Wyszukaj

7 marca 2015

Recenzja: Pantera - Far Beyond Driven


Witam w kolejnej recenzji! Pozostańmy w klimatach Pantery; w ubiegłym tygodniu zabrałem się za dwa projekty utworzone przez byłych członków wyżej wymienionej grupy: Damageplan oraz Superjoint Ritual. Wiadomo było która by spokojnie przetrwała w gąszczu nowych, muzycznych trendów. Teraz jednak cofnijmy się w czasie, a konkretnie do roku 1994. Pantera wydaje swój trzeci, groovemetalowy album będący rozwinięciem poprzednika. Niekiedy jest uważany za najlepszą płytę grupy. Recenzję albumu planowałem zrobić mniej więcej w lipcu 2014 roku. Dopiero dzisiaj udało mi się znaleźć na nią czas. Przed wami: Pantera - Far Beyond Driven.

Far Beyond Driven jest siódmym (w tym trzecim w latach 90-tych) amerykańskiej grupy groovemetalowej Pantera. Został wydany 22 marca 1994 roku nakładem EastWest Records. Całkiem niedawno fani Pantery na Facebooku świętowali 20-lecie jego wydania. Z tej okazji sprzedaż wznowiono na jakiś czas sprzedaż albumu. Po wydaniu Far Beyond Driven, stosunki w grupie uległy pogorszeniu: Phil Anselmo w trakcie trasy koncertowej uległ nieszczęśliwemu wypadkowi boleśnie tłukąc sobie miednicę; z tego powodu, aby uśmierzyć ból, popadł w heroinowy nałóg. Far Beynod Driven uzyskało platynową płytę, oraz pierwsze miejsce w rankingu Billboard 200; obecnie uznawany jest za klasyka groove metalu.

Far Beyond Driven miało dwie okładki; obie zostały stworzone przez tego samego artystę, nie znam jednak jego imienia i nazwiska: na powyższej widoczna jest ludzka głowa z wbitym wiertłem w czoło na niebieskim tle. Zastąpiła ona poniższą grafikę, na której widzimy praktykę sado-maso w postaci wbijania wiertła w dupę odbyt w tle o kolorze brązowym (niczym ludzkie ekskrementy). Wydaje mi się, iż ta grafika ma odniesienie do tekstów o seksie. Obie grafiki prezentują się bardzo dobrze, jednak zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu druga wersja okładki.




Lista utworów:

1. Strengh Beyond Strengh
2. Becoming
3. 5 Minutes Alone
4. I'm Broken
5. Good Friends And A Bottle Of Pills
6. Hard Lines, Sunken Cheeks
7. Slaughtered
8. 25 Years
9. Shedding Skin
10. Use My Third Arm
11. Throes Of Rejection
12. Planet Caravan
13. The Badge
14. Electric Funeral


