Wyszukaj

12 marca 2014

Recenzja: Metallica - Ride The Lightning



Witam w kolejnej recenzji! Dzisiaj opiszę jedną z najbardziej znanych płyt starej Metalliki - "Ride The Lightning".

Album został wydany 27 lipca 1984 roku nakładem Megaforce Records. W porównaniu do poprzedniego albumu grupa starała się poprawić wszystko. Ich zdaniem "Kill 'Em All" nie był do końca udany. Postanowiono znacząco wzmocnić brzmienie, napisać szokujące teksty, oraz zatrudnić nowego basistę - Cliffa Burtona, który wniósł bardzo wiele do Metalliki. Za jego sprawą Ride The Lightning jest uznawany za jeden z trzech najlepszych albumów Metalliki (obok "Master Of Puppets" oraz "...And Justice For All"), został również nazwany jednym z największych klasyków thrash metalu.

Na okładce widzimy zachmurzone niebo, jest burza, a pioruny uderzają w... krzesło elektryczne znajdujące się na środku okładki. Ten obraz oraz tytuł płyty (po polsku: "dosiądź błyskawicy") mówią już nam jaką tematykę będą mieć teksty na tej płycie (a przynajmniej niektóre). Okładka została dobrze zrobiona, jest klimatyczna. Przejdźmy do utworów.

1. Fight Fire With Fire
Utwór rozpoczyna spokojna gra na gitarze akustycznej. Znając Metallikę - to na pewno cisza przed burzą :) Podobny zabieg zastosowali w utworze "Damage Inc.". No i tak też właśnie jest - po chwili piosenka się rozpędza. Niby wszystko brzmi dobrze, jednak wokal jest nieco irytujący. Są momenty w których brzmi jakby James z trudem wypluwał z siebie słowa a riff brzmi prymitywnie. Jednak mimo to, po pewnym czasie ucho się przyzwyczaja i piosenka zaczyna się podobać. Rzekomo ten akustyczny wstęp miał symbolizować "miły, słoneczny dzień", ale... taki ostatni przed nuklearną zagładą świata! Tekst przedstawia konflikt ludzi z kłamliwymi politykami, którzy nie liczą się z innymi i robią wszytko, aby osiągnąć swoje cele. Dla przykładu - "bomba atomowa na pewno zakończy wojnę, a czy to ważne że ludzie zginą?" (wspominałem o zagładzie nuklearnej świata).

Ocena: 8,25/10 

2. Ride The Lightning
Utwór tytułowy. Jeden z pierwszych utworów napisanych z Cliffem Burtonem (który wtedy był nowy w zespole). Na początku słychać riff, który BARDZO przypomina piosenkę "Sarcastic Existence" Sepultury (a właściwie jej fragmenty) oraz zespół Cro-Mags. Cały utwór został bardzo dobrze zaśpiewany. James Hetfield świetnie manipuluje głosem, dopasowuje go do wypowiadanych kwestii. Solówka również stoi na bardzo wysokim poziomie - długa i rozbudowana, właściwie jedna z najlepszych jakie słyszałem. Tekst opowiada o losie ludzi skazanych na śmierć (a właściwie ukazuje ich ostatnie myśli). Jest protestem przeciwko takiemu systemowi. Wszystko to zostało dobrze opisane w tekście, który podniesie ocenę tej piosenki.

Ocena: 9,75/10

3. For Whom The Bell Tolls
Piosenkę rozpoczyna bicie dzwonów, a następnie klimatyczny riff wprowadzający uczucie niepokoju. Zanosi się na jeden z najlepszych utworów na płycie. Przez ponad dwie minuty jesteśmy częstowani seriami różnych riffów, solówek, wszystkiego (niektóre przypominają wolniejsze piosenki Sepultury z albumu "Beneath The Remains"). Niesamowicie klimatyczny utwór, dobrze zaśpiewany. Tytuł piosenki pochodzi od nazwy książki "For Whom The Bell Tolls?" ("Komu bije dzwon?"). Tekst opowiada o żołnierzach na wojnie. Niby temat taki prosty, ale warto zwrócić uwagę na to jak ten tekst został napisany. Sprawdźcie. Aż zadziwiające, że Metallica w 1984 roku była zdolna napisać taki rozbudowany tekst i to z wieloma środkami stylistycznymi. Mieli wtedy około 20 lat. Jeden z moich ulubionych utworów Metalliki.

