Wyszukaj

5 października 2014

Konfrontacja: Sepultura - Arise vs Obituary - Cause Of Death (remake)



Witam w kolejnym remake'u. Jak już wielokrotnie wspominaliśmy, recenzje, które zostały stworzone na początku istnienia tego bloga, nie są na zbyt wysokim poziomie - gdy je czytam, aż śmiać się chce z naszej nieudolności. Nie mogłem ścierpieć myśli, że konfrontacja albumów, które są tak ważne w historii thrash i death metalu, została tak beznadziejnie napisana. Zatem przerobiłem ją raz, a dobrze. Przed wami Sepultura - Arise oraz Obituary - Cause of Death.

Sepultura - Arise


Arise jest czwartym albumem studyjnym brazylijskiej grupy thrashmetalowej Sepultury. Został wydany 2 kwietnia 1991 roku nakładem Roadrunner Records. Warto wspomnieć, że krążek został wyprodukowany przez tego samego producenta, który pracował przy Cause of Death Obituary - Scotta Burnsa. Jak można było zauważyć na poprzednim albumie - Beneath The Remains - Sepulturze udało wyrobić się własny styl, gdy inspirowała się Slayerem, Metalliką i przy okazji dodawała coś od siebie. Właśnie wtedy świat po raz pierwszy usłyszał o tej grupie. Beneath The Remains został uznany za bardzo dobry album, a to był dopiero początek - dwa lata po jego premierze brazylijska ekipa zaprezentowała nam coś jeszcze lepszego - Arise.

Okładka została wykonana w stylu surrealistycznym, stworzył ją Michael Whelan, w latach 80-tych i 90-tych dosyć popularny artysta. Nie mam zielonego pojęcia, co ona przedstawia, wygląda to jak forteca bądź jakiś dziwny stwór. W każdym razie bardzo mi się podoba - lubię styl surrealistyczny, gdyż bardzo często pasuje do tematyki albumów metalowych, pokazuje z czym mamy do czynienia. W przypadku Arise właśnie tak jest. Moim zdaniem najlepsza okładka Michaela Whelana, zaraz obok tej, która zdobi album Dark Ages Soulfly.

Wybrane oceny z Metal Archives

- 10/10 - DethMaiden
- 9,5/10 - morbert
- 9,5/10 - panteramdeth
- 9/10 - orbitball
 



Lista utworów:

1. Arise
2. Dead Embryonic Cells
3. Desperate Cry
4. Murder
5. Subtraction
6. Altered State
7. Under Siege (Regnum Irae)
8. Meaningless Movements
9. Infected Voice
10. Orgasmatron
11. Intro/C.I.U. (Criminals In Uniform)

Arise brzmi o wiele lepiej od Beneath The Remains, oprócz bogatszych kompozycji mam na myśli także jakość nagrania, dojrzalsze brzmienie czy też budowę tekstów. Na poprzedniej płycie w większości kawałków Sepultura upychała w wersy tyle wyrazów, ile się tylko dało, co sprawiało, że utwory były trudniejsze do zrozumienia. Na Arise teksty są zbudowane nieco oszczędniej, są bardziej wyraziste. Kolejną dużą zaletą jest świetne brzmienie gitar, kompozycje brzmią naprawdę agresywnie, jednak nie brakuje im też melodyjnych elementów, które dodają całości uroku. Album wydaje się być dopieszczony pod każdym względem. Nie ma absolutnie niczego, czego mógłbym się doczepić, płyta zdecydowanie zasługuje na miano klasyka thrash metalu.  Pierwszy utwór - Arise - po prostu wgniata w ziemię, to czysta agresja. Może się wydawać, że lepiej być nie może, jednak po chwili słyszymy niesamowite Dead Embryonic Cells, jeden z największych klasyków Sepultury. W przypadku Desperate Cry, wcale nie jest gorzej. To bardzo dobry, rytmiczny utwór, któremu ostrości nie brakuje.  Kolejne kawałki, Murder i Subtraction, należą do najlepszych z tej płyty. Nie ma na Arise miejsca na spokojne pogrywanie, agresja i moc wprost wylewają się z głośników, a przy tym nie brakuje tu piękna. Kończy się Subtraction, a zaczyna się Altered State, czyli następny świetny utwór, w którym Sepultura ponownie pokazuje na co ją stać. Under Siege (Regnum Irae) to jeszcze jeden świetny kawałek, w którym trochę zawiewa mrocznym klimatem. Wyraźnie widać, że zespół inspirował się tu Orionem Metalliki. Wersję podstawową płyty kończą Meaningless Movements i Infected Voice, czyli kolejne bardzo dobrze skomponowane utwory. Jeżeli komuś jest jeszcze mało, w edycji limitowanej znajdują się także dwa świetne kawałki. Pierwszy z nich to Orgasmatron, cover Motorhead. Został świetnie wykonany, moim zdaniem przebija nawet oryginał. Drugim z tych utworów jest C.I.U. (Criminals In Uniform), którego poprzedza bardzo dobre Intro.. Nawet na koniec albumu Sepultura nie zawiodła mnie ani na sekundę, ostatni kawałek brzmi idealnie.

