Wyszukaj

21 czerwca 2014

Metallica - Podsumowanie



Newsy są ciekawym urozmaiceniem dla bloga - ale czy dostatecznym? Niedawno wpadliśmy na pomysł, by pisać recenzję podsumowującą dla każdego zespołu, gdy tylko skończymy opisywanie albumów. Z tej okazji, że omówiliśmy wszystkie albumy Metalliki, będzie ona pierwszym zespołem.

Na początku zespół wywarł na mnie kiepskie wrażenie. Znałem Metallikę z jej największych komercyjnych sukcesów: Metallica, Load i Reload. Pomyślałem, że to idiotyczne, aby zespół rockowy nazywać thrashmetalowym. Gdy przesłuchałem albumy Ride The Lightning, Master Of Puppets i ...And Justice For All, moja opinia się zmieniła na temat zespołu. Commando słuchał tego zespołu od dzieciństwa, ma do tej grupy spory sentyment. Przez długi czas Metallica była jego ulubionym zespołem metalowym.




Grupa: Metallica

Rok założenia: 1981

Gatunek: Thrash metal, Heavy metal, Hard rock

Lata największej popularności: 1984-1991

Tematyka tekstów: Śmierć, wewnętrzne cierpienie, życie, korupcja

Najlepszy skład (na zdjęciu z około 1983):

*Kirk Hammett - gitara prowadząca (od 1983)
*Cliff Burton - gitara basowa (1983-1986)
*Lars Ulrich - perkusja (od 1981)
*James Hetfield - wokal, gitara rytmiczna (od 1981)

Ilość wydanych albumów: 12 (studyjne)

1. Kill 'Em All

Data wydania: 25.07.1983

Gatunek: Speed metal, Thrash metal

Recenzja napisana przez: 240Michał

Kill 'Em All - może nie było to dzieło wysokich lotów, aczkolwiek wielu fanów uważa go za najlepszy. Niektórzy nawet uważają że "Metallica skończyła się na Kill 'Em All". Zanim jednak grupa została dostrzeżona przez świat, narobiła wokół siebie zamieszania w podziemiu. Aby wybić się jeszcze wyżej, trzeba było wydać album. W roku 1983 materiał na płytę został praktycznie napisany, jednak bez zmiany składu się nie obeszło. Ron McGovney odchodzi niezadowolony z "sukcesów" zespołu, a Dave Mustaine zostaje zwolniony ze względu na postępujące uzależnienie od alkoholu. Na ich miejsce zostają zatrudnieni Cliff Burton oraz Kirk Hammett, wraz z nimi odbywa się sesja nagraniowa Kill 'Em All. Ostatecznie po wydaniu albumu Metallica odbyła trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych.

Najlepsze utwory (240Michał): "The Four Horsemen", "Phantom Lord", "Seek And Destroy", "Metal Militia"

Najlepsze utwory (Adi666): "The Four Horsemen", "Seek And Destroy", "Metal Militia", "(Anesthesia) Pulling Teeth"

Ocena (240Michał): 8/10
Ocena (Adi666): 8,25/10

2. Ride The Lightning


Data wydania: 27.07.1984

Gatunek: Thrash metal

Recenzja napisana przez: 240Michał

Prace nad albumem rozpoczęły się już w trakcie trasy koncertowej z grupą Anthrax. Wiecznie zainspirowany Cliff Burton zaproponował dla James'a i Larsa zmianę stylu gry. Chłopaki wiedząc, że Cliff ich nie zawiedzie, zgodzili się. Metallica postanowiła wyprodukować album samodzielnie, czasem jednak do pomocy udzielał się Flemming Rasmussen. Ride The Lightning dotarł do znacznie większej publiczności w porównaniu do poprzednika, przy tym narobił inspiracji nowszym grupom, i pozwolił grupie wyjść z podziemia. Płyta wielokrotnie była wspominana w rankingach typu "top 10 najlepszych albumów wszech czasów". Wydaje mi się że świeżo upieczeni fani musieli być nie lada zaskoczeni, gdy dowiedzieli się że ich ulubiona grupa thrash metalowa składa się w większości z dzieciaków które skończyły dwudziestkę. W końcu pisanie o problemach ludzkości, i tworzenie wielkich kompozycji to raczej domena ludzi dorosłych... prawda?

