Wyszukaj

21 listopada 2014

Recenzja: Death - Leprosy


Witam w kolejnej recenzji! Po tak długim czasie przerwy pora ponownie wrócić do roboty. Ostatnia recenzja niesamowicie mnie zmęczyła, mam nadzieję że ją docenicie, i jak już to powiecie mi co jest z nią nie tak. Dzisiaj przygotowałem wam recenzję, której nie zapowiadałem. Początkowo chciałem zrecenzować Kawalerię Szatana grupy Turbo, jednak w pewnym momencie po prostu zmieniłem decyzję. W czasie szkoły przesłuchałem inny, kultowy album. Ponieważ zrobił na mnie całkiem pozytywne wrażenie, postanowiłem że ten tydzień poświęcę właśnie na niego. Przed wami: Death - Leprosy.

Leprosy jest drugim albumem amerykańskiej grupy Death. Został wydany 12 sierpnia 1988 roku nakładem Combat Records. Ponownie krążek został wydany nakładem wytwórni Relapse Records w dniu 29 kwietnia 2014 roku. Drugi album grupy przyjął się lepiej niż poprzednik, słuchając go miałem wrażenie że jest to w rzeczywistości ulepszone Scream Bloody Gore (w porównaniu do poprzednika było to bardziej skomplikowane dzieło). Leprosy zyskiwało średnie noty, pomimo tego uznawane jest za jeden z lepszych death metalowych albumów wszech czasów.

Okładka przedstawia człowieka chorego na trąd skrytego pod płaszczem (trudno jest ustalić, czy jest to mężczyzna czy kobieta). W tle widać starą, ubogą wioskę. Pamiętam że gdy pierwszy raz zobaczyłem tą okładkę miałem wrażenie że przedstawia ona żywego trupa na tle starej wioski. Poniekąd domyśliłem się o co chodzi gdy dowiedziałem się co znaczy słowo "leprosy", i gdy przeczytałem o tym. Grafika zdobiąca krążek przyciąga uwagę, ukazuje nam cierpienie osób których wygląd zewnętrzny został zniszczony przez trąd, pomysł bardzo ciekawy.


1. "Leprosy"
Album od razu rozpoczyna się od złowieszczego intra w którego skład wchodzi nisko nastrojona gitara grająca porządny riff, + ociężała perkusja... nie ma bata, od samego początku kawałek robi wrażenie. Death pokazuje nam że po wydaniu Scream Bloody Gore nauczyło się wielu ciekawych rzeczy. "Leprosy" przez cały czas robi na mnie naprawdę spore wrażenie, a preludium do tego wszystkiego jest zwrotka. Chuck drze mordę naprawdę solidnie. Riff po zwrotce tak samo jak intro i zwrotka, wgniata w ziemię. Utwór co chwilę mnie zaskakuje. Pod koniec pierwszej minuty grupa daje nam chwilę luzu, następnie po 30 sekundach kawałek ponownie wgniata w ziemię, tym razem zabójczą prędkością i porządnym riffem. Tak samo solówka, i inne rzeczy... oj, tyle jest tu do wymieniania, lepiej przekonać się samemu ;) Pomimo tego że kawałek miał ponad 6 minut, nie nudziłem się ani na chwilę. Utwór jest o trudzie życia ludzi chorujących na trąd.

Ocena: 10/10 (+6 za kompozycję oraz połączenie brutalności z pięknem, +4 za wokal, tekst i rasowość)


2. "Born Dead"
"Born Dead" ani trochę nie przypomina swojego poprzednika. Wprawdzie od początku słyszymy bardzo dobry riff, jednak to już nie wgniata tak mocno w ziemię jak podczas słuchania "Leprosy". Następnie słyszymy speed-up który wnosi więcej. W "Born Dead" nie brakuje jednak elementów zajebistych: wokal, praca basu, solówka na początku pierwszej minuty, oraz ten chaos przypominający Schizophrenię na silnych sterydach. Drugi album grupy, za razem drugi utwór, a ja jestem niemalże wniebowzięty. Uwielbiam death metal, jednak z tą grupą nie miałem wielkiej styczności (tak, pod tym względem jestem pozerem). To co mnie najbardziej zaskakuje to to że kawałek tak szybko się kończy. Jak dla mnie 3 minuty i 25 sekund na ten kawałek to za mało. Utwór jest o dzieciach które rodzą się martwe, ewentualnie z chorobami które wskazują na to, że niedługo umrą.

