Wyszukaj

6 lipca 2014

Konfrontacja: Pantera - Vulgar Display Of Power vs Sepultura - Chaos A.D.


Jakiś czas temu obiecałem sobie, że nie będę zabierał się za grupę którą recenzowałem powiedzmy tydzień temu, ewentualnie dwa. Ostatnio musiałem to złamać, mianowicie mój szanowny kolega z bloga, MrCommando1995 namówił mnie, byśmy przerobili kilka recenzji. Ponieważ jedna z recenzji była tak nieudana że musiałem ją przerobić, znowu niestety zabieram się za Sepulturę. Tak więc następna recenzja związana z tą grupą pojawi się najprawdopodobniej pod koniec roku. Grupy które dzisiaj wezmę pod młotek mają ogromny wkład w groove metal lat 90-tych; albumy które dzisiaj przedstawię są z kolei najważniejszymi dziełami z tego gatunku metalu. Pantera - Vulgar Display Of Power i Sepultura - Chaos A.D.


Pantera - Vulgar Display Of Power


Vulgar Display Of Power jest szóstym albumem studyjnym Pantery, i trzecim z Philem Anselmo na wokalu. Został wydany 25 lutego 1992 roku nakładem ATCO Records. Album ten miał być rozwinięciem formuły opracowanej w 1990 roku przez grupę, mianowicie: kontynuację tworzenia groove metalu, oraz jego rozwój. Muzyka stała się cięższa i ostrzejsza, przy okazji lepsza w odbiorze. Przez wielu album jest uważany za najważniejsze dzieło z gatunku groove metal, znalazł się na 44 miejscu rankingu Billboard 200, i w USA zyskał 1 złotą płytę, oraz 3 platynowe (2 w 1997, 1 w 2004).

Okładka jest fotografią przedstawiającą mężczyznę uderzonego w twarz pięścią. Fotografia została stworzona przez Brada Guice (wcześniej współpracował z grupą podczas tworzenia okładki do Cowboys From Hell). Fotograf tłumaczył, że chciał stworzyć coś naprawdę wulgarnego, coś co z pewnością będzie szokować. Początkowo okładka miała przedstawiać boksera w rękawicach, jednak zrezygnowano z tego pomysłu. Ogólnie mówiąc okładka stała się tak kultowa, że zaczęto ją nawet parodiować (przykładem jest obrazek dwóch bijących się kotów który łatwo można znaleźć w Google Grafika). Owszem, okładka emanuje tą agresją. W porównaniu do innych z tej grupy jest jednak średnia, bardziej podobała mi się pierwotna wersja Far Beyond Driven (to nie tak jak myślicie), ewentualnie The Great Southern Trendkill.

Album do przesłuchania

1. "Mouth For War"
W miarę spokojny początek zagrany na gitarze elektrycznej. Następnie zaczyna się cała akcja - widać że grupa jeszcze nie zrezygnowała ze schematu który został zaprezentowany na albumie Cowboys From Hell. Żywiołowy i jednocześnie ostry kawałek, z wysoko nastrojoną gitarą (jak na Panterę po 1988 roku). Atmosferę lat 90-tych czuć wyraźnie; jak na tamte czasy na pewno brzmiało bardzo nowocześnie. Dzisiaj jest trochę podstarzale, ale jak dobrze wiemy dzisiaj lepiej nie być nowoczesnym, bo z tego gówno wyjdzie. Pod koniec utworu, słyszymy przyśpieszenie - kawałek przypomina nieco "Domination" z poprzedniego albumu. Utwór jest o pewnym żołnierzu który postanawia zemścić się na swoim wrogu. W ramach tego torturuje go.

Ocena: 8,75/10

2. "A New Level"
Noo, przyszedł czas na coś cięższego, znacznie bardziej ociężałego. W tym momencie widzimy "główkę" albumu Far Beyond Driven, "A New Level" to ta typowa Pantera z lat 90-tych. Świetny początkowy riff, bardzo dobra zwrotka, refren... wszystko co groove metalowe tu jest. Cały czas w utworze słyszymy ten breakdown'owy klimat, uroku dodaje gitara niżej nastrojona jak w poprzednim numerze. Przy okazji, w pewnym momencie słyszymy solówkę w stylu albumu Cowboys From Hell, typowa teksańska naparzanina. Utwór jest o człowieku, który pod wpływem ludzi którzy z niego szydzili, zmienił się na lepsze. Utwór motywuje człowieka do zmiany na lepsze, przypomina to trochę namawianie grubego do intensywnych ćwiczeń.