Jeśli chodzi o warstwę liryczną, to nie jest gorzej niż w przypadku kompozycji. Jak wspominałem wyżej, w porównaniu do Beneath The Remains, tym razem Sepultura pakuje mniej słów w wersy, co sprawia, że teksty są bardziej wyraziste. Są o wiele prostsze do zapamiętania niż te z poprzedniego albumu, co jest dużą zaletą np. na koncertach. Prosta budowa tekstów wcale nie zmniejsza ich sensu czy przesłania. Trzeba przyznać, że zostały bardzo dobrze napisane, brzmią dojrzale. Większość utworów dotyczy polityki (Desperate Cry, Murder, Subtraction, Altered State, Meaningless Movements oraz Criminals In Uniform), zespół krytykuje w nich propagandę i kłamliwych przywódców narodów. W Under Siege (Regnum Irae) i Orgasmatron Sepultura krytykuje fanatyzm religijny. Utwór tytułowy - Arise - przedstawia okropieństwa wojny, Dead Embryonic Cells jest krytyką aborcji, a Infected Voice mówi o człowieku, który z całych sił pragnie, by inni usłyszeli jego głos. Jak widać, większość tekstów dotyczy głównie polityki. Można powiedzieć, że to trochę monotematyczne, jednak dla mnie nie jest to wada - w końcu najważniejsze jest to, jak zostały napisane.

Podsumowując, Arise to świetny album. W pełni zasługuje na miano klasyka thrash i death metalu. Jest to zdecydowanie szczytowe osiągnięcie brazylijskiej Sepultury, zachwalany przez wielu Roots z 1996 roku nawet nie jest w połowie tak dobry jak ta płyta. Arise to ideał, nie ma tu ani jednego złego utworu. Wszystko stoi na wysokim poziomie, zarówno kompozycje, jak i teksty. Jest to jeden z najlepszych albumów metalowych, jakie miałem okazję usłyszeć (stawiam Arise obok Reign In Blood Slayera, Master of Puppets Metalliki oraz Painkiller Judas Priest). Sepultura połączyła wiele aspektów ze sobą: brutalność, rasowość, piękno i tym podobne. Szkoda, że obecna grupa Maxa Cavalery - Soulfly - nie gra obecnie na takim poziomie. W każdym razie - każdy kto kocha metal, powinien się zapoznać z tym albumem. Polecam!

Zalety:
- świetne kompozycje
- bardzo dobre teksty
- łączenie piękna z brutalnością
- rasowość
- brak nudy

Wady:
- nie znalazłem

Okładka: 10/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 10/10

Ocena ogólna: 10/10 (album idealny)

Obituary - Cause Of Death



Cause Of Death jest drugim albumem amerykańskiej grupy deathmetalowej Obituary. Został wydany 19 września 1990 roku nakładem Roadrunner Records. Krążek jest uważany za klasykę death metalu lat 90-tych, wprowadza do gatunku własny koncept muzyczny. Jak już wspominałem, Cause of Death wyprodukował Scott Burns - ten sam, który pracował przy Arise, co może tłumaczyć podobne brzmienie obu albumów. Czy płyta Obituary jest godnym konkurentem dla krążka Sepultury?

Zaskakujące jest to, że autorem okładki okazał się być ten sam Michael Whelan, który stworzył oprawę graficzną albumu Arise. Podobnie jak w przypadku płyty Sepultury, grafika Cause of Death przedstawia surrealistyczny obraz - zgniłe drzewo, sterta czaszek, jakieś kolce i ogromne oko na niebie. Tak samo jak w przypadku Arise, okładka bardzo miło się prezentuje, aż chce się rozpakować album i tego posłuchać!

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 10/10 - Roffle_the_Thrashard 
- 10/10 - orbitball
- 10/10 - enigmatech
- 5/10 - morbert

 

Lista utworów:

1. Infected
2. Body Bag
3. Chopped In Half
4. Circle of the Tyrants
5. Dying
6. Find The Arise
7. Cause of Death
8. Memories Remain
9. Turned Inside Out

