Wyszukaj

10 marca 2014

Recenzja: (Nowa) Sepultura - A-Lex (remake)


Witam w kolejnej konfrontacji. Po raz kolejny ja (Adi) postanowiłem stworzyć remake recenzji, zauważyłem w niej parę niedoróbek które trzeba skorygować. Początek roku 2014 przynosił recenzje ubogie w jakość, a jednym z ciekawszych przykładów może być ta; jakiś czas temu przeczytałem ją calutką, uznałem że nie wszyscy są w stanie zrozumieć skąd nasza decyzja o tak niskiej ocenie. Postanowiłem przesłuchać album do końca. Cudem mi się to udało, teraz jestem w stanie wyrazić w pełni opinię o tym albumie. Czy aby na pewno jest tak źle z tym albumem? Przed wami: Nowa Sepultura - A-Lex.

A-Lex jest piątym albumem Sepultury z Derrickiem Greenem. Został on wydany 23 stycznia 2009 roku nakładem wytwórni SPV Records. Jest to pierwszy album z nowo przyjętym perkusistą Jeanem Dolabellą, będącym następcą Igora Cavalery. Przez wielu fanów A-Lex uznawane jest za dzieło przełomowe w karierze grupy, miało oznaczać kompletne odcięcie się od braci Cavalera, najlepiej było po prostu o nich zapomnieć tworząc muzykę nie kojarzącą się wcześniej z Sepulturą. W porównaniu do Dante XXI, formuła grupy została odnowiona. Ponieważ poprzednik niekoniecznie kojarzył się ze znanym włoskim poetą, na A-Lex postawiono głównie na koncepcję stylizowaną powieścią "Mechaniczna Pomarańcza" Anthony'ego Burgessa. W teorii wygląda to w porządku, gdyby nie to że pierwszy kontakt z albumem mam już dawno za sobą, nawet byłbym zaciekawiony.

Okładka jest raczej trudna do opisania. Właściwie co to jest? Miało to być coś w stylu surrealistycznym, czy może ta mechaniczna pomarańcza? Takie rzeczy to ja rysowałem w zeszycie na okładkach jak byłem w gimnazjum. Nie zrozumcie mnie źle, to wygląda po prostu jak zwykłe gryzmoły. W pewnym sensie może i jest to jako tako ciekawe, zdecydowanie jednak brakuje mi tu jakiegoś tła, przyjemnego dla oka widoku topionej w szambie mumii, czy czegoś w ten deseń. Ja jednak po nowej Sepulturze nigdy nie oczekiwałem wiele. Znacznie bardziej wolałem okładki z Kairos oraz Mediatora. Pierwsza wersja okładki również prezentowała się nienagannie (macie ją poniżej, jest bardzo stylowa). Ta jest po prostu bardzo nieregularna, wygląda jak rozebrana zabawka dziecięca.



1. "A-Lex I"
Utwór instrumentalny - jest to intro do albumu. Słyszymy kilka dziwnie złączonych ze sobą dźwięków próbujących budować napięcie; słyszymy klasyczne instrumenty połączone z plemienną grą. Już bardziej wolałem "Tribusa" czy intro do "Rezy" z albumu Against. To jest po prostu słabe, nie wprowadza żadnego nastroju, po prostu gra. Dwie minuty to zdecydowanie za długo na intro. Trudno jest się spodziewać po numerze dwa czegoś ciekawszego.

Ocena: 0/10


2. "Moloko Mesto"
To co dostajemy dosyć dziwi. Jest to szybki thrashowy kawałek, nieco kojarzący się z Dark Ages Soulfly. Gdyby nie ten wokal, prawdopodobnie przełknąłbym ten kawałek na spokojnie. Na Dante XXI brzmiał jako tako, nie wkurzał zanadto. Tutaj z kolei jest mocno przesterowany, jest strasznie irytujący. Wokal Derricka mocno zaniża jakość całego utworu. Co do kompozycji, jest ona dosyć uproszczona w porównaniu do Dante XXI, brak Igora rzuca się w słuch. Pomimo tego jest całkiem ok, wiem że słyszałem znacznie gorsze rzeczy. Znacznie bardziej wolałem "Apes Of God" z Roorbacka, tamten kawałek był jednak zdecydowanie autoplagiatem. Utwór jest o bezprawiu panującym na świecie.