Ocena: 9,75/10

3. "Walk"
Jeden z najbardziej znanych utworów z gatunku groove metal, taki bliski przyjaciel "Roots Bloody Roots". Mianowicie na koncertach metalowcy często przy nim skaczą (jak we wcześniej wspomnianym utworze). Wersja studyjna jest średnia, ale na koncerty... jak znalazł. Bardzo dobre wyczucie i rytmika perkusisty, świetny pomysł gitarzysty, oraz charyzmatyczny wokalista. Tyle wystarczy by z kilku linijek utworu zrobić coś naprawdę ciekawego. Kawałek jest bardzo często wymieniany wśród najlepszych utworów metalowych jakie powstały. Nie byłem na koncercie Pantery/Downa (obecny zespół Phila Anselmo), to nie będę tego kwestionował, wystarczy mi to co oglądałem na YouTube... i widziałem że to robiło naprawdę wielką furorę, sam bym przy takim utworze się pobawił :) W "Walk" zawarte jest przesłanie: "nie patrz na ludzi którzy krytykują cię za to kim jesteś, bądź sobą".

Ocena: 10/10

4. "Fucking Hostile"
Przyszedł czas na coś znacznie szybszego. Zdecydowanie jeden z szybszych utworów na płycie... początkowo myślałem że należy do albumu Far Beyond Driven. Kawałek jest kolejną ciekawą pozycją na tej liście. Zresztą, groove metal to nie tylko "thrash na prochach nasennych", ale też typowy hardcore, stąd ta prędkość. Przez cały utwór słyszymy dwa riffy, które bardzo pasują do takiej napierdalaniny. Solówka jest średnia, ale i tak w porównaniu do reszty by odstawała. Wszystko jest pięknie zgrane - riff, perkusja, wokal. Warto posłuchać. Utwór jest tak jakby kontynuacją poprzednika, "Fucking Hostile" opowiada o grupie ludzi mających swój sposób na życie, są oni jednocześnie krytykowani przez innych.

Ocena: 9,5/10

5. "This Love"
"This Love" jest typową balladą zaserwowaną przez Panterę. Wprawdzie nie przypomina to "Cemetery Gates", ale jest równie ciekawe. Na początku słyszymy spokojną gitarę, potem jeszcze dochodzi spokojna perkusja i melodyjny wokal. Wszystko tworzy taką ciekawą, magiczną całość. I tutaj też Metallica wysiada ze swoim "Nothing Else Matters". Dużymi zaletami są krótkie solówki między zwrotkami a refrenami, bardzo ciekawie się komponuje ze wszystkim innym. Po jakimś czasie utwór się wzmacnia na dłuższą chwilę, i tego również nie spartolili. To wzmocnienie nieco kojarzy się z utworem "The Day That Never Comes" (również balladą) Metalliki, gdyż pierwsza część jest delikatna, a reszta to mocna napierdalanina. Pomimo tego w przeciwieństwie do Metalliki nawet tutaj udało się zachować jakąś granicę piękna (no, nie wliczając breakdownu). Utwór jest o mężczyźnie, który głęboko zranił swoją kobietę, najprawdopodobniej ją bił. Nie może sobie tego wybaczyć, i zastanawia się co nim kierowało że zgotował takie piekło kobiecie którą kochał. Wie już, że ona go kochała, a on to tak bezczelnie wykorzystał.

Ocena: 9,75/10

6. "Rise"
Tak jak myślałem, "Rise" będzie czymś szybszym. Przypomina nieco "Fucking Hostile", wydaje się jednak agresywniejsze. Słyszymy szybką, thrashową perkusję, mocny i szybki riff. Póki co wokalu nie ma, ale chwila. Niedługo potem utwór nieco zwalnia, i pojawia się pierwsza zwrotka. Wokal Phila przypomina nieco głos Lemmy'ego z Motorhead, chociaż ta część jest średnia. Część przed refrenem, oraz sam refren są bardzo ciekawe, po raz kolejny utwór wydaje się być całkiem niezłym wyborem na koncerty, głównie za sprawą żywiołowości, prostego refrenu ("It's time to rise, rise, rise!"). Utwór jest o konflikcie pokoleń, który opiera się przede wszystkim na nienawiści do kogoś innego. Przykładem może być konflikt między dorosłymi w dwóch rodzinach, i przyjaźń ich dzieci.

Ocena: 9/10

7. "No Good (Attack The Radical)"
Gdy po raz pierwszy usłyszałem ten utwór dostałem skojarzeń związanych z albumem Far Beyond Driven. Na początku słyszymy nieskomplikowany riff, niewiele wnoszący do utworu. Prawdziwa akcja zaczyna się w czasie zwrotki. Gitara cichnie, i słyszymy spokojny, niemelodyjny wokal. Po chwili robi się bardziej żywiołowo - od czasu zwrotki jakoś tak lepiej się tego słucha. Kawałek brzmi jak typowa wizytówka lat 90-tych. Wówczas było to bardzo nowoczesne, teraz jednak gdy to słyszę, wydaje mi się to przestarzałe. Pomimo tego bardzo zagłębiłem się w utwór, przesłuchałem do ostatniej sekundy. Pod koniec może nieco się skojarzyć z "This Love", głównie za sprawą długiego zakończenia ostrej części. Utwór jest o rasizmie panującym w stanach. Phil dedykuje ten utwór wszystkim dyskryminowanym, chce by ci "byli panami swojego losu, by znali swoją wartość".

