Wyszukaj

13 marca 2014

Recenzja: Ektomorf - Retribution


Witam w kolejnej recenzji! Od czasu wydania tego albumu uznałem, że muszę ten album zrecenzować jak najszybciej. Wiecie, nie miałem głowy do pisania, wówczas gdy inne recenzje miałem w głowie. Teraz jednak jestem gotowy na stworzenie jednej z pierwszych recenzji tego albumu: Ektomorf - Retribution.

Album Retribution został wydany 31 stycznia 2014 roku nakładem AFM Records. Pierwsze wieści o albumie pojawiły się na Facebooku w listopadzie ubiegłego roku. Uważam że ubiegły rok, jak i 2012 były dla grupy pracowite - nie dość że realizowała ona teledyski do singli z albumu Black Flag, to jeszcze przy okazji tworzyła nowy album. Ponieważ Retribution jest jeszcze młode, nie zostało dobrze dostrzeżone zza Ameryki. Dla fanów jednak zaświecił jasnym blaskiem. Ja jednak postaram się odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy nowy album Ektomorfa jest tak słaby jak What Doesn't Kill Me, czy może tak dobry jak Outcast? Wiecie, fanom grupy nie zawsze warto ufać, z tego względu iż każdy fan będzie cieszył michę z każdym nowym wydawnictwem.

Okładka jak dotąd jest jedną z najlepszych umieszczonych na albumie grupy. Niby tak bardzo nie zachęca do zapoznania się z albumem, ale jest to lepsze niż to co dostaliśmy na albumach z 1998, 2000 i 2009 roku. Okładka przedstawia posąg majskiego boga Hunab Ku. Przedstawiony jest jego ogrom, wznosi się ponad góry i chmury. Okładka wygląda jak te w stylu albumów Outcast oraz Destroy. Jako fan odbieram że to będzie coś w stylu Outcast, lub Destroy.

1. "You Can't Control Me"
Od początku zaskoczenie. Utwór brzmi jak "I Choke" z albumu Outcast, tyle że nieco zmodyfikowane. Riff bardzo podobny, w szczególności na początku, utwór ma dokładnie ten sam schemat, jednak w porównaniu do "bliźniaka" jest nowocześniejszy. Tak więc nie wiem, czy być zawiedzionym z tego powodu, że dostaję "I Choke" odziane w nowoczesność, czy być zadowolonym że dostałem utwór który brzmi jak wyjęty żywcem z Outcasta. Jedno jest pewne - kawałek gorzej się prezentuje niż wcześniej wspomniane "I Choke". Utwór jest o kimś, kto nienawidzi być kontrolowanym, i mówi prosto w twarz "Nie możesz mnie kontrolować".

Ocena: 7,5/10

2. "Ten Plagues"
Po raz kolejny zaskoczenie mnie nie ominęło. Utwór miejscami jest podobny do singla "Black Flag" z poprzedniego albumu, w szczególności słychać to po refrenie. Pomimo tego słychać, że "Ten Plagues" został zrealizowany w zupełnie innym stylu, tak więc nawiasem mówiąc dostajemy "Black Flag", tyle że tak mocno zmodyfikowany że nowszy fan doszuka się masę różnic. Ja wiem jednak że utwór ma swoje zalety - świetny riff, przebojowość, nie najgorszy tekst. Utwór jest o biblijnych plagach które "nawiedziły Ziemię".

Ocena: 8/10

3. "Face Your Fear"
Pierwszy singiel albumu. Jak na razie brzmi ciekawie. Z początku przypomina nieco "I Choke", lub wcześniej wspomniane "You Can't Control Me". Niedługo potem przekonujemy się że jest to zupełnie inny utwór. Brzmi trochę jak połączenie albumów Black Flag i Outcast. Jak na razie najlepszy utwór. Dobry riff, dobra praca perkusji, żywiołowość, dobry wokal... tak powinien wyglądać singiel albumu. Utwór jest o strachu, z którym na co dzień musi walczyć człowiek.

Ocena: 9,5/10

4. "Escape"
Na początku widząc nazwę pomyślałem że to będzie unowocześnione "Menekules" z albumu Ektomorf z 1998 roku. Tak naprawdę jedyne co łączy te 2 utwory to nazwa (co z tego że w innych językach). Utwór ma średni riff, w porównaniu do poprzednich utworów jest bardziej niepokojący, już widać że Zoltan nieco dłużej pomyślał nad wszystkim - słyszymy nie najgorszy riff, dobry tekst, oraz dobrą pracę perkusji. W drugiej minucie w utworze zmienia się riff, zaczyna brzmieć jak Destroy zmieszane z Outcastem. Tworzy ciekawą atmosferę niepokoju. Utwór jest o człowieku, który w pewnym towarzystwie czuje się niekomfortowo, i zamierza uciec. Może być skierowany do flegmatyków, którzy źle się czują w towarzystwie osób "niedopasowanych do nich mentalnie".

