Wyszukaj

18 marca 2014

Konfrontacja: Soulfly - Primitive vs Ektomorf - Kalyi Jag


Witam po raz kolejny! Ostatnio rozmyślałem nad tym aby zrecenzować album Kalyi Jag Ektomorfa, jednak uznałem że trzeba z tym zrobić konfrontację. Szukałem odpowiednich kandydatów, i nie znalazłem. Miałem lekki żal do MrCommando1995 o to, że przedwcześnie stworzył recenzję albumu Primitive grupy Soulfly. Tak więc postanowiłem że połączę te recenzje, i wyjdzie (mam nadzieję) niesamowita konfrontacja. Tak więc macie przed oczami drugą recenzję z Soulfly i Ektomorfem w roli głównej: Soulfly - Prmitive, oraz Ektomorf - Kalyi Jag

Soulfly - Primitive


Album Primitive został wydany 26 września 2000 roku nakładem Roadrunner Records. Album zyskiwał pochlebne opinie, zdobył 32 miejsce w rankingu Billboard 200, i zyskał 11 miejsce w rankingu Top Independent Albums. Grupa zachęcona złotem na poprzednim albumie zabrała się za wydanie kolejnego albumu. Według Maxa album miał mieć zmienioną koncepcję, miał wyglądać zupełnie inaczej niż poprzedni. Zmieniono gatunek metalu: zamiast nu metalu, zagrano groove metal; album miał przypominać w większości Roots, oraz Chaos A.D Sepultury. Przy okazji, w 1999 roku odszedł Jackson Bandeira biorący udział w pierwszym albumie, potem przyszedł Logan Mader, a tuż przed rozpoczęciem nagrań zastąpił go Mikey Doling. Co z tego wyszło? Za chwilę się przekonamy.

Okładka została namalowana przez artystę współpracującego niegdyś z Bobem Marleyem (!), namalował ją Neville Garrick. Pomysłodawczynią okładki była zaś Gloria Cavalera, żona Maxa. Na okładce widnieje feniks powstający z popiołów. Poniekąd zachęca do dalszego kontaktu z albumem, głównie z tego względu że dobrze się prezentuje. 

1. "Back To The Primitive"
Pierwszy singiel albumu. Na początku słyszymy intro, które brzmi co najmniej dziwnie. Nie wiem, ono miało chyba udawać berimbau czy coś. Zamierzony efekt jednak im nie wyszedł, i powstało takie nie wiadomo co. Dopiero po około 20 sekundach piosenka zaczyna się rozkręcać. Słyszymy dźwięk bębnów oraz gitary, który utrzymuje nas przez jakiś czas w napięciu. Kiedy dochodzi wokal, piosenka nabiera takiego "marszowego" tempa (brzmi jak "Roots Bloody Roots" Sepultury z albumu Roots). Piosenka tryska energią. Uważam ją za jedną z najlepszych jakie Soulfly wydało. Co do tekstu to jego budowa jest dość prosta, pomimo tego zawiera ważny przekaz - Tekst krytykuje kłamliwych ludzi próbujących nas krytykować, zapewne chodzi o polityków, a także ludzi im podporządkowanych. Ich bezkarność rodzi tą tytułową prymitywność.

Ocena: 9,25/10

2. "Pain"
Po raz kolejny mamy do czynienia z dobrym utworem. Szybko się rozpoczyna; jest żywy, ma dobrze dopasowany wokal, i prymitywny riff, chociaż ten tak naprawdę w niczym nie przeszkadza, bardzo pasuje do tekstu i wokalu. Tak naprawdę dużo się tutaj dzieje, ponownie dostaliśmy coś co brzmi jak "Roots Bloody Roots", tyle że w uboższej wersji. Uznam to za neutralną cechę - pomimo podobieństwa do poprzedniego utworu pod niektórymi względami utwór brzmi inaczej. Utwór jest poświęcony pasierbowi Maxa Cavalery - dla Dany Wellsa. Wyjaśnione są okoliczności śmierci (Max podejrzewa że to było zaplanowane), w razie gdyby domniemany sprawca tego słuchał, ma to obudzić w nim wyrzuty sumienia.