Ocena: 9,75/10

8. "Live In A Hole"
Pantera nieco zwolniła tempo. Tu z kolei widać wyraźną inspirację Metalliką, od razu od początku riff i praca perkusji skojarzyły mi się z "Leper Messiah" z albumu Master Of Puppets. Przy okazji, zauważyłem że gitara ponownie jest wyżej nastrojona (jak na "Mouth For War"). Ten riff przed zwrotką brzmi jak kompromis między Far Beyond Driven a Cowboys From Hell. Ogólnie mówiąc utworu całkiem nieźle się słucha; słyszymy przyjemne dla ucha riffy, nieco popową zwrotkę (ale da się znieść), refren zresztą również. Pomimo tego da się słuchać... chociaż słuchając tego cały czas mam skojarzenia z Metalliką. W utworze Phil opisał jeden z ważniejszych momentów w jego życiu, mianowicie "wewnętrzną przemianę" podczas której chciał zerwać z przeszłością, zmienić się na lepsze. Będąc nastolatkiem Phil chciał być dopasowany do społeczeństwa, jednak gdy zauważył że nic mu to nie daje, zerwał z tym. Po tym jak zaczął być "uniwersalny", akceptowała go tylko mniejszość. Pomimo tego poczuł się szczęśliwy.

Ocena: 9,25/10

9. "Regular People"
Utwór rozpoczyna się ostrym riffem, trochę jak w "Mouth For War" (tyle że z niżej nastrojoną gitarą). Następnie dostajemy coś, co Pantera już przerabiała 2 lata przed Vulgar Display Of Power. Słyszymy bardzo podobną kompozycję do tej z utworu "Cowboys From Hell" - taka sama praca perkusji, bardzo podobny riff. Pomimo tego nie narzekam, ten kawałek wydaje się być równie dobry. Żywiołowość, świetne zgranie oraz pewnego rodzaju skomplikowanie. Właściwie to tutaj możemy zauważyć ile się zmieniło w porównaniu do albumu "Cowboys From Hell". Po długim wstępie pojawia się wreszcie zwrotka. Przez chwilę jest spokojnie, dopiero potem się rozkręca. Głównie za sprawą dobrego tekstu i świetnej gitary bardzo dobrze się tego słucha. Pewnie fani by się na mnie obrazili za to, że tak to skomentuje, ale wydaje mi się że jest wielu perkusistów którzy dorównują Vinniemu Paulowi, ale niewielu jest gitarzystów którzy dorównywali Dimebagowi Darrellowi. Taka prawda. Utwór jest o typowym człowieku, który musi zmagać się z życiowymi trudnościami, pomimo tego cieszy się z tego co ma (a na pewno jest to coś wartościowego, np. rodzina), i nie chce by inni ludzie mieli jego własność.

Ocena: 10/10

10. "By Demons Be Driven"
Wracamy ponownie do stylu który zaprezentowała Pantera w utworze "A New Level" - wstęp do utworu jest ociężały i ostry, głównie za sprawą dobrego riffu. Następnie słyszymy zwrotkę, bardzo różniącą się od tego wstępu. Jeszcze jedna ciekawą rzeczą jest solówka. Z kolei najlepszym momentem w utworze jest refren (jeden z lepszych na albumie). I na tym chyba zalety się kończą. Mianowicie początkowo rajcowałem się tym utworem, znudził mi się po niecałej godzinie. Niedługo potem poznałem "A New Level", i bawiłem się nim dosyć długi czas, tak więc widać różnicę poziomów. Nie ma tu żywiołowości, miejscami jest ta niespokojna/mroczna atmosfera, jednak jest jej trochę za mało dla mnie, a słuchając kilku innych utworów grupy dobrze wiem na co ich stać. Utwór jest o usilnym wpajaniu religii przez dorosłych w dzieci. Phil uważa, że wpajanie dzieciom czegoś, co uznają za niepotrzebne, może powodować problemy rodzinne.