Najlepsze utwory (240Michał): "For Whom The Bell Tolls", "Ride The Lightning", "Fade To Black", Creeping Death"

Najlepsze utwory (Adi666): "Fight Fire With Fire", "Ride The Lightning", "For Whom The Bells Tolls", "Creeping Death"

Ocena: 10/10 (jednogłośnie)

3. Master Of Puppets



Data wydania: 3.03.1986

Gatunek: Thrash metal, Heavy metal

Recenzja napisana przez: 240Michał

Master Of Puppets był kolejnym kamieniem milowym w stronę sławy Metalliki. Album wydawał się "rozszerzoną" wersją Ride The Lightning - z lepszą jakością, świeższym brzmieniem, oraz ciekawszymi rozwiązaniami. Proces tworzenia albumu wyglądał nieco inaczej w porównaniu do wcześniejszych dzieł (jak tłumaczy gitarzysta Kirk Hammett: "wszyscy nagrywaliśmy riffy na kasety, i wspólnie wybieraliśmy najlepsze do albumu"). Grupa nieco rozszerzyła swoją gamę rozwiązań; oprócz ciężkich kawałków w stylu Ride The Lightning, chłopaki nagrali również nieco lżejsze, heavy metalowe utwory. 8 kawałków wystarczyło dla MOP by stać się najlepszym albumem wszech czasów. Świetne kompozycje, dobre zgranie, ciekawe teksty na ważne tematy, ogólnie mówiąc "album idealny". W rzeczywistości każdy kto lubuje się w metalu musi przesłuchać przynajmniej raz posłuchać tego albumu. Zanim stwierdzisz że Metallica słynie jedynie z gówna pokroju St. Anger, odkop ten krążek i przekonaj się na własnej skórze, że ci goście niegdyś tworzyli muzykę godną królów!

Najlepsze utwory: Wszystkie (jednogłośnie)

Ocena: 10/10 (jednogłośnie)

4. ...And Justice For All


Data wydania: 25.08.1988

Gatunek: Thrash metal, Heavy metal

Recenzja napisana przez: 240Michał

Po wydaniu Master Of Puppets, w trakcie trasy koncertowej ginie w wypadku autobusowym basista Cliff Burton. W jednym z wywiadów z zespołem, James Hetfield skomentował, iż "czuli się jakby stracili członka rodziny". Wraz ze śmiercią basisty rozważano nawet zakończenie działalności zespołu. Ostatecznie postanowiono nagrać kolejny album. Na miejsce zmarłego Burtona został zatrudniony Jason Newsted. Pomimo zmiany w składzie, ...And Justice For All został doceniony przez fanów, chociaż nie tak mocno jak poprzednik. Swoim skromnym zdaniem mógłbym stwierdzić, iż ...And Justice For All spokojnie mógłby dorównać Master Of Puppets. Tam jedyną większą różnicą była długość utworów, która niekiedy wynosiła 10 minut. Wszystko zostało bardzo sprawnie upchane w 9 kawałków. Cała magia tego albumu polega właśnie na tragedii basisty Cliffa Burtona. Metallica zagrała szczerze i dobrze muzykę mroczną, żałobną, lekko pustawą (jakby ukazywała żałobę grupy po śmierci brata).

Najlepsze utwory (240Michał): "...And Justice For All", "Eye Of The Beholder", "One", "The Frayed Ends Of Sanity"

Najlepsze utwory (Adi666): Wszystkie

Ocena: 10/10 (jednogłośnie)




Data wydania: 12.08.1991

Gatunek: Heavy metal

Recenzja napisana przez: 240Michał

Wraz z nadejściem roku 1991, Metallica wraca do studia by zarejestrować kolejny album. Wcześniej jednak trzeba poprosić o pomoc nowego producenta, Boba Rocka. Zalecił on grupie lekką zmianę brzmienia, w tym porzucenie "lekcji" dawanych niegdyś przez basistę Cliffa Burtona. Oczywiście z tego powodu brzmienie uległo sporej zmianie, muzyka stała się w znacznym stopniu heavy metalowa. Cóż, album sam w sobie nie był aż taki zły. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, iż był nawet dobry! Muszę przyznać to po czasie; albo wtedy nie miałem zamiaru go do końca słuchać, albo po prostu nie dojrzałem do tego krążka. Nawet pomimo tego że dzieło było udane, można z czasem odnaleźć błędy taktyczne i produkcyjne. Mianowicie nie rozumiem, czemu Metallica zrezygnowała z utworów z gatunku thrash. Nie jestem również w stanie pojąć, dlaczego Bob Rock zrobił z James'a pajaca ucząc go ponownie śpiewać (słychać to w szczególności w "Enter Sandman"). I do jasnej cholery, jakim cudem ten album osiągnął kosmos w świecie komercji?! Wraz z wydaniem tego albumu, grupa rozpoczęła nowy rozdział w swojej karierze. Od tej pory liczyły się pieniądze. Teraz to muszę przyznać: Metallica skończyła się wraz z wydaniem czarnego albumu.