Album od samego początku brzmi całkiem nieźle. Moją uwagę zwróciła natychmiast perkusja. Brzmi ona dość charakterystycznie, inaczej niż w większości zespołów metalowych. Zaletą Cause of Death jest także gitara - przypomina bardzo album Arise Sepultury. Jest tu pełno też zjawiskowych riffów, wydaje się, że to będzie świetna płyta. Niestety wszystko rujnuje okropny, totalnie przesterowany wokal Johna Tardy'ego. Po prostu brzmi to jak wycie gościa, który siedzi na kiblu dwa tygodnie i nie może się wysrać. Gdy słuchałem tej płyty pierwszy raz, byłem sfrustrowany, że tak dobre kompozycje instrumentalne zostały spieprzone przez beznadziejny wokal. W pierwszym utworze, Infected, ten jazgot jest tak głośny, że trudno usłyszeć co się dzieje z gitarą, okropne. Zdecydowanie lepiej by to brzmiało w wersji instrumentalnej - wokal w ogóle nie zgrywa się z riffem. W Body Bag i Chopped In Half wcale nie jest lepiej. Wszystko jest super, dopóki nie ma wokalu. Perkusja i gitary brzmią bardzo dobrze, w utworach panuje ciekawa atmosfera, jednak gdy słyszę to okropne wycie, to aż odechciewa się dalej słuchać tej płyty. Następny jest cover Celtic Frost, Circle of the Tyrants. Wokal wprawdzie jest beznadziejny, jednak w tym utworze nie irytuje tak, jak w poprzednich. W Dying na szczęście nie ma zbyt dużo słów, dlatego przez większość czasu możemy delektować się świetną kompozycją instrumentalną. Kawałki Find The Arise i Cause of Death są moimi ulubionymi z tej płyty. Zostały świetnie zagrane, a wokal nie drażni tak jak na początku albumu. Gorzej sprawy się mają w Memories Remain, John Tardy ponownie drze się, jakby nie mógł wysrać się od kilku miesięcy. Płytę kończy całkiem przyzwoity kawałek Turned Inside Out, którego największą wadą jest oczywiście wokal. Zdecydowanie wolałbym usłyszeć ten album w wersji instrumentalnej.

Jeśli chodzi o teksty, to jest to po prostu porażka. Debilizmem przebijają nawet to, co Max Cavalera pisze w swoim Soulfly, a to już naprawdę wielki "wyczyn". Pełno tutaj wzajemnie niepowiązanych wersów, równoważników zdań. Mogłoby już tych tekstów w ogóle nie być. Nie mają kompletnie żadnego przesłania, zostały napisane tylko, żeby John Tardy mógł się podrzeć, jakby się najadł ogórków kiszonych, a potem zapił to mlekiem. Jedyny znośny tekst na tej płycie to Circle of the Tyrants. Dlaczego? Bo jest autorstwa Celtic Frost i członkowie Obituary na szczęście nie mieli udziału w pisaniu. Tekst opowiada o tyranach, którzy są gotowi poświęcić życie poddanych dla bogactwa i władzy. Przynajmniej coś z tego utworu wynika, a nie jest tak jak na przykład w Infected, gdzie jest pełno zwrotów typu "gnicie duszy", "rozcinanie światła", itp. Totalny bajzel, nie wiadomo o co chodzi! W Body Bag i Chopped In Half znowu jest jakieś pieprzenie o flakach, gniciu duszy i typ podobnych. Dying jeszcze da się zrozumieć, bo jest krótki i dzięki temu Obituary nie zdążyło popłynąć w pisaniu, tak jak w poprzednich utworach. Opowiada o ludziach skazanych na karę śmierci, którzy obecnie przebywają w więzieniu. Cóż, i tak nie da się tego nazwać "znośnym tekstem". Circle of the Tyrants wypadło o wiele lepiej. Następnie mamy totalnie bezsensowne Find The Arise i niejasne Cause of Death, które zdaje się mówić o mordercach psychopatach. Utworów Memories Remain i Turned Inside Out nie chcę nawet omawiać, jest to jakaś bezsensowna papka, w której mowa jest o jakichś powstaniach demonów czy czymś w tym rodzaju...

Podsumowując, album Cause of Death jest całkiem dobry. Kompozycje instrumentalne brzmią jakby zostały napisane przez Maxa Cavalerę i Andreasa Kissera - jak wspominałem, bardzo przypominają Arise Sepultury. Natomiast wokal to tragedia - dosłownie wbija gwoździe w uszy i niszczy przyjemność ze słuchania utworów. Tym wyciem to można przepędzać krowy czy straszyć kury. Nie jest w żadnym stopniu zgrany z kompozycją, porażka. Jest to zdecydowanie najgorszy wokal, jaki słyszałem (zaraz obok Derricka Greena z nowej Sepultury). Kolejną wielką wadą były teksty, po prostu nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Nie ma w nich ani grama sensu. Gdyby nie te aspekty, gotów byłbym postawić Cause of Death o wiele wyżsżą ocenę, Obituary mogłoby dorównać Sepulturze.

Zalety:
- bardzo dobre, rozbudowane kompozycje instrumentalne
- okładka
- brutalność
- brzmienie perkusji

Wady:
- PORAŻAJĄCO BEZNADZIEJNE TEKSTY
- okropny, przesterowany wokal
- czasem zdarzały się gorsze momenty (np. utwór Memories Remain)

Okładka: 9,5/10
Teksty: 0/10 (dałbym nawet -1)
Kompozycje: 8,5/10

Ocena ogólna: 7/10

Konfrontację wygrywa album Arise. Kompozycje i teksty Sepultury okazały się o wiele lepsze niż te z Cause of Death.

2 komentarze:

  1. Z tym tekstami Obituary troszkę przesadzasz, no fakt to jest takie pierdolenie o jakiejś śmierci aż do znudzenia, ale z drugiej strony nikt tego nie robi jak ten zespół ;) Ogólnie recenzja bardzo dobra ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sepultura Forever \m/ \m/

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!