Ocena: 8,25/10

11. "Hollow"
Przyszedł czas na ostatni utwór, i przy okazji balladę na tej płycie. Taka typowa rockowa ballada, trochę nie w stylu Pantery, aczkolwiek brzmi bardzo rasowo, i to się słyszy - przyjemny dla ucha riff, spokojna perkusja oraz melodyjny, zrównoważony wokal Phila w zwrotce i refrenie. Im dłużej tego słucham, tym bardziej się w ten smutny klimat zagłębiam. Wiem już że by takie coś napisać trzeba poświęcić mnóstwo czasu, i kartek papieru. Wydaje mi się że niewiele ballad dostaje do takiego poziomu, znam jedynie trzy dorównujące ("Wind Of Change" Scorpionów, "The Unforgiven" Metalliki i Heart-Shaped Box Nirvany). Po drugim refrenie przyjemny, spokojny nastrój zamienia się w niepokój, a następnie dostajemy solidną dawkę metalu w stylu tej grupy. Grupa nieco to sknociła, pomimo tego ten fragment również mogę uznać za udany (chociaż kompletnie tu nie pasuje). I niestety, już tej przyjemnej kompozycji dalej nie będzie. Utwór jest o przyjacielu Phila z dzieciństwa (nie ujawnił imienia), który uległ poważnemu wypadkowi. Chłopak pozostaje w śpiączce, przez co wokalista skupił się przede wszystkim na emocjach, opisał odczucia matki, i innych bliskich osób.

Ocena: 9,75/10

Nie wiem jak miałbym go opisać. Vulgar Display Of Power dla wielu jest albumem idealnym, dla mnie jednak ma pewne wady. Owszem, chłopaki z Pantery mają dobry smak związany z muzyką, jednak zdecydowanie, w niektórych miejscach posunęli się za daleko, i w niektórych momentach utwory się nie kleiły. Pomimo tego większość z nich naprawdę mi się spodobała - teksty tutaj są jednym z większych atutów, bardzo często miały ważne przesłanie, np. uniwersalność, rasizm w Ameryce, czy utrata bliskiej osoby. Z pewnością robi to duże wrażenie na słuchaczu. Kompozycje również były bardzo dobre, pomimo tego na 10 bym je nie ocenił. Liczy się tu również duże zgranie chłopaków, oraz pomysłowość. Tak więc można powiedzieć że Vulgar Display Of Power jest albumem prawie idealnym.

Okładka: 7/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 9,75/10

Ogólna ocena: 9,75/10

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Świetne teksty
- Świetny wokal
- Szczerość
- Różnorodność (przechodzenie od lekkości do ociężałości)
- Uniwersalne brzmienie
- Ważny przekaz
- Nieustająca ciekawość i radość ze słuchania

Wady:
- Czasem zdarzyły się nieścisłości w brzmieniu


Sepultura - Chaos A.D.


Chaos A.D. jest szóstym albumem Sepultury (wliczając Bestial Devastation). Został wydany 2 września 1993 roku nakładem Roadrunner Records. Ponieważ grupa uznała że pomiędzy Arise a Beneath The Remains "nie było zbytnich różnic" postanowiono spróbować czegoś uniwersalnego. Cavalera z miejsca zaproponował połączyć hardcore punk z thrash metalem, przez co powstał nowy gatunek: groove metal. Ponieważ grupy nie miały zbyt wiele wspólnego ze sobą, wokalista nie wiedział że taką samą formułę opracowali Phil Anselmo i Dimebag Darrell 3 lata przed premierą Chaos A.D. Tak powstał kolejny, uniwersalny krążek z tego gatunku. Płyta dostała się na 32 miejsce w rankingu Billboard 200, otrzymała 6 złotych płyt i 2 srebrne.

Okładka została wykonana przez Michaela Whelana. Nie jestem w stanie stwierdzić co ona przedstawia, chociaż jeśli się nie mylę, to widzę tutaj mumię wkładaną do jakiejś dziwnej maszyny, przez inną dziwną maszynę. Z dołu stoją ludzie z wyciągniętymi rękami, z kolei w tle widnieje mur z graffiti. Co najdziwniejsze, okładka nazywa się "Cacophony", co może sugerować że ta mumia jest wkładana do jakiejś beczki z gównem/gównianą muzyką. Poprzez sam tytuł możemy pomyśleć że album tak jak okładka, będzie kakofoniczny, chociaż zapewniam was - album nie ma nic wspólnego z kakofonią, w przeciwieństwie do następnych albumów grupy z Derrickiem Greenem na czele. Odstawiając znaczenie okładki na bok, powiem że podoba mi się. Przyjemnie się na nią patrzy, bardzo pasuje do utworów. Nie mam nic do zarzucenia, no może prócz tego tytułu "Cacophony".