Ocena: 9/10

3. "Bring It"
Początkowo słuchając tego utworu miałem wrażenie że jest z pierwszego albumu; utwór jest dosyć szybki, żywy, z lekka mroczny. Przypomina "Eye For An Eye". Widać jak dobrze dostosował się do grupy nowy gitarzysta, Mikey Doling. Z przyjściem zwrotki słychać że temu utworowi jest bliżej do tych nowszych kompozycji, z powodu tych bezsensownych jednowyrazowych zwrotów przypomina również Conquer, co raczej najlepiej dla niego nie robi. Utwór najprawdopodobniej jest o wojnie. Coraz częściej mam wrażenie, że utwory o wojnach są dosyć słabe, i zawierają wiele jednowyrazowych zwrotów.

Ocena: 7,5/10

4. "Jumpdafuckup"
Drugi singiel albumu, w utworze wystąpił wokalista Slipknota, Corey Taylor (!). Zapewne fanki domyślają się jak będzie wyglądał ten utwór; TAKIEGO, to nie będzie coś w stylu Vol 4: The Subliminal Verses, czy All Hope Is Gone, to jest coś mocniejszego. Utwór rozpoczyna świetny riff zagrany przez Mikey'a Dolinga, buduje napięcie które za chwilę ma się wyładować, następnie... JUMP DA FUCK UP! Utwór jest naprawdę ciężki, żywy, mroczny... ogólnie mówiąc jest naprawdę dobry. Z niecierpliwością czeka się na to, co będzie dalej. Utwór jest o ludziach którzy są zawiedzeni sytuacją w kraju, przez co wściekają się, i zamierzają działać. Coś jak "Domination" grupy Biohazard z albumu Uncivilization.

Ocena: 9,75/10

5. "Mulambo"
Utwór rozpoczyna się dosyć nietypowo - rozpoczyna się podobnie jak "One Nation" tej samej grupy z trzeciego albumu, z tą różnicą że dzieciak wykrzykuje jedno zdanie. Następnie utwór brzmi trochę jak połączenie "Jumpdafuckup" z "Umbabarauma" z poprzedniego albumu. Utwór jest bardzo żywy, ostry, dobrze jest go posłuchać dla zwyczajnego oderwania się od tematyki wojen, beznadziejnej polityki i innego tego typu. No właśnie. Brak tego typu tekstów może nieco zdziwić. Utwór jest o plemieniu Mulambo, które bierze udział w rewolucji, jest gotowe do walki o Brazylię.

Ocena: 9/10

6. "Son Song" 
Trzeci singiel albumu. Szczerze Wam powiem jeden z najdziwniejszych utworów Soulfly jakie słyszałem, za chwilę się przekonacie dlaczego. W utworze wziął udział Sean Lennon (!), syn Johna Lennona z Beatlesów. Rozpoczyna odliczaniem, następnie jest lekko chaotyczny ale wpadający w ucho riff (przy trzecim przesłuchaniu). Następnie jest refren który został zaśpiewany przez Seana jakby wypalił pół tony zioła. Pomimo tego dziwnego refrenu czuć lekki powiew ostrości. Jednak ten jest dopiero wyczuwalny w zwrotce. Jest całkiem nieźle zaśpiewana, chociaż jest równie chaotyczna jak riff. No cóż, niby jakoś do wszystkiego się przyzwyczaiłem (póki co). A tu, kolejne zaskoczenie! W drugim refrenie głos Seana jest jeszcze dziwniejszy, brzmi jakby wypalił TONĘ zioła! Utwór jest o najtrudniejszym okresie w życiu Maxa Cavalery - śmierć Dany, i odejście z Sepultury. Chciał on zakończyć muzyczną karierę, jednak postanowił się zaprzeć i działać dalej.