Jeżeli przeczytaliście poprzednią recenzję, dobrze wiecie że porównałem album A Lethal Dose Of American Hatred do Far Beyond Driven. Stwierdziłem, iż "Phil Anselmo próbował utworzyć swoją własną Panterę". Tutaj można zadać pytanie: "Niby jak? Bez braci Abbott nici!". I to jest oczywiste, mianowicie kompozycje napisane przez chłopaków z Pantery zadowalają. Większość utworów to ociężałe Można powiedzieć, że album jest rozszerzoną wersją Vulgar Display Of Power: oba albumy są do siebie bardzo podobne, z tą różnicą że Far Beyond Driven zawiera więcej nowoczesnych rozwiązań, przy tym wydaje się być bardziej przemyślanym dziełem. Dimebag Darrell napierdala tak jak należy na gitarze, a głos Phila brzmi świetnie. Wydaje mi się że trudno tutaj jest postawić jeden kawałek ponad drugim, wszystkie są na swój sposób niesamowite. Album w teorii idealny, szczerze to wydaje mi się że również w praktyce taki będzie. Na początku Pantera serwuje nam jazdę bez trzymanki w postaci Strengh Beyond Strengh. Tutaj objawia nam się pierwszy zarys albumu: muzyka z wieloma niespodziewanymi zwrotami akcji (w przypadku tego utworu chodzi mi o breakdown). Pod numerem dwa dostajemy brutalne Becoming. Przez wielu fanów jest uważane za najlepszy kawałek grupy. Następnie słyszymy kolejny, potężny kawałek ze stajni Pantery: 5 Minutes Alone. Następnie dostajemy przyjemne, aczkolwiek ciężkie I'm Broken mające klimat rodem z Vulgar Display Of Power. Good Friends And A Bottle Of Pills jest czymś z innej beczki; wprawdzie ma ten brutalny klimat Far Beyond Driven, został jednak zagrany bardziej... psychodelicznie. Pomimo lekkiej monotonii, całkiem przyjemnie się tego słucha. Później jest brutalne Hard Lines, Sunken Cheeks. Po nim jest Slaughtered; ma się wrażenie, jakby Pantera nagrała to za czasów Vulgar Display Of Power (ma kilka wspólnych cech z utworem otwierającym album, Mouth For War). Brutalności nie ma końca również na 25 Years. Po nim dostajemy świetny kawałek w stylu Slaughtered, Sheeding Skin. W Use My Third Arm, Pantera nieco wybija się z rytmu, dając nam w zamian do posłuchania czegoś nieco słabszego od reszty. Jest to utwór bardziej na poziomie The Great Southern Trendkill. W Throes Of Rejection, Pantera nadal pokazuje swoją słabszą stronę. Na koniec wersji oryginalnej dostajemy cover grupy Black Sabbath, Planet Caravan, z którym miałem do czynienia recenzując Paranoida w grudniu. Pomimo wieku, znacznie bardziej wolę wersję oryginalną utworu. Wydała mi się zagrana z większym uczuciem. Muszę jednak przyznać chłopakom z Pantery, iż postarali się, aby ich wersja brzmiała całkiem podobnie do oryginału. Pod numerem trzynastym (już w strefie bonusów), dostajemy świetny kawałek w postaci The Badge (będące coverem grupy Poison Idea). Na końcu słyszymy kolejny cover Black Sabbath, Electric Funeral (tu będące odrzutem z sesji nagraniowej Far Beyond Driven). Świetny kawałek, który pojawił się na albumie Nativity In Black z roku 2000.

Tak samo jak w przypadku kompozycji, do tekstów nie mam nic do zarzucenia. Słychać, że Pantera w tamtym czasie była w formie. Najprawdopodobniej od czasów Vulgar Display Of Power, to one najbardziej się zmieniły. Trudno było mi podzielić utwory na kategorie, o czym one są; w rzeczywistości w przypadku tematyki tekstów, album jest różnorodny. Czasem zdarzyło się coś na temat ludzkiego cierpienia i odnalezienia sobie siły w walce z życiowymi przeszkodami; Becoming jest o człowieku, który przeżył wewnętrzną transformację: z niezdarnego popychadła, zmienił się w złą, chciwą osobę. Good Friends And A Bottle Of Pills wypowiada się człowiek zamordowany wraz z kochanką przez jej męża/chłopaka. Wypowiada się on o swoim mordercy w pogardliwy sposób, tłumaczy mu na czym polega jego problem (warto poczytać ten tekst). W 5 Minutes Alone występuje osoba, będąca obiektem rasistowskich ataków. Tłumaczy swojemu oprawcy, iż jego tok myślenia wziął się z nikomu niepotrzebnych ideologii. Utwór 25 Years Phil Anselmo kieruje do swojego ojca alkoholika. Wokalista wytyka mu jego błędy, i życzy mu śmierci. W utworze Slaughtered, grupa krytykuje kościół katolicki za to, iż ten nie potrafi dobrze zinterpretować biblii, przez co tworzy własne, chore prawa. I'm Broken jest o młodym człowieku, który uprawiając seks ze swoją kobietą zaraził się AIDS, oraz spłodził syna. W Sheeding Skin wypowiada się mężczyzna cierpiący z powodu zdrady swojej dziewczyny. Podmiot liryczny mocno przeżywa rozstanie, które go czeka. W Strengh Beyond Strengh, Phil Anselmo krytykuje współczesne czasy. Hard Lines, Sunken Cheeks jest na temat człowieka, który przez wiele lat brał narkotyki. The Badge oraz Use My Third Arms są na temat nadużywania władzy przez policję. Throes Of Rejection jest o mężczyźnie, który ciężko przeżył odrzucenie przez dziewczynę, w której się zakochał. Electric Funeral jest o świecie, który został zniszczony przez wojnę atomową. Z kolei Planet Caravan jest o żołnierzach, którzy zostali zabici w czasie wojen, i przeżywają swoją podróż do niebios.