Ocena: 6,75/10 (-4 za wokal)


3. "Filthy Rot"
Niestety, tego nie mogło tutaj zabraknąć; "Filthy Rot" rozpoczyna show nowej Sepultury w postaci "naplujmy fanowi w twarz". Na początku słyszymy plemienne bębny wprowadzające ciekawy klimat do albumu; potem pojawia się prosty riff. Z pozoru kawałek nie jest jakąś wielką katorgą, jest tutaj jednak pewien haczyk: ten riff słyszymy przez praktycznie cały czas, po pewnym czasie zaczyna mi doskwierać zdenerwowanie. Zwrotka zawiewa kiczem, Derrick strasznie wkurwia swoim wokalem. Czyżbyśmy mieli tu oddawanie hołdu Roorbackowi? Po jakimś czasie zaczynam przewijanie utworu (ciągle ten riff!), gdy słyszę solo... zaniemogłem, i po prostu wyłączyłem ten szajs! Utwór jest o grupie doświadczonych żołnierzy, którzy przeżyli wiele wojen. Nie dostawali oni jednak wystarczającego wynagrodzenia, przez co poczuli się jakby byli niepotrzebni.

Ocena: 0,5/10 (-5 za wokal, -3,5 za kompozycję i nudę, +1 za tekst)


4. "We've Lost You!"
Pod numerem czwartym mamy "We've Lost You!". Utwór rozpoczyna się od spokojnej gry na gitarze. Może "We've Lost You!" będzie czymś w rodzaju ballady? Jeśli tak, to nie miałbym zastrzeżeń, do ballad tej grupy nie mam wielkich zastrzeżeń. W pewnym momencie słyszymy całkiem dobry, klimatyczny riff w stylu Chaos A.D. Utwór raczej nie jest balladą, jest to zdecydowanie ociężały kawałek z całkiem ciekawymi rozwiązaniami. Wokal jest średni, Derrick nie spieprzył tego tak jak "Filthy Rot", nie jest jednak tak strasznie. Zdecydowanie bardziej wolałbym słyszeć "We've Lost You!" na albumie Dante XXI, bardzo by tam pasował.  Zamiast takiego dennego "Ostia" grupa mogłaby równie dobrze dodać do albumu właśnie ten kawałek. Utwór jest o żołnierzach którzy przeszli na stronę wroga.

Ocena: 7/10 (-1,5 za wokal, +1 za kompozycję)


5. "What I Do!"
Nowa Sepultura po raz kolejny oddaje hołd Roorbackowi, przy okazji wypinając się na fanów. Słyszymy słaby, monotonny riff. W pewnych momentach "What I Do!" przypomina Dante XXI, drastycznie jednak odstaje od poziomu. Wokal jest kiepski, Derrick drze się wniebogłosy jak pies chcący stek wołowy. Jedyne co mi się podoba w tym utworze to chyba tylko ta energia perkusisty. Gra on wyjątkowo dobrze, bardzo dobrze rozpędza kawałek. Długo się nie pocieszymy grą perkusisty, "What I Do!" kończy się po 2 minutach. Utwór jest o osobie zadowolonej z siebie. Potrafi ona z łatwością przezwyciężyć problemy, i nie obchodzi jej opinia innych.

Ocena: 3/10 (-2 za kompozycję, -1 za wokal, +2 za grę perkusisty)


6. "A-Lex II"
Co to znowu tu robi? Czy ja przypadkiem nie słuchałem czegoś w tym rodzaju na początku albumu? Cholera, przecież to brzmi prawie identycznie, z paroma zmianami. "A-Lex II" miało tworzyć podniosły, lekko mroczny klimat. Tymczasem ja jestem zażenowany tym, że grupa sztucznie przedłuża album dodając kolejny zapychacz.

