Wyszukaj

2 marca 2015

Konfrontacja: Superjoint Ritual - A Lethal Dose Of American Hatred vs Damageplan - New Found Power


Witam w kolejnej konfrontacji! Wielu z was zapewne kojarzy Panterę - zespół, który zrewolucjonizował heavy metal, wprowadził wraz z Sepulturą i Machine Head gatunek groove metal, oraz niestety przerwał swoją działalność w wyniku konfliktu Phila Anselmo z Vinniem Paulem. Niedługo potem zakończył ją na dobre z powodu zastrzelenia gitarzysty, i ojca założyciela, Dimebaga Darrella. Przed śmiercią legendy Superjoint Ritual (z Philem Anselmo na czele) i Damageplan (utworzone przez braci Abbottów) wydają swoje dwa ostatnie albumy. Przed wami: Superjoint Ritual - A Lethal Dose Of American Hatred vs Damageplan - New Found Power.


Superjoint Ritual - A Lethal Dose Of American Hatred


A Lethal Dose Of American Hatred jest drugim, a za razem ostatnim albumem amerykańskiej grupy hardcore'owej Superjoint Ritual. Został wydany 22 lipca 2003 roku nakładem Sanctuary Records. Po wydaniu albumu grupa rozpadła się pod koniec 2004 roku w wyniku kłótni między członkami grupy. Panowie wrócili do grania w roku 2014 pod nazwą Superjoint; w roku 2015 mają wystąpić na Hellfest Open Air. Album A Lethal Dose Of American Hatred był pozytywnie oceniany zarówno przeze krytyków jak i fanów.

Okładka wygląda trochę jak napis na murze w jednej z dzielnic Los Angeles. Po prawej stronie widzimy pentagram; przy nim znajdują się liście konopi indyjskich (marihuany). W pierwszym momencie okładka skojarzyła mi się nieco z Inflikted grupy Cavalera Conspiracy. W porównaniu do niej, jest jednak wykonana całkiem dobrze. Wygląda całkiem stylowo, niczego na niej nie brakuje. Jest to jedna z lepszych, niskobudżetowych okładek jakie widziałem.


Lista utworów:

1. Sickness
2. Waiting For The Turning Point
3. Dress Like A Target
4. Destruction Of A Person
5. Personal Insult
6. Never Sit Or Stand Again
7. Death Threat
8. Permanently
9. Stealing A Page Or Two From Armed And Radical Pagans
10. Symbol Of Nevermore
11. The Knife Rises
12. The Horror

Słuchając tego albumu wydawało mi się, że po nieudanej próbie dojścia do porozumienia z braćmi Abbott, Phil Anselmo próbował utworzyć własną Panterę... tyle że bardziej hardcore'ową. Kompozycje są raczej średnie; album brzmi jakby Phil i Dimebag Darrell pisali muzykę pod wpływem spirytusu z dodatkiem nitrogliceryny i łyżki majonezu. Właśnie to mnie zaskoczyło; pomimo że Darrella tutaj nie ma, ma się wrażenie jakby to on grał na gitarze prowadzącej. Phil ma tu swoje lepsze, jak i gorsze momenty. Pod tym względem przypomina James'a Hetfielda z Metalliki na Death Magnetic. Chłopaki rozpoczynają hardcore'ową młóćką Sickness. Niestety, tutaj się zawiodłem: kompozycja jeszcze jako tako, ale wokal Phila strasznie mnie wkurwiał (nie dość, że wokalista kiepsko brzmi, to tekst jaki napisał nie pasuje do kompozycji), co w przypadku Pantery było raczej niemożliwe. Następny na liście jest trochę bardziej punkowy Waiting For The Turning Point. Utwór wprawdzie przypomina poprzednika, jest jednak bardziej wciągający. Wokal Phila jest już mniej uciążliwy, i kompozycja wydaje się lepsza (pomimo że utwór trwa nieco ponad minutę). Później słyszymy średnie Dress Like A Target. Numer czwarty to zwolnienie w stylu Pantery z czasów Far Beyond Driven i The Great Southern TrendkillDestruction Of A Person; jest to bardzo przyjemny dla ucha groovemetalowy kawałek z odrobiną hardcore'u. Później słyszymy Personal Insult. Utwór brzmi jakby został napisany wraz z Andreasem Kisserem i Maxem Cavalera z Sepultury za czasów Chaos A.D. Dalej dostajemy całkiem porządne Never Sit Or Stand Again będące jednocześnie najdłuższym utworem, i moim faworytem na tym albumie. Kawałek kojarzy mi się trochę z albumem Lowest Of The Low grupy Terror. Death Threat oznacza powrót do punkowego stylu, w którym jak widać były lider Pantery się zadomowił. Później słyszymy całkiem niezłe Permanently. Dalej dostajemy średnie Stealing A Page Or Two From Armed And Radical Pagans. Następny na naszej liście jest całkiem przyzwoity Symbol Of Nevermore. W porównaniu do poprzednich utworów jest postawiony na ociężałość. Całkiem przyjemnie się go słucha, miejscami brzmi jak utwór grupy Machine Head. The Knife Rises to kolejny ociężały kawałek. W porównaniu do poprzedników ten ma kluczową zaletę, mianowicie główny riff mocno zagnieżdża się w pamięci. Obok Destruction Of A Person i Never Sit Or Stand Again jest to najlepszy kawałek z płyty. The Horror to powrót do hardcore'owej młóćki w stylu Lowest Of The Low grupy Terror.