Ocena: 7,5/10

7. "Boom"
Od początku utwór przypomina trochę "Son Song" zmieszane z "Mulambo". Z tą różnicą, że ten utwór jest ostrzejszy, i nie wbija w uszy gwoździ w postaci głosu Seana. Utwór jest powolny, lecz jednocześnie ostry. Został dobrze zagrany, zawiera dobrą kompozycję, często zmienia swój styl. Wokal Maxa jest bardzo dobrze dopasowany do brzmienia. Jest parę zwrotów akcji, czasem potrafiących diametralnie zmienić brzmienie utworu; niby przez cały czas jest ta sama prędkość, jednak czasem zmienia się nastrój: od takiego żywego, marszowego po mroczny. Utwór jest o tym samym co "Back To The Primitive" oraz "Jumpdafuckup", mianowicie o polityce szkodzącej człowiekowi. Pomimo tego że zwykły obywatel siedzi cicho, wie co się święci.

Ocena: 8,75/10

8. "Terrorist"
W piosence wystąpił Tom Araya ze Slayera (!). Energiczny riff w połączeniu z tym wokalem tworzy dosyć dobrą piosenkę. Riff na początku wydaje się być klimatyczny, brzmi naprawdę dobrze. Jednak ma wadę - nie zmienia się praktycznie w ogóle, przez co utwór po paru przesłuchaniach zaczyna się nudzić; to samo ze zwrotami akcji. Pomimo tego, jestem w stanie pochwalić wokalistów - bardzo dobrze zaśpiewali, widać duże zgranie pomiędzy byłym wokalistą Sepultury, a Slayerem. Ciekawostka – w piosence znajduje się jedna zwrotka z piosenki "Criminally Insane" Slayera oraz "Inner Self" Sepultury. Utwór jest o muzyce jako formie dopingu. W tym przypadku utwór ma nas zachęcić do walki o swoje. Czy chodzi o wojnę, czy coś zupełnie innego.

Ocena: 7,75/10


9. "The Prophet" 
Utwór rozpoczyna się dosyć spokojnie, wydaje się że nie będzie fajerwerków, jednak jest coś innego w porównaniu do pozostałych utworów z tego albumu. Słychać lekką zmianę stylu, w tym momencie album Primitive zaczął jakby zmierzać w przyszłość. Utwór zawiera więcej folkloru, brzmi jakby został zagrany przez jakieś plemię. Utwór przypomina mi trochę "Anger" grupy Ektomorf - podobny, prymitywny riff, podobny wokal, ogólnie duże podobieństwo. Riff jest średni, jednak po raz kolejny mamy do czynienia z dobrym tekstem, co mnie w przypadku tego albumu cieszy. Utwór jest o proroku który ma zapowiedzieć rewolucję. Tym prorokiem jest ucisk. Szczerze powiem słyszałem wiele utworów Soulfly o proroctwach, i innych tego typu, ale ten jest zdecydowanie najlepszy pod względem tekstowym.

Ocena: 7/10

10. "Soulfly II" 
Jest to sequel utworu "Soulfly" z pierwszego albumu. Nie przepadam zbytnio za takimi instrumentalami, więc wypowiadać się zbytnio nie będę.

Ocena: 6/10

11. "In Memory Of..."
O nie... Tego utworu najbardziej się obawiałem: "In Memory Of...". Jest to zmieszanie folkloru z RAPEM, oraz rockiem. Szczerze powiedziawszy niektórych fanów mógł on przerazić, z tego względu iż Max mógł zapowiedzieć nim karierę raperską (boże...). Riff jest słyszany jedynie w refrenie, i nie jest on odkrywczy. O wokalu już nic nie zamierzam nawet mówić, ja pierdole. Tak nisko upaść... Ech. Jest to trzeci utwór poświęcony pasierbowi Maxa - Danie. Max wyrapował: "nikt nie może być dyskryminowany gdy jest sobą". Zapewne chodziło mu o to, że Dana zginął, gdyż był inny. Nawiasem mówiąc: Wyrapował - brzmi naprawdę beznadziejnie dla legendy brazylijskiego metalu.