Ocena: 10/10 (+5 za kompozycję oraz połączenie brutalności z pięknem, +3 za wokal i rasowość)


3. "Forgotten Past"
"Forgotten Past" od początku jest nieco wolniejszym kawałkiem niż poprzednie. Pierwszy riff jest bardzo niepozorny, tak samo zwrotka. Następnie słyszymy speed-up; słuchając poprzednich kawałków mogłem się domyśleć, że Death po prostu trzyma nas w niepewności. Podobnie jak w przypadku "Born Dead", im dłużej się tego słucha, tym jest lepiej. Jedyne co mi nie pasuje, to te zmiany tempa które są raczej słabe. Tak samo jak w przypadku "Leprosy" oraz "Born Dead", "Forgotten Past" ma również satysfakcjonujący moment. Słychać jednak że ten kawałek jest po prostu słabszy od poprzednich. Do wokalu nie ma co się czepiać, co do samego utworu: brzmi on jakby pojawił się wcześniej na Scream Bloody Gore. "Forgotten Past" jest o osobie, która przeżyła reinkarnację. Opisywane są jej wspomnienia z czasów poprzedniego wcielenia.

Ocena: 9/10 (+1 za kompozycję, +3 za wokal)


4. "Left To Die"
Utwór zaczyna pędzić niemalże od początku. Podobnie jak w przypadku "Forgotten Past", grupa trzyma nas w niepewności. W czasie zwrotki utwór nieco zwalnia. Po niej z kolei słyszę riff który brzmi podobnie do tego z utworu "Dirty Money, Dirty Tricks" z albumu o tej samej nazwie grupy Acid Drinkers. Przez dosyć długi czas nic się nie dzieje ciekawszego, utwór jest skomponowany i brutalny, jednak liczyłem na trochę więcej. Druga minuta: słyszymy breakdown (jakaś nowość!). Po nim słyszymy porządną solówkę. Gdy utwór się kończy pozostaje pewien niesmak. Wprawdzie wiem że w tym momencie wybrzydzam, ale po tym co usłyszałem w pierwszych dwóch utworach obrałem sobie pewien wzór: skomplikowany utwór z wieloma zwrotami akcji + ciekawymi momentami. "Left To Die" nie jest jednak katorgą, pomimo tego nie wyróżnia się. Utwór jest o ofiarach które zginęły, ewentualnie zostały pozostawione na śmierć podczas wojny.

Ocena: 8,5/10


5. "Pull The Plug"
Gdy usłyszałem intro do "Pull The Plug", przypomniał mi się pewien kawałek z albumu Scream Bloody Gore, nie pamiętam jednak nazwy; następnie utwór się rozkręca, widać że kolejny utwór Death bardziej przypomina albumy Human, Symbolic oraz The Sound Of Perseverance. Kawałek przez pierwszą minutę niczym ciekawym się nie wyróżnia; dopiero potem zaczyna się akcja: grupa po raz kolejny pokazuje nam swoje umiejętności w komponowaniu porządnych, agresywnych kompozycji. W porównaniu do "Born Dead" oraz "Leprosy", grupa postawiła zdecydowanie na brutalność; zero jakichkolwiek momentów przyjemnych w słuchaniu, tylko porządna młóćka. Przynajmniej na utwory tego pokroju liczyłbym na Leprosy, lepsze to niż "Left To Die". "Pull The Plug" jest o osobie, która w wyniku wypadku doznała poważnego uszczerbku na zdrowiu. Podmiot liryczny pozostaje w śpiączce do końca życia, przez co jest w potwornej agonii. W "Pull The Plug" zawarty jest morał: "Życie tak szybko się kończy, więc wykorzystaj to i spraw aby trwało".

