdy nie nadchodzi". Drugi sposób: widzimy też parę nawiązań do Biblii, jak to często w Metallice jest. Wers "Waiting for the One" może też znaczyć "Czekając na nadejście Jedynego". James Hetfield też zastosował homofony, słowa brzmiące podobnie. W jednym miejscu słyszymy zarówno "son", jak i "sun". Wyrażenie "son shine" pochodzi z Biblii i jest tłumaczone jako "Chwała Synowi". Każdy może ten tekst zinterpretować inaczej. 

Ocena: 8,75/10 

5. "All Nightmare Long" 
Jak dotąd najlepszy utwór. Zaczyna go riff wprowadzający mroczny nastrój. Zresztą pasuje to do tekstu. Nawiązuje on do powieści H. P. Lovecrafta "Ogary z Tindalos". Jest to cecha wspólna z piosenką "The Thing That Should Not Be" z albumu Master Of Puppets, która nawiązywała do innej książki tego autora. Przez całą piosenkę słyszymy świetne riffy oraz wokal. Przed refrenem wokal stara się budować napięcie słowami "Still you run, what's to come, what's to be?". Sam refren jest bardzo energiczny. Polecam. 

Ocena: 9,5/10  

6. "Cyanide"
Utwór ten powraca do mroczniejszych tekstów z pierwszej części płyty. Jego tematyka to samobójstwo jak tytuł może wskazywać. Wykorzystanie cyjanku w tytule może być nawiązaniem do pewnych zdarzeń z II Wojny Światowej. Dowódca SS Heinrich Himmler wykorzystał go, aby nie dopuścić do schwytania przez wrogów. Tekst piosenki zdaje się badać powody dla których ktoś może zdecydować się na samobójstwo. Podmiot liryczny twierdzi, że on już dawno umarł i śmierć ciała to tylko pogrzeb. "Living dead inside / Break this empty shell forever more". Teraz o dźwięku. Piosenka jest dobra, ale jest wiele lepszych na tej płycie. Fajny riff i wokal. Po drugiej zwrotce i refrenie słyszymy zmianę w rytmie piosenki (gitara staje się spokojniejsza, melodyjniejsza) i parę mrocznych wersów. Klimatyczny utwór. 

Ocena: 7,75/10 

7. "The Unforgiven III"
Jest to trzecia część tej "trylogii". Ballada, dźwiękowo podobna do poprzednich piosenek z serii "The Unforgiven". Tekstowo jednak inna, ale o tym później. Spokojny, klimatyczny początek. Po pierwszej minucie piosenka trochę się rozkręca. Przez całą piosenkę słyszymy dosyć smutny riff, wokal. Piosenka niby żywa, ale taka smutna. Najgłębszy tekstowo utwór na płycie moim zdaniem. Tekst opowiada o ludziach, którzy cierpieli w wyniku działań zamierzonych bądź nie, a te krzywdy zostawiły ślady na ich psychice. Widzimy to na przykład w wersach "In remembrance I relieve / and how can I blame you / When it's me I can't forgive?". Dobry utwór. Dobrze jest go posłuchać, gdy chcemy się uspokoić. 

Ocena: 8/10  

8. "The Judas Kiss"
Jeden z najgorszych na płycie. Nie znaczy to jednak, że jest gównem. U Metalliki nawet piosenki, które prezentują się nijako w stosunku do reszty są dobre. Tekst nie mówi o zdradzie jak można się spodziewać patrząc na tytuł, tylko o wyborach i drogach jakimi podążamy w życiu. Średni riff, dobry wokal. Piosenka byłaby lepsza, gdyby była trochę krótsza. Podobnie jak w przypadku piosenki "...And Justice For All", efekt psuje długość.

Ocena: 7/10  

9. "Suicide & Redemption"
Jest to instrumental. Nudny, bardzo nudny. Nie przepadam za takimi utworami. Jedyny instrumental od Metalliki, który można określić słowem "dobry" to "Orion" z Master Of Puppets. 

Ocena: 6/10  

10. "My Apocalypse"
Jeden z najmocniejszych numerów na płycie. Riff przyjemny dla ucha, spodobał mi się od pierwszego posłuchania. Perkusja również godna jest uwagi. Szybki numer, żywy. Tekst jest dosyć zagadkowy. Nie jestem pewien o czym on dokładnie mówi, lecz mam dwie teorie: o terrorystach samobójcach lub o postępującym szaleństwie. Tekst jest bardzo mocny. Nie wierzycie? Mała próbka: "Mangled flesh, snapping spines / Dripping bloody valentine / shattered face spitting glass". 

Ocena: 7,75/10 

Death Magnetic to bardzo dobry album. Mimo to, że minęło tyle lat od wydania albumów w rodzaju Master Of Puppets, Ride The Lightning, a w międzyczasie zostały wydane spieprzone albumu typu Reload i St. Anger, to Metallica dowiodła, że jest zdolna dobrze zagrać.

Okładka: 8,5/10
Kompozycje: 8/10
Teksty: 9/10

Ocena końcowa: 8/10

Tym razem Slayer wygrywa. Przeważającym elementem była lepsza okładka oraz minimalnie lepsze kompozycje. Jednak albumy są na podobnym poziomie. Gdyby na miejscu Death Magnetic znalazł się album Metallica lub Master Of Puppets to wynik byłby zupełnie inny. To wszystko z mojej strony :)

Zalety:
- Dobre kompozycje
- Dobre teksty skłaniające do refleksji
- Zróżnicowany styl

Wady:
- Bezsensowny instrumental, oraz niepotrzebna monotonność niektórych utworów

2 komentarze:

  1. Witam.co do tej Konfrontacji,wyszła bardzo dobrze....jednak mam jedno pytanie:Moglibyście,zrecenzować płytę Marduka"Panzer Division"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytałem o tym albumie, wydaje mi się że zrobimy tą recenzję. Zapowiada się na całkiem dobre wydawnictwo :)

      Usuń

Obserwuj nas!