Ocena: 0/10

12. "Flyhigh"
To dla odmiany jest bardzo dobry utwór. Utwór bardzo przypomina "Pain". W utworze wystąpiła Asha Rabouin, brazylijska wokalistka. Od razu na początku bardzo rzuca się to podobieństwo, riff jest bardzo podobny, tylko taki trochę czystszy. Tak samo jak "Pain" utwór jest również żywy. Słyszymy też dobrze dopasowany wokal. Refren jest bardzo zaskakujący - wokalistka ładnie go zaśpiewała, wprowadziła taki dobry nastrój do tego albumu, po tym GÓWNIE które mieliśmy okazję słyszeć na jedenastej ścieżce. Pozwala nam się otrząsnąć przy przerażających doznaniach związanymi z "In Memory Of...". Tekst mówi o wewnętrznym strachu i pokonywaniu go.

Ocena: 8,5/10

Podsumowując, Primitive z pewnością jest ważnym albumem dla Maxa Cavalery - wielu fanów uważa ten album za najlepszy z repertuaru Soulfly, jednak niestety, nie jest idealny. Znalazłem w nim wady, jednak tutaj chodzi głównie o wady gatunkowe. Wszystkie zawiera utwór "In Memory Of..." - dzięki Max. Po cholerę umieszczać coś takiego do albumu który mógł mieć naprawdę wysoką jakość? <pytanie retoryczne> Pomimo tego większość utworów jest zdatna do słuchania, nawet te nieco przyćpane "Son Song". Kompozycje i teksty są bardzo dobrej jakości, w szczególności teksty. Nowy gitarzysta bardzo dobrze dopasował się do stylu gry grupy, nadając jej takiej atmosfery jaka była na Roots, tylko nieco rozrzedzona. Pomimo pewnych wad, album jest godny polecenia.

Okładka: 8/10
Teksty: 9/10
Kompozycje: 8,5/10

Ocena ogólna: 8,25/10

Zalety:
- Dobra okładka
- Bardzo dobre teksty
- Dobre kompozycje
- Szczerość
- Skojarzenie z Sepulturą z czasów Roots
- Folklor wylewający się z głośników
- Pierwszoligowi goście

Wady:
- Niektóre utwory brzmią dziwnie
- "In Memory Of..."

Album do przesłuchania

Ektomorf - Kalyi Jag



Album Kalyi Jag (czarny ogień) został wydany pod koniec 2000 roku nakładem Rise Up Records (międzynarodowa wersja), Nephilim Records (węgierska), i Nuclear Blast (bonusowa). Po dobrze przyjętym demie z 1998 roku Ektomorf postanowił wydać album który zostanie dostrzeżony za granicą, który będzie brzmiał zupełnie inaczej niż dwa poprzednie. Od 2000 roku Ektomorf zaczął pisać teksty w języku angielskim; Węgrzy nie zapomnieli jednak o swoich rodakach, więc Kalyi Jag został wydany w dwóch wersjach: międzynarodowej i węgierskiej. Tak naprawdę album został zauważony tylko przez fanów Soulfly i Sepultury, ze względu na duże podobieństwo do tych grup. Jedni przygarnęli nowego "członka" grającego metal plemienny, inni odrzucili nazywając go "plagiatem". Ponieważ krążek został nagrany w wersji węgierskiej i międzynarodowej otrzyma dwie oceny za tekst.

Okładka przedstawia... oko. Oko Zoltana Farkasa. Bez żadnych fajerwerków, samo oko, czaicie bazę?! Tak naprawdę nie doszukałem się tam tego tytułowego "czarnego ognia". Nie wiem czemu na okładce widnieje oko wokalisty, oraz nie wiem kto wpadł na taki porąbany pomysł.