Ocena: 9,5/10 (+2 za agresję i wokal, +1 za tekst)


6. "Open Casket"
Tytuł oraz brzmienie utworu kojarzą mi się trochę z "Born In A Casket" grupy Cannibal Corpse. Od razu od początku Death trzyma nas kompozycją w napięciu; niedługo potem następuje speed-up (czyli to czego mogłem się spodziewać). Krótka zwrotka, breakdown; dosyć dziwnie zbudowany kawałek... Nie brak tu jednak ciekawszych momentów, Death zdecydowanie jest w tym przypadku mistrzem. Kawałek pod względem kompozycyjnym kojarzy mi się trochę z "Pull The Plug". Słysząc go mam wrażenie że w następnych utworach nie doświadczymy tego co było na początku. Tak samo jak w przypadku wszystkich poprzednich, nie mam zamiaru się skarżyć. "Open Casket" również brzmi przyzwoicie. W "Open Casket" Chuck opisuje ludzkie odczucia wobec śmierci drugiej osoby.

Ocena: 9,5/10 (+2 za tekst i wokal, +1 za agresję)


7. "Primitive Ways"
Tak samo jak w przypadku "Left To Die", utwór niemalże od początku zaczyna pędzić. Tak samo jak w przypadku wszystkich poprzednich utworów, na początku nic nie wskazuje na to że "Primitive Ways" może jakoś ciekawie się wyróżniać. Tak samo jak "Pull The Plug", jest to przede wszystkim brutalny kawałek. Nie ma tu wiele zwrotów akcji, kawałek pędzi przez dłuższy czas tak samo. W przypadku tej grupy spodziewałem się czegoś zdecydowanie ciekawszego, jest to po prostu utwór w stylu Scream Bloody Gore. Gdy utwór się kończy, zdecydowanie odczuwam niedosyt. Tempo było szybkie, gitara brzmiała porządnie, wokal też. Jednak brakowało mi tego co mnie rozwaliło na początku! W utworze "Primitive Ways", wokalista opisuje opinię typowego człowieka na temat kanibalizmu.

Ocena: 8,5/10


8. "Choke On It"
"Choke On It" na początku jest powolnym, ociężałym kawałkiem; po jakimś czasie słyszymy speed-up (pojawia się na dosyć krótko). Pomimo ociężałości, utwór jest dosyć skomplikowany, ma w sobie więcej ciekawszych elementów. Riffy są całkiem niezłe, solówka robi wrażenie, wokal tak samo... Na ostatni utwór "Choke On It" wydaje się bardzo dobrze pasować. Grupa przez większość czasu stawia nacisk na perkusję, gitara i wokal pozostają jakby w drugim planie. Nie jestem pewien o czym jest utwór "Choke On It"; wydaje mi się że jest to kawałek o osobie, która umiera z powodu przedawkowania narkotyków.

Ocena: 8,75/10


Podsumowując Leprosy wydawał się od początku bardzo obiecującym dziełem. Dwa pierwsze utwory zmiażdżyły mi czaszkę, kawał metalu który musi zostać zapamiętany. Bardzo dobre kompozycje, teksty oraz wokal. Początkowo miałem wrażenie że Death wiele się nauczyło na bolączce Scream Bloody Gore. Czar prysł z czasem: każdy następny utwór nie był takim szokiem. Szczerze powiedziawszy spodziewałem się takiego death metalowego odpowiednika Master Of Puppets, jednak niestety nie wszystko bywa idealne. Mam nadzieję że na takim Symbolic mógłbym spodziewać się tego, czego nie dostałem na Leprosy. Wiem jednak że grupa nauczyła się na tych błędach.

Zalety:
- Pierwsze 2 utwory
- Bardzo dobre kompozycje
- Różnorodność
- Połączenie brutalności z pięknem
- Agresja i rasowość
- Wokal
- Okładka
- Teksty z ważnym przekazem

Wady:
- Po 2 pierwszych utworach poziom znacznie spadł


Okładka: 9,25/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 9/10

Ogólna ocena: 9,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!