Album do przesłuchania

1. "Refuse/Resist"
Utwór rozpoczyna się biciem serca Zyona w łonie matki. Po chwili słyszymy coś zupełnie odmiennego od Arise - mocny riff, dziwnie spokojna perkusja (trochę w stylu Roots). Dopiero potem się rozkręca. Może utwór nie jest tak samo agresywny jak te z Arise, czy Beneath The Remains, jednak robi wrażenie. Słyszymy świetny (już kultowy) riff, co pewien czas zmieniający się. Prawdziwy piorun uderza nas w czasie zwrotki. Pamiętam że jak pierwszy raz posłuchałem albumu Arise, uznałem że Cavalera był raczej "mdłym" wokalistą. Tutaj brzmi lepiej, jednak z biegiem czasu wydaje mi się że na poprzednim albumie również brzmiał świetnie. Cóż, może to nie jest jakieś groove metalowe objawienie, ale zdecydowanie ważny kamień milowy w tym gatunku. W wersji studyjnej nie brzmi to tak dobrze jak na żywo, ale cóż - od tego wszystko się zaczęło. Utwór jest o ulicznych zamieszkach spowodowanych przez ludzi mających dość władzy.

Ocena: 9,75/10

2. "Territory"
Początek - słyszymy Igora bębniącego na perkusji. Z tego co kiedyś czytałem, to perkusista chciał w ten sposób zaprezentować swoje nowe umiejętności związane z grą. Po chwili dochodzi gitara. Według mnie ten wstęp do utworu jest jednym z najciekawszych jakie znam. Następnie - grupa zaczyna grać ociężale. Następnie jest krótka zwrotka, i refren. Wydaje się że wszystko będzie przebiegać szybko, że utwór będzie dosyć krótki. Pomimo tego warto się zagłębić, utwór w rzeczywistości ma prawie 5 minut, całkiem niezłe zwroty akcji; bardzo podoba mi się tutaj wokal Maxa, i perkusja Igora, widać jak wiele się zmieniło od czasu Arise. Utwór jest o pewnym nieznanym polityku, który postanowił dojść do władzy, i rozpętać wojnę. Udało mu się to pod wpływem oszustwa w wyborach, manipulacji.

Ocena: 9,5/10

3. "Slave New World"
Początkowo utwór kojarzy się nieco z nowszymi albumami grupy Biohazard. Nawet mnie to nie dziwi; utwór napisali Max Cavalera, oraz Evan Seinfeld z wyżej wymienionej grupy. Po chwili kawałek się rozkręca, w coś szybszego od "Refuse/Resist" i "Territory". Albumu Arise też nie przypomina, zapewne jest to coś pomiędzy. Utwór brzmi nawet nieźle; widać w tym elementy przyszłego Soulfly, oraz nowej Sepultury z Derrickiem Greenem, w każdym razie fani Cavalery dobrze wiedzą kto czyją wiedzę wykorzystał w tamtym przypadku. Pomimo tego że na pierwszy rzut oka utwór brzmi całkiem nieźle, wydaje mi się taki trochę bezpłciowy. Podobnie jak poprzednicy mają prosty schemat, jednak ten wydaje się być uproszczony do granic możliwości. "Slave New World" opowiada o plemiennej ludności żyjącej w Brazylii; w utworze omawiany jest wpływ polityki na życie, i kulturę tych plemion.

Ocena: 8,25/10

4. "Amen"
Kolejny utwór na liście. Ten znacznie bardziej przypomina "Territory". Początkowo wita nas całkiem przyjemny dla ucha riff. Niedługo potem rozpoczyna się całkiem niezła zwrotka. Pamiętam że jak słuchałem pierwszy raz tego utworu brzmiał naprawdę ociężale, i złowieszczo. Początek owszem, wciąga i to bardzo, ciągle zastanawiasz się co będzie dalej. Przez większość czasu towarzyszy nam całkiem niezła kompozycja. Pomimo tego znacznie bardziej wolałem poprzednie utwory, ten kawałek jest zdecydowanie bliżej albumu Roots z 1996 roku. Miejscami ma ciekawe momenty, chociaż według mnie nie jest idealny. Widać że Sepultura zaczyna oddalać się od tego co zaczęła, co trochę mnie martwi. Utwór jest o religijnych wojnach, które toczą się na Ziemi. Max omawia cierpienie ludzkości związane z walkami "w imię boga".

Ocena: 8,5/10

5. "Kaiowas"
"Kaiowas" jest utworem którego nikt by się nie spodziewał. W każdym razie gdy Sepultura dopiero wkraczała w ten groove metal. Utwór jest instrumentalną balladą (!). Na początku słyszymy spokojne pobrzdękiwanie gitary, następnie nagrany ambient z plaży, a potem "robi się ostro". Utwór niby jest lekki i spokojny, jednak jak na tego typu granie nie brakuje mu ostrości - słyszymy plemienną pracę perkusji, oraz dwie gitary akustyczne w stylu flamenco. Ten kto słucha obecnego Soulfly dobrze wie, że Marc Rizzo (obecny gitarzysta prowadzący grupy) gra w tym samym stylu, zapewne dlatego jest jednym z najstarszych członków grupy. Ale dość o Soulfly, przez te 3 ostatnie lata istnienia grupy "Kaiowas" było grane na koncercie tak po prostu, przy pomocy gitar elektrycznych i normalnej perkusji, tak więc ostrości mu nie brakowało.