Ocena: 0/10


7. "The Treatment"
Czegoś w tym stylu nawet się spodziewałem; "The Treatment" od początku ryje łeb. Agresywna perkusja, oraz niski riff. Dopiero na zwrotce można nieco się uspokoić, kojarzy mi się nieco z "The Bliss Of Ignorants" z Mediatora. Niestety, połączony z nią refren wszystko psuje. Tak samo jak w "What I Do!" perkusista odstaje od reszty. Po pewnym czasie Derrick robi to co najlepiej potrafi, to znaczy działać na nerwy fanom. Riffy zagrane przez Andreasa Kissera są bardzo monotonne i prymitywne. Utwór jest o żołnierzu, który uległ przyzwyczajeniu do okropnych rzeczy, które go otaczały. Nie wzruszało go absolutnie nic.

Ocena: 4/10 (-2,5 za nudę, -2 za wokal i słabą kompozycję, +1 za dobrą zwrotkę)


8. "Metamorphosis"

Utwór się rozpoczyna. Co dziwne, nie jestem specjalnie zirytowany. Słyszymy utwór który oddziałuje na nasze uszy bardzo dobrym klimatem . Coś podobnego słyszałem w utworach "Fighting On" z albumu Dante XXI, "Mine" Sepultury z albumu Roots, oraz "Save Me" Ektomorfa. Jest to intro, którego chce się słuchać. Szykuję się jednak na pandemonium; gdy utwór się rozkręca, wszystko się psuje! Słyszymy kiepski riff, chaos oraz denerwujący wokal, czyli to w czym nowa Sepultura była najlepsza w tamtym okresie. Kawałek ma jednak kilka ciekawszych zwrotów akcji, nie jest jednak czymś specjalnym; równie dobrze mógłby on znaleźć się na Dante XXI zamiast "Repeating The Horror". W pewnym momencie słyszymy kiepski zwrot akcji który zamiast budować napięcie, zrujnował moje uszy! Zaczynam przewijać, aż do outra które brzmi dokładnie tak samo jak początek. Utwór jest zdecydowanym nawiązaniem do powieści "Mechaniczna Pomarańcza" - wypowiada się w nim osoba będąca skazana na śmierć, która dopiero na krześle elektrycznym zaczęła żałować tego co zrobiła.

Ocena: 5,5/10 (-4 za wokal, -2 za kiepskie zwroty akcji, +3 za bardzo dobre intro i outro, +1 za tekst)


9. "Sadistic Values"

Utwór rozpoczyna się spokojnie, słyszymy coś w rodzaju pocierania o kieliszki (jakaś tam sztuka muzyczna).  Następnie słyszymy perkusję, do której po jakimś czasie dołącza gitara. Riff który gra brzmi jakby był zapętlony, zawiewa sztucznością. Po jakimś czasie słyszymy Derricka Green'a zwyczajnie śpiewającego. Na początku nie jest aż tak strasznie, jednak im dłużej tego słuchamy tym jest gorzej. Niedługo potem Derrick zaczyna uprzykrzać życie swoim wokalem; co dziwne, oprócz wokalu do wkurzania została również zaangażowana kompozycja. Nawet perkusja wkurza, Joan po prostu gra w kółko te same partie, i tak przez prawie 6 minut. W pewnym momencie "Sadistic Values" zaczyna przypominać utwór "Kairos", jest jednak od niego nieporównywalnie gorszy. W pewnym momencie zaczynam po prostu się nudzić, i wyłączam "Sadistic Values". Utwór jest czymś w rodzaju "The Treatment"; jest tu mowa o osobie która pod wpływem doświadczeń życiowych straciła wszystkie swoje uczucia.

Ocena: 1/10 (-6 za nudę, -3 za wokal, -2 za kompozycję)


10. "Forceful Behavior"

"Forceful Behavior" na samym wstępie prezentuje się obiecująco; słyszymy zgrabną, klimatyczną kompozycję, słucha się tego z przyjemnością (póki co). Kawałek idealnie nadawał by się do Kairos, zamiast utworu "Born Strong". Gdy dochodzi wokal, kawałek traci na jakości. Nie muszę chyba mówić jak Derrick traktuje moje uszy. Wiem jednak że słyszałem znacznie gorsze utwory z nim. To co również działa na niekorzyść utworu, jest kiepski refren, oraz prymitywna solówka. Utwór jest o politykach nadużywających władzy.