Najlepsze utwory (240Michał):  "The Unforgiven", "Wherever I May Roam", "Of Wolf And Man"

Najlepsze utwory (Adi666): "Of Wolf And Man", "Struggle Within", "The Unforgiven", "Don't Thread On Me"

Ocena (240Michał): 9/10
Ocena (Adi666): 8,5/10



Data wydania: 1.06.1996

Gatunek: Hard rock, Rock

Recenzja napisana przez: 240Michał

Po 5 latach od wydania The Black Album (czytaj. "nawdychania się zapachu milionów"), Metallica rozpoczyna nagrywanie kolejnego materiału. Nowy krążek dosyć kiepsko się przyjął, panowie (bo już nie chłopaki) zostali skrytykowani przez fanów za porzucenie thrashowego brzmienia, i gustowania w rocku. Do tych osób należy również Phil Anselmo, któremu Load bardzo się nie spodobało. Z początku traktowałem ten album podobnie jak typowy fan thrashu, aczkolwiek postanowiłem się w niego zagłębić. Powiem tyle: nie żałuję; pomimo tego że album różni się od poprzedników, ma parę przyjemnych momentów. Zazwyczaj oceniam album pod kątem wykonania, a w tym przypadku Metallica nie zawiodła. Pomimo różnic w porównaniu do poprzednika, Load miało całkiem przyjemne w słuchaniu kompozycje, a także dobre, nie tracące na jakości teksty. Szczerze powiedziawszy album był taki lekki, że trudno mi było odróżnić nieco cięższe utwory od ballady; samego ciężaru dodają tutaj nisko nastrojone gitary, chociaż tak naprawdę patrząc na ten album można sobie pomyśleć: "o jakim ciężarze tu mowa, to nie jest Ride The Lightning!". I wreszcie moja ulubiona część, mianowicie James już tak bardzo nie wkurza wokalem, bardzo pasuje do brzmienia albumu. Pomimo tego jak dla mnie jest zdecydowanie za lekko, posłuchałem go tylko raz.

Najlepsze utwory (240Michał): "Until It Sleeps", "King Nothing", "Bleeding Me", "Thorn Within"

Najlepsze utwory (Adi666): "Ain't My Bitch", "Until It Sleeps", "Hero Of The Day", "Thorn Within"

Ocena (240Michał): 8,5/10
Ocena (Adi666): 8/10



Data wydania: 14.11.1997

Gatunek: Hard rock, Rock

Recenzja napisana przez: Adi666

Reload miało być kontynuacją poprzednika zwanego "Load".... miało być. Album nie spodobał mi się. Ba, tak bardzo go nie lubię że chętnie zacząłbym biegać po domach kupując te płyty, po czym poleciałbym na jakieś wypizdowie, i wyrzucił uzbierane krążki do rzeki. Początkowo nie odróżniałem Load od Reload, w pewnym momencie zdałem sobie jednak sprawę, że w przeciwieństwie do albumu z 1996 roku, Reload zostało wykonane na odpierdol. Owszem, pierwsze cztery utwory utwierdziły mnie w przekonaniu, że album mógłby być jeszcze lepszy od poprzednika. Niedługo potem czar pryska, i dostajemy mocno po pysku. Utwory są nudne i bezsensowne, kompozycje zostały wykonane aby były, James po raz kolejny pajacował, udowodnił że potrafi "śpiewać" nawet do czegoś, co w niskim stopniu przypomina muzykę. Krążek przesłuchałem z trudnością; obok mnie w tamtym czasie leżał widelec, niesamowicie mnie ciągnęło do tego aby wbić go sobie w brzuch i popełnić sepuku. Gdy ośmielę się skrytykować Reload, często zarzuca mi się że nie zagłębiłem się w album, i dlatego nie potrafię go docenić. Pytam się, w co mam się zagłębiać, jak album przypomina bardziej bajoro w które można zanurzyć się po kostki?