Ocena: 7,5/10

6. "Propaganda"
No, po spokojnym brzdąkaniu zwanym "Kaiowas" przyszedł czas na coś zdecydowanie ostrzejszego, jeden z moich pierwszych utworów Sepultury, tym samym jeden z moich ulubionych. Po lekkiej części Chaos A.D. przyszedł czas aby naprawdę dowalić do pieca, czymś w deseń Beneath The Remains. Niby nie jest to thrash metal, ale zawsze coś. Tutaj dopiero groove brzmi jak groove. Na początku niby słyszymy dziwną pracę gitary rytmicznej, ale potem się poprawia - słyszymy szybki i energiczny riff. Najlepszymi momentami utworu są zdecydowanie zwrotki i refren, bardzo energiczne, nieco w stylu Beneath The Remains. Grupa próbuje nam udowodnić że groove metal nie musi być nudny, i to im się udaje. Słyszymy wiele ciekawych zwrotów akcji, bardzo dobrą solówkę i klimatyczny refren kojarzący się z tym tytułem. Słyszymy "Don't - don't believe what you see. Don't - don't believe what you read". Utwór jest o ludziach, którzy zostali skrytykowani przez ludzi którzy wyrobili swoje zdanie na podstawie tego co usłyszeli, lub przeczytali. Max zarzuca krytykom, by zamiast wierzyć innym, przyszli i przekonali się jaka jest prawda.

Ocena: 10/10

7. "Biotech Is Godzilla"
Kolejny utwór z którym warto się zapoznać. Tym razem Sepultura zagrała coś znacznie bardziej hardcore'owego - szybko-thrashowy i krótki utwór. Pierwsza zwrotka jest średnia, ale jeszcze pamiętam jak w to się zagłębiałem. Bardzo spodobały mi się te refreny, które za każdym razem brzmiały inaczej. Na początku słyszymy 3 razy "Biotech", w pierwszym refrenie "say what", w drugim "is godzilla", i w trzecim "is AIDS". Utwór łatwo wpada w ucho. Po drugim refrenie słyszymy bardzo ciekawy moment - przez chwilę wszystkie instrumenty pracują, następnie cisza, zostaje bas - i ponownie zaczyna się ostra napierdalanina, tyle że z innym riffem. Utwór jest o biotechnologii jako zagrożeniu dla człowieka. Max opowiada nam w utworze o wszystkich wadach tego przedsięwzięcia - chorobach genetycznych, eksperymentach na ludziach. Pomimo tego stwierdza, że biotechnologia nie jest zła w rękach normalnych ludzi, gorzej jest gdy zabiorą się za nią politycy i lekarze którym zależy jedynie na pieniądzach.

Ocena: 9,75/10

8. "Nomad"
Kolejny utwór jest nieco spokojniejszy. Przypomina nieco "Amen" i "Territory", pomimo tego coś w nim jest. Kompozycja przed pierwszą zwrotką jest zdecydowanie największą zaletą. Potem z czasem coś zaczyna się psuć - owszem, zwrotki dalej są świetne, kompozycja dalej się trzyma jako tako, jednak definitywnie coś jest nie tak. Refren jest dosyć słaby, można było wymyślić coś lepszego. Od drugiej minuty gdy kawałek przyspiesza zdecydowanie czegoś zaczyna w nim brakować. Pomimo tego pamiętam że jak pierwszy raz posłuchałem tego utworu, nie zważałem na tego typu błędy. Ogólnie mówiąc cały utwór był ciekawy, jednak tak czy siak nie należał do moich ulubionych. Utwór jest o czasie jako sile która niszczy. Potęga czasu jest omawiana na przykładzie plemion, których tradycje zaczynają wygasać.

Ocena: 9,25/10

9. "We Who Are Not As Others"
Zdecydowanie jeden z dziwniejszych utworów jakie słyszałem. Pomimo tego zawiera jakąś głębię w sobie. Początkowo słyszymy całkiem ciekawy, przyjemny dla ucha riff. Kawałek przypomina mi nieco mocniejsze "Kaiowas". W sumie to ma nawet parę wspólnych cech - dosyć podobny riff, przez dłuższą chwilę utwór jest instrumentalny. Następnie przez cały utwór słyszymy słowa "We Who Are Not As Others". Utwór ma bardzo prostą budowę, pomimo tego ma zdecydowaną głębię. Przyjemnie się go słucha, w szczególności w czasie solówki w drugiej minuty. Nie wiem czemu Soulfly i nowa Sepultura nie grają tego na koncertach, przecież to jest coś co zdecydowanie nadaje się na tego typu przedsięwzięcia. Utwór jest o ludziach, którzy obwieszczają swoją oryginalność. Może to dotyczyć ludzi związanych z jakąś subkulturą, ewentualnie plemion. Zdecydowana głębia.