Ocena: 8/10

5. "Who The Fuck Are You"
Utwór rozpoczyna się gwałtownie. Od początku zaczyna się zwrotka, wprowadzająca tą ostrą atmosferę, rodem z albumów Instinct i Destroy. Jest ostro, przebojowo, ogólnie mówiąc nieźle. Do tego w pierwszej minucie pojawia się świetna solówka, bardzo rasowa, zapewne inspirowana jakąś grupą. Utwór jest o hipokrycie, który ukazał swoje prawdziwe oblicze. Do takich osób najchętniej by się powiedziało "kim ty kurwa jesteś?"

Ocena: 8,25/10

6. "Numb And Sick"
Drugi singiel albumu. W utworze wystąpił Christian Machado (!) z grupy Ill Nino, znany z wystąpień w Soulfly oraz Roadrunner United. Tak naprawdę to utwór tak bardzo nie porywa jak poprzednie. Tekst jest trochę niedopasowany do kompozycji, z kolei riff jest lekko prymitywny. No, refren jest tutaj najlepszą stroną - Christian Machado dobrze dopasował tekst do kompozycji, która również brzmi świetnie. Zdecydowanie najgorszym momentem na tej płycie jest ten moment przed ostatnim refrenem, w którym Zoltan śpiewa "I know your face, you make me hate you". Ten moment brzmi naprawdę biednie. Utwór jest najprawdopodobniej skierowany do dziewczyny, która odeszła do innego. Mogą o tym świadczyć słowa: "No love, no trust, no weakness anymore", lub pierwsze słowa w utworze: "Painful tears in my hateful life".

Ocena: 7/10

7. "Lost And Destroyed"
Wreszcie słyszymy jakąś odmianę - lekki utwór który z pewnością nie jest zbędny; coś jak "I'm In Hate" z albumu Redemption tego samego wykonawcy. Dobry riff wprowadzający smutny nastrój do utworu. W refrenie wszystko co było wcześniej zostało wyostrzone, przez co utwór brzmi jeszcze lepiej. W dodatku cieszy mnie to, że tekst jest lepszej jakości niż w poprzednim utworze. Ogólnie mówiąc jeden z najlepszych jak na razie kawałków, z pewnością nie jest on niepotrzebnym śmieciem na tym albumie. Utwór brzmi jak kontynuacja poprzedniego utworu, być może również jest kierowany do kobiety. Najprawdopodobniej ta myślała tylko o sobie, i chciała dostawać wszystkiego więcej niż jej chłopak był w stanie jej dać. Zdecydowanie, przy "Lost And Destroyed" można zatrzymać się na dłużej. :)

Ocena: 9,25/10

8. "Souls Of Fire"
Po raz kolejny odmiana. Zaczyna się bardzo spokojnie, coś jak "I Know Them" z albumu Destroy, lub "Land Of Pain" z Instincta. Po chwili jednak się przekonujemy, że to nie będzie nic niewinnego - utwór brzmi jak żywcem wyjęty z albumu Destroy. Słychać w tym wszystkim ten riff z albumu Destroy, tekst dopasowany do kompozycji, i średni refren. Pod koniec utwór mocno przyśpiesza, przez co zaczyna brzmieć jak utwory właśnie ze wspomnianego wcześniej albumu. Pomimo tych zalet, utwór dla mnie dosyć szybko się znudził. Tekstu nie znalazłem w internecie.

Ocena: 7/10

9. "I Hate You"
Cover grupy Verbal Abuse. Pamiętam jak słuchałem tego utworu na albumie Undisputed Attitude Slayera; tam to było zagrane bezbłędnie, co najlepsze był to singiel. Tutaj z kolei jest trochę bardziej prymitywnie, w szczególności w czasie zwrotki, i przed nią. Tak naprawdę tutaj wady się kończą, bo utwór jest całkiem niezły. Przebojowość towarzyszy nam bez przerwy, riff w refrenie został dobrze zagrany, z kolei wokalista bardzo dobrze dopasował swój głos do utworu. Po drugim refrenie słyszymy solówkę słabo różniącą się od tej którą zagrał Slayer w utworze o tym samym tytule. Utwór jest najprawdopodobniej o kimś, kto "jest honorowy", i nie zamierza przepraszać za swoje złe uczynki.

Ocena: 9/10

10. "Watch Me"
Od początku utwór brzmi jak połączenie "Numb And Sick" oraz "Lost And Destroyed". Tak naprawdę, tutaj słyszymy dużą inspirację grupą Soulfly; kojarzy mi się w szczególności z ich trzecim albumem. Słychać że wokalista dobrze dopasował tekst do dobrej kompozycji. Tak jak w utworze "Souls Of Fire" refren jest średni. Niby składa się z pojedynczych zwrotów, jednak w tym przypadku ujdzie. Dopiero po drugim refrenie się rozkręca. Utwór nabiera takiego mrocznego nastroju, coś jak w niektórych utworach The Rasmus; w tej grupie te efekty są zmiękczone, a Ektomorf zagrał to bardzo dobrze. Tekstu nie znalazłem w internecie.