1. "Son Of The Fire", "A Tuz Gyermeke"
Utwór rozpoczyna dźwięk trzaskającego ogniska (moja mama jak to usłyszała nazwała to "sikaniem w krzaki"). Ma się wrażenie że zaraz zza tego niepozornego ogniska wyskoczy coś naprawdę dobrego. Po chwili słychać bardzo niepozorną gitarę. Po chwili zaczyna się cała akcja - tak naprawdę brzmi to naprawdę dobrze, słychać że jest ostro, utwór trzyma w napięciu, cały czas ma się ochotę tego słuchać. Problem w tym że słychać brzmieniowe podobieństwo między tym albumem a poprzednim recenzowanym. Brzmi jak "Back To The Primitive" Soulfly w połączeniu ze "Spectrum" nowej Sepultury z albumu Kairos. No cóż, w węgierskiej wersji słychać że tekst jest dobrze dopasowany do kompozycji, pomimo że wciąż mamy pojedyncze zwroty w stylu "jestem synem ognia". W wersji międzynarodowej jest podobnie, tyle że tekst jest trochę gorzej dopasowany do kompozycji, jednak szczerze powiem słyszałem gorsze połączenia. Słychać że utwór ma jeszcze dużo elementów znanych z poprzedniego albumu, na przykład ta niepokojąca praca gitary miejscami. Utwór jest o człowieku którego plemię zostało zniszczone, i mianuje się "synem ognia".

Ocena: 8/10

2. "Sunto Del Mulo"
Utwór rozpoczyna się bardzo spokojnie. Słychać taki spokojny, trybialny wokal Zoltana Farkasa, jakby śpiewał jakąś pieśń pogrzebową w jakimś plemieniu. Po chwili jednak się rozkręca; słychać spokojną gitarę, następnie utwór już w ogóle staje się ostrzejszy. Jest żywy, zmusza do kołysania się na krześle. Pomimo tego że nic z tego utworu nie rozumiem, tekst wydaje się być dobrze dopasowany do kompozycji, która z pewnością jest najlepszą stroną tego utworu. W utworze można znaleźć parę zmian nastroju, raz staje się ostrzejszy, dla tych którzy nie obcowali z tym gatunkiem może być trudno się przyzwyczaić do tego utworu. Dla mnie jednak przyjemnie się tego słucha. Wszystko kończy świetny, rasowy breakdown. Wiem że skądś znam tego typu kompozycje, ale nie jestem w stanie stwierdzić z czego. Z trudem doszedłem o czym jest ten tekst, mam wrażenie że jest on o człowieku którego zapał do działania został zgaszony przez innych ludzi.

Ocena: 8,75/10

3. "Freely", "Szabadon"
No, nadszedł czas na dłuuuugie intro do tego tytułu. Na początku byłem nastawiony do tego wszystkiego sceptycznie, dopóki nie usłyszałem kompozycji. Riff wydaje się być z lekka prymitywny, jednak słucha mi się tego naprawdę dobrze, przypomina mi trochę hybrydę albumów Dark Ages Soulfly z Roorbackiem nowej Sepultury (z naciskiem na Dark Ages). Tekst wydaje się być dopasowany do kompozycji, mówię to w obu przypadkach. Świetny utwór, który na początku zmęczył mnie swoim cholernym intrem, jednak nie zrażajcie się, warto posłuchać :) Utwór jest o człowieku który jest zniewolony, i marzy o wolności.

Ocena: 9/10

4. "Romungro"
To co jest najdziwniejsze w tym utworze to to, że został w połowie wykonany po węgiersku, w połowie po angielsku (dotyczy wersji międzynarodowej. W wersji węgierskiej... wiecie. Od początku mamy do czynienia z dobrym riffem, utwór nadaje jednostajne tempo które powoduje że chce się tego słuchać. Szczerze powiem wolę ten utwór w wersji po angielsku, tekst wydaje się być lepiej rozłożony, wszystko rozumiem. Tak naprawdę gdy słuchałem tego breakdown'u pod koniec miałem wrażenie że tekst w nim jest po niemiecku. Tak naprawdę to on dopełnia tylko utwór, przez co dodaje mu klimatu. Kawałek jest o rasie do której przynależy wokalista Zoltan Farkas. Chodzi o Romungrów (Romo-Węgrzy). Opisywana jest w nim nienawiść innych ludzi do tej grupy.