Ocena: 9,5/10

10. "Manifest"
Kolejna całkiem ciekawa pozycja na liście Chaos A.D. "Manifest" jest dosyć niepozornym utworem, ze skomplikowanym schematem. Na początku słyszymy słowa wypowiedziane przez Maxa, potem jest krótka zwrotka, chwila skomplikowanej części instrumentalnej, a następnie znowu słowa Maxa. Riffy często się zmieniają. Kawałek może wydawać się nieco nudnawy, pomimo tego warto posłuchać. Za pierwszym razem może wciągnąć, przede wszystkim z powodu tej atmosfery w stylu utworu instrumentalnego. Utwór kojarzy mi się nieco z "City Of Dis" nowej Sepultury z albumu Dante XXI. "Manifest" jest zdecydowanie czymś w stylu tego całego chaosu naszej ery, zresztą, jak większość utworów na tej płycie. Pomimo tego ten utwór wyjątkowo dotyczył wydarzeń z lat 90-tych. "Manifest" jest o masakrze w więzieniu w Carandiru w Sao Paulo która odbyła się 2 października 1992 roku w bloku Pavilhao Nove. Wówczas zginęło ponad 100 więźniów z rąk policjantów. Max w jednym ze zdań mówi że "wszyscy dobrze wiedzą, że Brazylijska policja jest niezwykle brutalna".

Ocena: 9/10

11. "The Hunt"
W tym momencie słyszymy jeden z lżejszych utworów na płycie; "The Hunt" jest punkowym coverem rockowej grupy New Model Army. W porównaniu do oryginału znacznie więcej jest w tym pomysłowości. Ponieważ udało mi się przesłuchać i oryginał, i wersję Sepultury, można powiedzieć że po raz kolejny cover przewyższył oryginał. Gdy tamten kawałek był bezpłciowy i nie miał w sobie nic ciekawego, tutaj słyszymy znacznie większy kunszt. Wystarczy tylko utwór nieco przyspieszyć, zmienić nieco schemat i nastrojenie instrumentów - cover idealny. Same brzmienie utworu jest bardzo rasowe. Pamiętam jak przesłuchałem po raz pierwszy ten utwór, początkowo myślałem że będzie to coś w stylu "Slave New World". Wyraźna była jednak większa głębia. Nie ma w tym zbyt wielkiej ostrości, pomimo tego jest dobre wyczucie smaku. Podoba mi się to. Różnica między "The Hunt" a resztą utworów z Chaos A.D. kojarzy mi się nieco z różnicą utworu "The Pretender" Ektomorfa (cover Foo Fighters) z resztą utworów z albumu Black Flag. Utwór jest o policji, która poszukuje seryjnego mordercy. Podążają oni za przestępcą przy pomocy śladów jakie on zostawił, tymi śladami byli martwi ludzie. Można też zinterpretować go inaczej - może opowiadać o mafii ścigającej pewnego człowieka.

Ocena: 9,5/10

12. "Clenched Fist"
Intro do utworu - spokojne, aczkolwiek klimatyczne. Następnie pojawia się kompozycja bardzo w stylu poprzednich utworów. Kawałek przypomina nieco "Slave New World", tyle że jest od niego lepszy. Przypomina nieco "Slave New World", z tą różnicą że schemat jest lepszy. Sam kawałek jest nieco dłuższy, i znacznie więcej w nim zwrotów akcji. Przy okazji, sama kompozycja jest lepiej dopracowana. Słuchając tego utworu po raz pierwszy trudno mi było się połapać w tym schemacie, pomimo tego cały czas byłem zaciekawiony. Jednym z lepszych momentów w utworze jest połowa drugiej minuty - solówka, oraz część po solówce - refren, i breakdown. Pamiętacie utwór "Apes Of God" z albumu Roorback? Ten końcowy breakdown jest dokładnie ten sam. Z tą różnicą że w tamtym przypadku nazwałbym to kopiowanie. Sam album kończy się całkiem ciekawie, zdecydowanie "Clenched Fist" pasuje na koniec wersji studyjnej. Same outro utworu (nie chodzi o te piski) nazywa się "Demonic Laughing", jest to nagranie śmiechu członków zespołu stworzone "dla jaj". Niby gówno, ale wiadomo że chłopaki byli zgrani. Utwór jest o brutalności życia codziennego. W utworze opisany jest chaotyczny (czasem nerwowy) kontakt z rzeczywistością.