Ocena: 8,5/10

11. "Mass Ignorance"
Od razu mam skojarzenia z "Soulfliktion" grupy Soulfly z albumu Savages. Utwór ma lekko zmodyfikowany riff oraz jest szybszy. W porównaniu do "Soulfliktion" zawiera również całkiem niezłą zwrotkę, dobrze dopasowaną do kompozycji. Od 1:17 utwór zwalnia, przez co zaczyna nieco przypominać "Face Your Fear". Utwór jest krytyką osób które nienawidzą odmieńców. Gloryfikowane są osoby które są sobą, przy okazji w utworze występują słowa: "Be yourself".

Ocena: 8,5/10

12. "Save Me"
Tak naprawdę jest to "Lost And Destroyed", tyle że nieco spowolnione, ze zmienionym nastrojem. Gdy tam był ten smutny nastrój, tutaj zalewa nas fala mroku. Wciąż słyszymy ten niepokojący nastrój. Tak samo jak w "Lost And Destroyed", Zoltan bardzo dobrze dopasował tekst do kompozycji, zarówno w refrenie jak i we zwrotce. Pomimo tego że utwór jest bliźniaczo podobny do "Lost And Destroyed", słucha mi się go równie przyjemnie. Niby schemat jest ten sam, ale przez ten zmieniony nastrój utwór brzmi inaczej. Tekst jest prośbą do bliskiej osoby (ukochanej osoby czy też przyjaciela) o pomoc w bardzo trudnej sytuacji. Podmiot liryczny wyrzuca tej osobie to, że zarzekała się zawsze pomóc, ale gdy przychodzi co do czego - opuszcza.

Ocena: 9,25/10

13. "Whisper"
Dziwi mnie lekka zmiana riffu, wydaje się on być ostrzej zagrany. Utwór przypomina mi nieco "Outcast" z albumu o tym samym tytule, ma wiele wspólnych elementów. Tak jak w niektórych utworach z tego albumu słychać że wszystko jest do siebie dopasowane. Ciekawie prezentuje się również zmiana refrenu na bardziej rockowy. Po drugim refrenie utwór się nieco uspakaja, gra ciche solo. Następnie utwór wraca do dawnej formy. Tak jak w przypadku większości utworów Soulfly, pod koniec pogrywa dobra końcówka, która dobrze nadawałaby się na zakończenie koncertu.

Ocena: 8,75/10

14. "Collapsed Bridge"
Kompletna zmiana, zupełnie inny utwór, mianowicie... ballada. Do tego zagrana na gitarze akustycznej. Utwór jest bardzo spokojny, został spokojnie zaśpiewany. Z początku miałem wrażenie że utwór brzmi jakby został zaśpiewany podczas biesiady przy ognisku, dopiero potem domyśliłem się że to w rzeczywistości jest utwór żałobny. Tak naprawdę to nie liczcie na zmiany nastroju, przy pierwszym przesłuchaniu przewijałem i przewijałem by poszukać jakichś ostrzejszych elementów. Nie znalazłem. Po pewnym czasie jednak utwór zaczął się podobać, pomimo że nie przepadam za balladami. Tekst może nie jest jakimś objawieniem, ale z pewnością ma przykry przekaz, mianowicie Zoltan śpiewa o dziewczynie która przedwcześnie zmarła. Nie jest przekazane dlaczego zmarła, ale wiadomo że wokalista bardzo przeżywa tą śmierć. Kto wie, może to jest oparte na faktach? Jeżeli tak, to tylko Zoltanowi współczuć. Jak by to mój kolega MrCommando1995 powiedział: wolałbym aby to leciało w radiu zamiast "Nothing Else Matters". :)

Ocena: 9,5/10

Trudno nie docenić wysiłku Węgrów, Retribution jest naprawdę udanym albumem. Zawiera wiele elementów z najbardziej znanych ich albumów, ale tak naprawdę nie powinno to nikomu przeszkadzać. Wiele utworów zostało zagranych naprawdę dobrze, zdarzały się wyjątki, ale nie przeszkadzają one zbytnio w odbiorze. Tak naprawdę to zauważyłem śladowe ilości nowoczesności, co mnie bardziej ucieszyło. Kompozycje w większości przypadków są bardzo dobre, teksty również. Wiele utworów zostało napisanych z sercem (w szczególności ten ostatni). Album może nie jest czymś tak dobrym jak Outcast, ale z pewnością jest godny polecenia.

Okładka: 8/10
Teksty: 7,5/10
Kompozycje: 8,25/10

Ogólna ocena: 8,25/10

Album do przesłuchania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!