Ocena: 9/10

5. "For You" , "Neked"
Tak naprawdę na początku nie brzmi on aż tak źle. Kompozycja może i nie jest zła, ale zraża mnie tekst po angielsku. W ojczystym języku grupy ten utwór brzmi nawet nieźle. Dopiero później utwór staje się bardzo nijaki, gwarantuję że szybko się znudzi. Tak naprawdę to nie wiadomo o czym jest ten utwór. Jest on dosyć niejednoznaczny, i nie wiadomo do kogo Zoltan kieruje słowa "dla ciebie". Możliwe że do kobiety (można stwierdzić po słowach "Jesteś moją krwią, jesteś moją duszą, jesteś cierpieniem, jesteś tą jedyną której szukałem"), lub do wroga ("Boję się ciebie, boję się siebie samego").

Ocena: 6/10

6. "For The Last Time" , "Utoljara"
Utwór rozpoczyna się dosyć spokojnie, jednak buduje napięcie do dalszej części utworu. Mam wrażenie że to nie było konieczne, gdyż przez większość utworu ten jest dosyć spokojny w porównaniu do poprzednich, cały czas ma się wrażenie jakby ten utwór dawał solidną dawką mroku, jaką znamy z albumów Retribution lub Redemption tego samego wykonawcy. Lubię se go od czasu do czasu posłuchać, ze względu na nie najgorszą kompozycję, oraz dopasowany do niej tekst (w obu wersjach). Parę jest tutaj fajnych momentów, na przykład ten długi breakdown pod koniec cieszący ucho. Trwa dosyć długo, ale nie przynudza. Następnie moment nieoczekiwany, mianowicie spokojny ukryty utworek zagrany na gitarze akustycznej, zawarty w tej romskiej atmosferze - "Avilem". Utwór jest o człowieku który stracił wiarę w siebie widząc świat wokół siebie.

Ocena: 8,75/10

7. "Always Believe In Yourself"
Utwór nieco mnie zaskoczył, mianowicie jest znacznie cichszy od pozostałych. Brzmi jakby został żywcem wyjęty z poprzedniego albumu, mamy nawet ten styl jaki był w utworze "Fereg"; słyszymy ostrą groove metalową napierdalanine (na thrash metal jest za lekkie). Pomimo tego że jest taki cichy, całkiem przyjemnie się go słucha. Ma parę zwrotów akcji, dobry tekst i kompozycję do niego dopasowaną. Wydaje się jakby Ektomorf pokazał nam, że istnieje coś jeszcze poza albumem "Kalyi Jag". W utworze zawarte jest jasne przesłanie: "zawsze wierz w siebie, nigdy się nie poddawaj".

Ocena: 8,25/10

8. "Open Up Your Eyes" , "Nyisd Ki A Szemed"
Utwór rozpoczyna się bardzo spokojnie, kojarzy mi się nieco z Beatlesami (fani mnie zabiją za takie gadanie). Po chwili utwór jednak staje się ostrzejszy, przypomina połączenie "Magamert" oraz "Egyedul" z poprzedniego albumu Ektomorfa. Tak samo jak w "Egyedul" słychać taki lament, w połączeniu ze smutnym, deszczowym nastrojem, nadaje takiego z lekka żałobnego klimatu dla utworu. Słychać że świetna kompozycja i dobry tekst są ze sobą połączone. Z pewnością atmosfera tego utworu jest w stanie przyciągnąć na dłużej, zdecydowanie polecam. Utwór jest o człowieku wiecznie targanym strachem. Pewnego dnia ma tego dosyć.