Najlepsze utwory (Adi666): "Fuel", "The Memory Remains", "Devil's Dance", "The Unforgiven II"

Najlepsze utwory (240Michał): "The Unforgiven II", "Devil's Dance", "The Memory Remains", "Carpe Diem Baby"

Ocena (Adi666): 5,5/10
Ocena (240Michał): 4/10



Data wydania: 5.06.2003

Gatunek: Heavy metal, Hard rock

Recenzja napisana przez: Adi666

Ach, jak ja kocham St. Anger! Ta nowatorskość, zajebiste, thrash metalowe granie niemalże przypominające to z dawnych czasów oraz trud włożony w produkcję i pisanie utworów. Byłem zaszczycony tym, że MrCommando1995 dał mi przywilej napisania tej recenzji... chociaż możliwe, że chciał w ten sposób ustrzec się przed tym "czymś". Początkowo nic do tego albumu nie miałem, dopiero w trakcie przesłuchiwania domyśliłem się, dlaczego ten krążek jest uznawany za taki chłam. Metallica obiecała nam gruszki na wierzbie. Miało być tak dobrze, że nagrano film Some Kind Of Monster będący dokumentem z tworzenia St. Anger. Oczywiście Metallica po raz kolejny zawiodła niczym nasz polski rząd, zgwałciła uszy fanom którzy potrzebowali czegoś takiego jak thrash. Co do samego tworzenia albumu, kompozycje nie były aż takie złe. Grupa pokazała że potrafi coś jeszcze dobrze zrobić. Niestety, wszystko zniszczyły błędy taktyczne w postaci instrumentarium (jebać gitary, chodzi mi tu o niszczącą uszy perkusję!). Gdyby nie ta wada, album jeszcze dałoby się przełknąć; udowadnia to na nowo nagrany album przez amatorski cover band (polecam przesłuchać).

Najlepsze utwory (Adi666): "Frantic", "St. Anger", "Shoot Me Again", "The Unnamed Feeling"

Najlepsze utwory (240Michał): "St. Anger"

Ocena (Adi666): 5/10
Ocena (240Michał): 2/10



Data wydania: 12.09.2008

Gatunek: Thrash metal, Heavy metal

Recenzja napisana przez: 240Michał

Początkowo byłem nastawiony wyjątkowo sceptycznie do albumu. Zrozumcie mnie, po tak długim czasie odstawienia czystego thrashu spodziewałem się że Metallica wyda gówno po raz kolejny. Zostałem zachęcony jednak nazwą, okładką, a także singlem "The Day That Never Comes", który był taką trochę ostrzejszą balladą; sama końcówka jednak satysfakcjonowała, można było się domyśleć że grupa wraca do starego grania. Gdy wreszcie wydano Death Magnetic stwierdziłem, że chłopaki wreszcie po tylu latach grają tak jak powinni. Nie było to coś pokroju albumów z lat 80-tych, aczkolwiek starsi fani mogą jakoś się tym nacieszyć... chociaż nie. Album jest równie mocno krytykowany jak poprzednie dzieła, czego za chiny nie jestem w stanie zrozumieć. Dobra, Metallica nagrała parę beznadziejnych albumów, ale skoro już chłopaki tworzą album który da się słuchać, to po co na nią najeżdżać? Goście są już grubo po 40-stce, dobry album pokroju Master Of Puppets trudno jest teraz stworzyć, w szczególności z powodu śmierci Cliffa. Naprawdę dobry album, dzięki któremu dowiedziałem się że fani Metalliki i fani Slayera to przede wszystkim hejterzy.

Najlepsze utwory (240Michał): "That Was Just Your Life", "The End Of The Line", "All Nightmare Long"

Najlepsze utwory (Adi666): "That Was Just Your Life", "Broken, Beat & Scarred", "All Nightmare Long", "My Apocalypse"

Ocena (240Michał): 8/10
Ocena (Adi666): 9,25/10

9. Lulu


Data wydania: 31.10.2011

Gatunek: Rock

Recenzja nienapisana, gdyż szkoda czasu na to gówno.