Ocena: 10/10

4. Fade To Black
Utwór zaczyna się spokojnym pogrywaniem - podobnie jak w "Fight Fire With Fire". Po chwili słyszymy coś na kształt solówki. Jednak ten utwór nie będzie już agresywny. To w końcu numer 4 na płycie - jeśli ktoś zna dobrze ten zespół, zapewne zauważył, że zawsze na pozycji 4 znajdują się ballady - o taka ciekawostka :) Niby wolę słuchać rzeczy ostrzejszych, jednak ten utwór mi się naprawdę spodobał. Niezwykle klimatyczny, wprowadza taki podniosły nastrój. Pierwsza ballada Metalliki. Naprawdę, mistrzostwo. Powinni to puszczać w radiu zamiast "Nothing Else Matters", które nawet w połowie nie dorasta do poziomu tego utworu. Przez cały czas trwania piosenki słyszymy różnego rodzaju melodie, solówki oraz świetny wokal (to ostatnie jest naprawdę ogromnym plusem). Tekst opowiada o człowieku, który stracił całą nadzieję na to, że w przyszłości będzie lepiej, o kimś porzuconym przez wszystkich. Sprawia wrażenie, jakby naprawdę pisał go ktoś taki, bo świetnie oddaje to jak taki człowiek mógł się czuć.

Ocena: 9,75/10

5. Trapped Under Ice
Zaczyna się riffem, który przypomina zmieszane ze sobą zespoły Cro-Mags (album "Best Wishes) oraz Sodom (albumy "Persecution Mania" oraz "Tapping The Vein"). Po dwóch poprzednich wolnych utworach teraz usłyszymy coś, co daje niezłego kopa. Mieszanie melodyjnej gry z brutalnością, Przed zwrotką słyszymy genialną solówkę, a potem dochodzi wokal i jest naprawdę zajebiście. Refren bardzo przypomina mi piosenkę "Never Healing Wound" grupy Sodom. Wspominałem o tym zespole parę linijek wyżej. Nie jest wykluczone, że właśnie inspirowali się tą płytą - w końcu "Ride The Lightning" jest uznawane za jeden z najlepszych albumów Metalliki, dobrze znanego zespołu. Tekst jest pisanym w pierwszej osobie scenariuszem śmierci nieuniknionej (jak utwór tytułowy) - opowiada o człowieku, który ma niedługo umrzeć przez zamarznięcie.

Ocena: 8,75/10

6. Escape
No, teraz coś wolniejszego. Już na początku słyszymy różne ciekawe melodie. Riff po raz kolejny przypomina wolne piosenki Sepultury z albumu "Beneath The Remains". Warto zwrócić uwagę na nieźle zaśpiewany, klimatyczny refren. Przyjemnie się tego słucha. Tekst opowiada o człowieku, który jest osaczony przez ludzi chcących zmienić jego tok myślenia. To też kojarzy się z Sepulturą - utwór "Inner Self". Bardzo dobrze zbudowany.

Ocena: 9/10

7. Creeping Death
Jeden z najszybszych i najlepszych utworów na tej płycie. Zaczyna go szybki riff. Piosenka pędzi cały czas. Cóż, tekstowo może nie jest wielkim arcydziełem - nie ma on żadnego przesłania jeśli chodzi o nasze zwykłe, codzienne życie, tylko opowiada o buncie Izraelitów w Egipcie (nawiązanie do Biblii). Wymienione zostały plagi egipskie (ciemności, morze krwi na przykład). Utwór idealny sam w sobie, zwrotki, refren, riffy... aż trudno uwierzyć że człowiek był w stanie coś takiego stworzyć. Kawałek jest również idealny na koncerty, głównie za sprawą wielokrotnych okrzyków "DIE, DIE!" w środku utworu, taki... do wyszalenia się :) Polecam w wersji na żywo - wtedy czuć o wiele więcej tej mocy. Ostatnia zwrotka opowiada o nadejściu anioła śmierci, który zabije pierworodnego syna wszystkich Egipcjan, ale ominie te domy, których drzwi są oznaczone krwią baranka. Przypomina mi to "Redemption Of Man By God" grupy Soulfly. Polecam.

Ocena: 10/10

8. The Call Of Ktulu
Utwór instrumentalny. No, kiedyś do tego musiało dojść. Metallica w końcu na każdej płycie dodaje coś takiego. Na początku widoczne (a raczej słyszalne) jest kolejne podobieństwo tej płyty do instrumentalnej piosenki Sepultury "Inqusition Symphony".. Ale... to nie koniec! Po chwili słyszymy riff brzmiący BARDZO podobnie do tego z wyżej wymienionej piosenki "Inquistion Symphony". Nieźle brzmi, jednak nieco gorszy od "Oriona". Mimo, że nie przepadam za utworami instrumentalnymi, ten akurat polubiłem. Tytuł piosenki pochodzi z jednej z ksiązek H.P. Lovecrafta (podobnie jak tekst "The Thing That Should Not Be").

Ocena: 9,75/10

Podsumowując tego albumu po prostu trzeba posłuchać. Zwykłemu człowiekowi trudno jest wyobrazić sobie jak to możliwe że grupka młodych chłopaków dała radę coś takiego napisać. Album jest idealny sam w sobie, teksty, kompozycje, budowa utworów. Metallica niesamowicie się postarała. Nie mam nic więcej do powiedzenia na ten temat.

Okładka: 9/10
Kompozycje: 9,75/10
Teksty: 10/10  

Ocena ogólna: 10/10 

Album do przesłuchania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!