Ocena: 6,75/10 (+1 za w dobrą kompozycję, -3 za wokal)


11. "Conform"

"Conform" od początku raczy nas kiepskim, prymitywnym riffem rodem z początkujących grup rapcore'owych. Nieudolne granie grupy tylko ją pogrąża; z każdą sekundą "Conform" jest coraz gorsze, przez cały czas słyszymy zbiór beznadziejnych riffów. Do tego ten świetny wokal który potęguje uczucie wbijania gwoździ w uszy, Derrick postarał się!  "Conform" jest krótkie, i w ogóle nie jest ciekawe, jest to po prostu utwór napisany i zagrany na szybko, straszny bajzel. Utwór jest o ludziach zmuszonych do podporządkowania się władzom kraju, który zagarnął ich prawowite ziemie.

Ocena: 0,25/10 (-6 za nudę, -5 za kiepską kompozycję, -3 za wokal)


12. "A-Lex III"
CHOLERA, CZEMU PO RAZ TRZECI DOSTAJEMY TO GÓWNO W POSTACI "INTRA"?! Po raz kolejny jest to samo granie kurwa, co jest w tym ciekawego?! Czy oni mają jakiś fetysz na punkcie zbędnych zapychaczy?! Czy nowa Sepultura przy tym się masturbuje? Nie ma bata; trzeci, nudny, ten sam zapychacz na albumie. Zdenerwowałem się, mam nadzieję że to uszanujecie...

Ocena: 0/10


13. "The Experiment"
Po tym wcześniejszym szajsie zaczyna się "The Experiment". Od razu od początku zdaję sobie sprawę że jest to lekko przerobione "Filthy Rot". Wokal sprawia że mam ochotę powyrywać sobie uszy i spuścić je w kiblu. Kompozycja niemalże tak samo prymitywna jak w przypadku "Filthy Rot". Przez cały czas słyszymy ten sam, nudny riff. Co w tym kurna ciekawego? Andreas katuje ten sam riff przez cały czas, a Derrick kaleczy uszy. Zdecydowanie chłopaki źle przyswoili sobie pojęcie "minimalizm" oraz "masz śpiewać normalnie, a nie krzyczeć jak satanista po podcięciu gardła. Utwór jest o instytucjach przeprowadzających testy na ludziach.

Ocena: 1/10 (-5,5 za nudę i za wokal, -4 za kompozycję)


14. "Strike"
Od razu na początku "Strike" kojarzy mi się z utworem "Border Wars" z albumu Nation. Gdy utwór się rozkręca, słyszymy lekko punkowe, klimatyczne riffy. Póki co jedyne co mnie denerwuje to wokal, kompozycja na razie jest ok. Niestety, to co zauważam to to, że z czasem i kompozycja przestaje się kleić, przez co mam dosyć słuchania "Strike". Początek obiecujący, ale zakończenie niestety - tragiczne. Utwór jest o państwie które zorganizowało strajk by polepszyć swoje warunki życiowe.

Ocena: 5/10 (-3 za nudę i za wokal, +1 za początkowy klimat)


15. "Enough Said"
Utwór praktycznie od początku tryska energią. Słychać że Andreas Kisser włożył w niego znacznie więcej pracy, nie jest to już na pół gwizdka sklecony szajs z jednym riffem. Bardzo podoba mi się tutaj praca gitary, kawałek wydaje się być znacznie lepszej jakości. Przez dłuższy czas "Enough Said" jest instrumentalem, dopiero pod koniec słyszymy wokal. Myślicie "jak to możliwe"? Jest tu pewien haczyk: "Enough Said" jest strasznie krótkie, aczkolwiek jest lepsze niż połowa utworów z tej płyty co jest dla mnie zjawiskiem paranormalnym. "Enough Said" równie dobrze mogłoby się znaleźć jako przerywnik, np. zamiast "Limbo". W utworze podany jest przekaz, by ludzie uciskani przez władzę walczyli z nią.