Ostatnia pozycja w naszym podsumowaniu - Lulu - taak, każdy kto dobrze zna Metallikę dobrze wie o czym mówię. Album został zagrany wspólnie z Lou Reed'em. Tak naprawdę fani wierzyli że grupa jest w stanie coś z nim całkiem przyzwoitego zagrać; wiecie, tajemnicze, przyjemne dla ucha granie. Czar prysł gdy grupa wydała singiel pt. "The View". Od tej pory grupy nikt nie traktował poważnie. Początkowo utwór może i był tajemniczy, mroczny, bas w tle fajnie mruczał. Mam jednak dwie uwagi. Po pierwsze, co tu do cholery jasnej robi Lou Reed? W tym utworze brzmi jakby miał zaraz się rozsypać ze starości! Co to kurna, muzyka dla nastolatków (załóżmy że Metalliki słuchają nastolatkowie) czy dla żywych trupów? Po drugie, Metalliki jest tutaj zdecydowanie za mało; wokalista rzadko się odzywa, jedyne czym się zajmuje to ciągłym grawerowaniem słów "I Am The Table". Niektórzy fani to podłapali, przez co "The View" stało się swego rodzaju memem. Ponieważ utwór trwał ponad 5 minut, każde przesłuchanie utworu kończyło się wyrywaniem włosów z głowy. Z pozostałymi utworami jest nie lepiej. Właściwie to jest nawet gorzej: wszystkie brzmią praktycznie tak samo, muzyka jest strasznie nudna i powtarzalna. Do ilości utworów nie mam zastrzeżeń, aczkolwiek są one za długie. Po tym zacząłem tracić wiarę że Metallica powtórzy coś w rodzaju albumu Death Magnetic.

Najlepsze utwory: "I Am The Table" (fragment "The View"), (jednogłośnie)

Ocena: 0/10! (jednogłośnie)

Metallica stworzyła przepis na to, jak niskim kosztem można zniszczyć sobie nie tylko karierę, ale i reputację. Lata 80-te były zdecydowanie najlepszymi czasami grupy - thrash metalowe młóćki, piwo, tanie wino, długie włosy, a także koncerty wypełnione po brzegi stadem zwierząt w czarnych koszulkach. To była Metallica jaką wszyscy kochali. Lata 90-te zdecydowanie odbiły się na niej bardzo źle. Sam The Black Album był całkiem przyzwoity, jednak jak już mówiłem, dziwi mnie skąd w jego przypadku takie wyróżnienie. Między innymi dlatego początkujący metale omijają tą grupę szerokim łukiem, w czasie gdy ci bardziej zaawansowani proponują: "Posłuchaj sobie Metalliki, zajebiście grają". Pamiętam że ze mną było tak samo. MrCommando1995 zaproponował mi bym posłuchał sobie tej grupy. A ponieważ ją kojarzyłem tylko z The Black Album, Load i Reload, po prostu ignorowałem ją. Dopiero ostatnio Metallica próbuje grać w starym stylu.

Albumy które musi znać prawdziwy fan (od najważniejszego): Master Of Puppets, ...And Justice For All, Ride The Lightning, Metallica

6 komentarzy:

  1. znam black album ale uważam że prawdziwa Metallica skończyła sięw ostatniej sekundzie AJFY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to trochę kwestia sporna ;) Dla jednych Metallica kończy się na AJFA, dla innych na The Black Album. Według mnie, Metallica po raz ostatni grała tam dobrze, tyle że niestety jakimś cudem to dzieło zostało lepiej odebrane niż poprzednie dzieła, w dodatku przez kiepską publiczność.

      Usuń
  2. No i co wypierdalasz moje komenty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ jesteś idiotą i nie rozumiesz dlaczego to robię, odpowiem. Jesteś niewyżytym gnojkiem który przedwcześnie dostał internet i chce komuś zepsuć przyjemność z czytania recenzji. Prowadzisz bezsensowną rozmowę którą nic nie wskórasz. Nie jesteśmy 15-latkami których rajcuje odpowiadanie na komentarze idiotów. Zdecydowałem się na ten komentarz odpowiedzieć, gdyż lubię odpowiadać na pytania. Niestety, to była twoja ostatnia szansa.

      Usuń
  3. Moim zdaniem zamiast robić dwa osobne albumy powinni wybrać najlepsze utwory z Load i Reload i powstałby jeden z lepszych hardrockowych albumów lat 90. St. Anger... Byłby dobry, gdyby nie ta perkusja. Lulu... nieważne. Reszta wyśmienita.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na YouTube pod koniec 2015 roku ukazał się remake St. Anger, który brzmi naprawdę dobrze (szkoda tylko, że nie wstawili tam oryginalnego wokalu James'a). Co do Load'ów, muszę przyznać rację - powinno się połączyć te dwie płyty z najlepszych utworów na nich zawartych.

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!