Ocena: 9,25/10

9. "Save My Soul" , "Mentsd Meg A Lelkem"
Słychać że ten utwór będzie czymś szybkim. Słyszymy riff zagrany w nieco punkowym stylu. Potem jest wokal, nie najgorzej dopasowany. Szczerze powiedziawszy wolę utwór w wersji angielskiej, ze względu na lepsze dopasowanie poszczególnych zwrotów. Na utworze da się zatrzymać na nieco dłużej, jednak po pewnym czasie może się znudzić. Dla bliżej obeznanych z punkiem zdecydowanie będzie to najlepszy utwór jak na razie. Utwór jest o człowieku który cierpi z bliżej nieokreślonego powodu. W każdym razie wiemy, że to cierpienie jest tak silne, że wymaga pomocy.

Ocena: 8/10

10. "The Way I Do" , "Ugy Ahogy En"
Utwór wydaje mi się być klonem utworów "Freely" oraz "Sunto Del Mulo". Tak naprawdę ten utwór jakoś do mnie nie przemawia. Mamy z lekka prymitywną kompozycję, chociaż dopasowany do niej wokal. Nie do końca przemawia też do mnie komputerowa obróbka głosu Zoltana w niektórych miejscach. To co z pewnością zasługuje na pochwałę znajduje się w refrenie, niektórzy też docenią żywość tego utworu. Pomimo tego dosyć szybko on się nudzi. Pod koniec słyszymy ten sam pozytywny akcent jak w utworze "For The Last Time", mianowicie ukryty utwór nazwany "Sirok Apam Sirok". Utwór jest krytyką ludzi którzy uważają się za prawdziwych przyjaciół, jednak jak przychodzi co do czego, w niczym nie pomogą.

Ocena: 7/10

11. "Brothersong" , "Testverdal"
Nadszedł czas na mojego faworyta - "Brothersong". W porównaniu do innych utworów jest nieco wolniejszy, jednak brzmi znacznie nowocześniej. W porównaniu do poprzednich utworów brzmi oryginalnie, kolejne z lekka punkowe brzmienie. Słychać że kawałek jest żywszy od poprzednich, ma świetną kompozycję, tekst też ma nie najgorszy, jednak niedopasowany do kompozycji, i tak naprawdę w przypadku wersji węgierskiej i międzynarodowej jest to wada. Pomimo tej wady utwór zdecydowanie mnie zachwycił, praktycznie się nie nudzi, w szczególności w czasie gdy utwór przyspiesza. Kawałek jest zwrotem do fanów grupy, niezależnie od tego jakiej jest rasy, najważniejsze jest to że jest fanem, może symbolizować pojednanie. Aż dziwię się że grupa nie gra tego na koncertach.

Ocena: 9,5/10

12. "Fly"
Utwór instrumentalny, zagrany na gitarze akustycznej. Tak jak w przypadku ukrytych utworów "Avilem" oraz "Sirok Apam Sirok" ma takie brzmienie jakby został zagrany przy ognisku podczas pieczenia kiełbasek. Brzmi bardzo dobrze, pomimo tego że nie jest to metal, na rozluźnienie po ostrej jeździe w poprzednim utworze idealnie się nadaje.

Ocena: 8,75/10

13. "Don't Need" , "Nem Kell"
Tak naprawdę utwór jest klonem utworu "The Way I Do", tyle że z nieco zmodyfikowaną kompozycją, i innym tekstem. Nie widzę większych różnic, jednak tego numeru słucha mi się naprawdę dobrze, brzmi jakby został wyjęty z poprzedniego albumu. Kompozycje ma naprawdę dobrą, tekst z kolei jest średni. Tak naprawdę znacznie lepiej brzmi w wersji międzynarodowej. Pomimo tego spadku poziomu tekstów, da się przy tym zatrzymać na nieco dłużej. Utwór jest o tym, czego z podstaw nie potrzebuje wolny człowiek.