Ocena: 7,25/10 (+4 za dobrą kompozycję, +0,5 za krótką partię wokalną)


16. "Ludwig Van"
Przyszedł czas na mojego małego "ulubieńca". Jest to... cover VII Symfonii Beethovena. Co kurwa?! Jakim cudem?! Przez praktycznie cały czas słyszymy połączenie grania muzyki klasycznej z metalem, jest to kumulacja elementów które się ze sobą gryzą; UWAGA! "Ludwig Van" może doprowadzić do silnej choroby umysłowej! Niby bez wokalu, ale w rzeczywistości jest to szczyt szczytów! Samo intro sprawiło że wywaliłem się z krzesła mało co nie rozbijając głowy o półkę; potem tylko patrzyłem w monitor jak w zaświaty. Zastanawiałem się co ja tu robię, czemu słucham tego gówna, oraz nie zważając na to że ktoś okrada mój dom tylko patrzyłem w ten monitor myśląc o plackach ziemniaczanych gotowanych w sosie z ogórków kiszonych i mleka. Zdecydowanie najgorszy utwór metalowy jaki miałem okazję usłyszeć eva!

Ocena: -1/10! (-11 za kompozycję)


17. "A-Lex IV"
Proszę, zabijcie mnie... <płacze>

Ocena: 0/10


18. "Paradox"
Przeczuwam że utwór będzie czymś w rodzaju "Activist" oraz "False", tak więc szykuję się na kolejną porcję kakofonii. Słyszymy prymitywny riff ciągnący się przez cały utwór, oraz kiepski wokal; kawałek przez cały czas brzmi tak samo, niewiele jest zwrotów akcji poprawiających jakość. Praktycznie od początku utwór mnie zanudzał, "Paradox" jest po prostu kiepskie. Wyłączyłem po niecałej minucie. W utworze jest mowa o ludziach, którzy dali się ogłupić przez rząd.

Ocena: 0,25/10 (-6 za nudę, -5 za kompozycję, -3 za wokal)


Podsumowując A-LEX JEST DNEM DNA! Przesłuchanie płyty co do sekundy jest ogromnym wyzwaniem, tylko osoba o mocnych nerwach (albo kretyn) jest w stanie przesłuchać tego w całości. Wszystko było spieprzone: często słyszeliśmy skonstruowane na pół gwizdka kompozycje, a wokal dopełniał dzieła. Derrick brzmiał jak zepsuty odkurzacz, często też wydawał z siebie dźwięki porównywalne z mechanizmem nakręcanego samochodzika. Wprawdzie nie wszystko było spieprzone, czasem można było usłyszeć kawałki żywcem wyjęte z Dante XXI ("We've Lost You!", "Metamorphosis", "Enough Said", oraz z Kairos ("Moloko Mesto", "Forceful Behavior"). Nad całkiem niezłymi kawałkami przeważały jednak stosy śmieci których równie dobrze można byłoby używać jako tortury. Nie wierzy mi się, kto w ogóle przed wydaniem słuchał tej płyty? Orangutan, czy spłuczka klozetowa? Nie wiem, nad tą płytą pracował chyba szatan w ludzkiej skórze! Jest to ZDECYDOWANIE najgorsze gówno związane z metalem jakie słyszałem, wydaje mi się że tak naprawdę nic go nie przebije. Oto 10 marca 2014 roku A-Lex zapisało się w historii naszego bloga jako najgorszy zrecenzowany album, najprawdopodobniej nic gorszego nie zrecenzujemy z Commandem.


Zalety:
- Kilka dobrych utworów (które tak naprawdę powinny znaleźć się na Dante XXI i Kairos)
- Album był dobry w teorii

Wady:
- Porażająco beznadziejne kompozycje (duża wada)
- Bezsensownych zapychaczy jest za dużo
- Najgorszy "metalowy" utwór jaki słyszałem "Ludwig Van" (duża wada)
- Ilość utworów
- Okładka, a konkretnie zniszczenie jej pierwotnej wersji
- Prymitywność
- Nuda (duża wada)
- Praktyczny brak różnorodności
- Jest to najgorszy album metalowy jaki słyszałem (duża wada)


Okładka: 3/10
Teksty: 5/10
Kompozycje: 0/10

Ocena ogólna: 0/10!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!