Podsumowując, Far Beyond Driven w pełni zasługuje na swoje wyróżnienia. Dla mnie jest to album, w przypadku którego Pantera osiągnęła status idealny. Wprawdzie fani bardziej wolą Cowboys From Hell i Vulgar Display Of Power, jednak Far Beyond Driven wydał mi się dziełem znacząco przebijającym dwa pierwsze albumy z lat 90-tych. Jest to kolejny dowód na to, iż w latach 90-tych nic nie mogło konkurować z Panterą, nawet podupadająca Metallica ze swoim The Black Album. Chłopaki włożyli trud w stworzenie albumu; wydaje mi się, że dobrze wiedzieli, iż w tym składzie są w stanie osiągnąć wyżyny w tworzeniu muzyki. Można powiedzieć, iż Far Beyond Driven podbije serce nawet osoby, która nie jest wielkim fanem metalu. Sądzę, iż zapamiętam album na bardzo długo. Polecam przesłuchać!

Zalety:
- Świetne kompozycje
- Ciekawe teksty poruszające ważne tematy

- Brak monotematyczności
- Okładki
- Różnorodność
- Wokal Phila Anselmo

- Bardzo dobre covery
- Połączenie brutalności i piękna
- Klimat
- Szczerość
- Ciekawe rozwiązania

Wady:
- Nie znalazłem


Okładka: 10/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 10/10


Ogólna ocena: 10/10

4 komentarze:

  1. Metallica po albumie Metallica to właśnie była na komercyjnym szczycie i wbijała się w mainstream, to po pierwsze, po drugie osoba nie będąca fanem metalu odbije się od FBD po pierwszych sekundach płyty.
    W latach 90-tych rządził SLAYER .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co? Przykro mi, ale twój argument jest inwalidą. To, że The Black Album był kupowany przez ludzi spoza kręgu metalowców sprawiło, że Metallica upadła. Może i był to w pewnym sensie rewolucyjny album, ale zwróć uwagę na to, że gdyby nie ten krążek, Metallica nie wydałaby gówna typu Reload i St. Anger. Poza tym, od kiedy to Slayer rządził w latach 90-tych? Ta kapela rządziła w latach 80-tych, 3 krążki wydane 2 dekady wcześniej nie czynią z niej jeszcze jednej z najważniejszych kapel tamtego okresu. Tak w ogóle, to trzeba mieć niską wiedzę o metalu aby sądzić, że to Slayer w latach 90-tych był najlepszą kapelą metalową. Thrash metal w tamtych czasach zaczął podupadać, coraz więcej kapel z niego rezygnowało (chociaż przyznam, że Slayer stworzył dwa wyśmienite krążki z tego gatunku w tamtym okresie). Najciekawszym gatunkiem lat 90-tych stał się groove metal, który Pantera wypromowała. Poza tym, grupa ta ma mnóstwo fanów na całym świecie, duża większość z nich jest metalowcami, członkowie grupy stali się wzorami dla wielu młodych artystów. Tak więc lata 90-te należą do PANTERY. Koniec, kropka. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Niestety nie zgadzam się z tobą. Oczywiście na początku lat 90 tych
    powstał groove metal jednak lata 90 należą do death i black metalu a nie do żadnej Pantery. Morbid Angel , Death, Obituary, Autopsy, Grave, Mayhem, Immortal , Cannibal Corpse, Darkthrone, Burzum, Deicide, Cryptopsy, Suffocation, Blasphemy... .
    To był klimat lat 90 tych , groove metal zawsze był na dalszym planie tak samo jak i Pantera.
    Koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie masz rację, mój błąd. Na jakiś czas zapomniałem o tym, że death metal najlepiej rozwijał się w latach 90-tych. Bardziej brałem pod kąt to, że wiele kapel rezygnowało z thrashu na rzecz groove.

      Usuń

Obserwuj nas!