Ocena: 8,5/10

14. "Kalyi Jag"
Utwór zaczyna się całkiem przyzwoitym intrem, budującym napięcie, następnie mamy takie lekkie "what the fuck", mianowicie słyszymy utwór który brzmi jak punk. Wokal jest bardzo melodyjny, chociaż nie słucha się go przyjemnie. Głos Zoltana brzmi jakby się nawalił, rzucił butelką w ognisko, pobiegł do lasu i zaczął drzeć mordę śpiewając ten utwór. Możliwe że tak było :) Potem dostał inspiracji i zaśpiewał to w studiu nagraniowym. Tak naprawdę jedyne co tutaj zasługuje na uwagę to tylko nawet niezła, żywa kompozycja. Pomimo tego jestem w stanie zatrzymać się na dłużej, zwłaszcza że utwór pasuje na przedostatni numer. Tekstu utworu nie znalazłem.

Ocena: 7,5/10

15. "Forgotten Fire" , "Elfelejett Tuzek"
Ostatni utwór na płycie, można go nazwać końcówką poprzedniego utworu. Zapewne najspokojniejszy z całej płyty, i najprostszy do zagrania. Jest w nim zawarty taki z lekka mroczny nastrój, fajnie się go słucha w deszczowy wieczór. Bardzo przyjemna atmosfera, warta polubienia, tak samo jak ten utwór. Szczerze powiem jedno z najlepszych zakończeń albumu jakie słyszałem, utwór wręcz idealny na zakończenie, świetny w swej prostocie.

Ocena: 9,25/10

Jak chcesz rozpocząć przygodę z Ektomorfem, a następnie go dodać do drugiej ulubionej grupy muzycznej (obok Soulfly lub starej Sepultury), to polecam rozpocząć od Kalyi Jag. Ogólnie mówiąc album nie miał zbyt wielu przynudzających momentów, większość utworów słuchało mi się z przyjemnością. Kompozycje są na dobrym poziomie, tekstów nie da się jednoznacznie ocenić. W wersji międzynarodowej teksty są dobre, ale niektóre z nich są źle dopasowane do utworów. Z kolei w wersji węgierskiej, brzmią one bardziej zwięźle, są lepiej poukładane... ale zdarzały się też smaczki w których teksty z wersji węgierskiej były gorsze od tych z międzynarodowej. Atmosfera niepokoju w niektórych częściach albumu jest w stanie urzec, podobnie z tymi żywszymi momentami, oraz z utworami zagranymi na gitarze akustycznej. Polecam dla każdego kto lubi ten rodzaj muzyki, Kalyi Jag jest wyśmienitym kąskiem dla kogoś kto lubi łączenie folkloru z metalem.

Okładka: 3/10
Teksty: US: 8/10 , H: 8,25/10
Kompozycje: 8/10

Ogólna ocena: 7,75/10

Zalety:
- Dobre teksty
- Dobre kompozycje
- Świetne utwory instrumentalne
- Ciekawe zmiany nastrojów (od bardzo żywych utworów, po smutne)
- Brak nudy
- Ciekawe ukryte utwory w dwóch innych
- Bardzo dobra końcówka

Wady:
- Kiepska okładka
- Teksty w wersji międzynarodowej są z lekka niedopasowane do kompozycji
- Dziwny wokal w 14-stym utworze

Album do przesłuchania

Na początku chciałem dla albumu Primitive dać ocenę 8,25/10, jednak uznałem że jest to za mało, toteż on wygrywa. Tak naprawdę oba albumy miały dobre kompozycje, dobre teksty, Primitive wydał mi się bardziej dopracowany. Pomimo tego dla Ektomorfa też należą się gratulacje; formuła wypracowana w poprzednim albumie jest jeszcze lepsza niż wcześniej, i nieco bardziej oryginalna. I kurna, co mnie jeszcze tutaj dziwi - dwa dziwne smaczki: "In Memory Of..." na albumie Primitive, oraz "Kalyi Jag" na albumie o tym samym tytule.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!