Ocena: 9/10

13. "Chaos B.C."
Przyszedł czas na edycję bonusową. A tam: remix "Refuse/Resist" stworzony przez Roya Mayorgę, przyszłego perkusistę Soulfly. Początkowo słyszymy nawet niezłe intro. Początkowo myślałem że będzie to jakiś ciekawszy, odrębny gitarowy utwór. Jeszcze w czasie tego "I Reeeefuse, I Reeeesist" słyszymy fragment gitary rytmicznej wzięty z utworu "Manifest", potem ten moment zamienia się w intro z "Nomada". Gdy dochodzi jeszcze ten gwizd zaczynam myśleć że ten remix został stworzony dla jaj. Pomimo tego mam wątpliwości - utwór brzmi bardziej jak hymn na mistrzostwa piłki nożnej w Brazylii, skonstruowany ze wszystkich utworów z tego albumu. Według mnie stworzenie tego utworu to po prostu była strata czasu; za każdym razem krzywiłem się słysząc elementy techno. Nie no, rozumiem że Chaos A.D. w przyszłości mógł być całkiem niezłą bazą dla industrial metalu, ale nie lepiej żeby inni wykonawcy tworzyli inne piosenki wzorując się na Chaos A.D., a nie tworząc remixy? Owszem, intro jest całkiem niezłe, ale ja myślałem że to będzie METAL a nie techno. Ja pierdole. Inaczej tego nie skomentuję.

Ocena: 3/10 (ocena za intro)

14. "Policia"
Utwór jest dodatkiem do wersji specjalnej albumu Chaos A.D. Jest to cover grupy Titas, przerobiony ze zwykłego punk rocka na hardcore punk. Początkowo utwór wydawał mi się średni, pomimo tego jest do polubienia. Jest w nim jakaś ostrość. W porównaniu do pozostałych utworów kawałek jest bardzo przebojowy, jest przyjemny dla ucha, ma coś w sobie. Krótki i szybki kawałek, typowy hardcore. Stara Sepultura często grała ten utwór, mieszając go z "Walk" Pantery, "Retribution" Biohazardu oraz "Gene Machine" Bad Brains. Obecnie bardzo często na koncertach gra go Soulfly (w szczególności po wydaniu albumu Conquer). Od tamtej pory Soulfly zazwyczaj łączy ten utwór z "Walk" Pantery, "The Trooper" Iron Maiden, i jeszcze innym którego nazwy nie znam. Utwór jest o brutalności Brazylijskiej policji.

Ocena: 8,75/10

15. "Crucificados Pelo Sistema"
Utwór formalnie nie należy do albumu, ale został dołączony do singla "Refuse/Resist". Utwór jest coverem Ratos De Porao, pomysłodawcą był Andreas Kisser będący fanem tej grupy. Tak samo jak "Policia" jest to typowy hardcore punk - pomimo tego że jest cholernie krótki, jest całkiem ciekawy - słyszymy dobry riff, szybką perkusję i totalny chaos. Pomimo tego utwór może się podobać. Utwór jest o ludziach których los został przypieczętowany przez policję, przez co są "ukrzyżowani przez system".

Ocena: 7/10

Podsumowując Chaos A.D. wygląda nieźle. Zagłębiłem się w niego najlepiej jak się tylko dało, poznając jego zalety i wady. A muszę przyznać warto było tego posłuchać - przez dłuższy czas słyszeliśmy że Sepultura ma niezwykłe poczucie smaku. Teksty i kompozycje zdecydowanie rządziły, niegdyś świeżutkie brzmienie dzisiaj brzmi trochę podstarzale, pomimo tego fajnie się tego wszystkiego słucha. Może i nie jest to aż tak dobre jak Arise, jednak przykro mi to mówić, ale Chaos A.D. był ostatnim tak wielkim sukcesem grupy. Utwory były różnorodne - raz były brutalne i ociężałe, innym razem delikatne, a czasem też pędziły jak popierdolone. Tak samo jak w bonusowej edycji Arise, słyszeliśmy covery które zdecydowanie przerosły oryginały. Chaos A.D. jest albumem z którym każdy fan twórczości Cavalery (ewentualnie groove metalu) MUSI się zapoznać.

Okładka: 10/10
Teksty: 9,75/10
Kompozycje: 9,75/10

Ogólna ocena: 9,75/10

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Bardzo dobre teksty
- Świetny wokal
- Szczerość
- Różnorodność (przechodzenie od lekkości do ociężałości)
- Uniwersalne brzmienie
- Ważny przekaz
- Nieustająca ciekawość i radość ze słuchania

Wady:
- Czasem zdarzyły się nieścisłości w brzmieniu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!