Teksty są raczej dobre. Widać, że Phil Anselmo się nad nimi początkowo wysilał. Niestety, nie udało mu się dopasować ich do kompozycji, przez co muzyka często jest nierówna, i nie słucha się jej dobrze. Teksty na płycie dotyczą zwykle nienawiści wobec drugiej osoby (Dress Like A Target, Permanently, Personal Insult, Waiting For The Turning Point), a także ludzkiego szaleństwa spowodowanego przez silną traumę, lub uzależnienie od narkotyków (Never Sit Or Stand Again, Death Threat, Sickness, The Horror, Symbol Of Nevermore). W utworze Stealing A Page Or Two From Armed And Radical Pagans grupa posądza religię jako powód konfliktów. W Destruction Of A Person Phil omawia swoje życie towarzyskie; tym samym niesie przesłanie: "nie wierz nikomu, gdyż nie wiesz kiedy ktoś może ciebie zranić". Z kolei w utworze The Knife Rises, grupa potępia rozwiązywanie konfliktów siłą.

Podsumowując, żałuję że nie poznałem tego albumu wcześniej... byłby całkiem niezłym kandydatem do konfrontacji z Lowest Of The Low. W rzeczywistości jest to raczej słaby album, a spodziewałem się czegoś naprawdę dobrego ze strony Phila Anselmo, w końcu to legenda. Nad kompozycjami nikt się raczej nie wysilał: jest to muzyka skonstruowana na pół gwizdka, miałem często wrażenie że album był niedokończony. Złe też było to, że muzyka którą napisała grupa Superjoint Ritual nie zapadała w pamięć, a to moim zdaniem jest bardzo ważne. Sam wokal Phila też brzmiał kiepsko. W tym przypadku jedyną zaletą jest instrumentarium, które kojarzy się z Panterą. Co do tekstów, Phil napisał je dobrze, nie dopasował ich jednak do kompozycji jak należy. Słychać, że A Lethal Dose Of American Hatred miało potencjał. Gdyby to dzieło trochę dopracować, na pewno coś z tego by było.

Zalety:
- Różnorodność
- Dobrze napisane teksty
- Brzmienie rodem z Pantery
- Okładka

Wady:
- Album jest niedopracowany
- Muzyka nie zapada w pamięć
- Wokal Phila


Okładka: 8,25/10
Teksty: 8/10
Kompozycje: 6,25/10

Ogólna ocena: 6,5/10


Damageplan - New Found Power


New Found Power jest jedynym albumem studyjnym amerykańskiej grupy groovemetalowej Damageplan. Został wydany 10 lutego 2004 roku nakładem Elektra Records. Damageplan powstało w trakcie przerwy w działalności Pantery w 2003 roku. Skłóceni z Philem Anselmo, bracia Dimebag Darrell i Vinnie Paul zapraszają wokalistę Patricka Lachmana znanego ze współpracy z Robem Halfordem w jego solowym projekcie, oraz gitarzystę Boba Zilla. Nowe wcielenie braci Abbott spodobało się ludziom, z tego powodu grupa rozpoczęła wielką trasę koncertową wraz z grupami Hatebreed, Drowning Pool i Unearth. W trakcie koncertu, 8 grudnia 2004 roku ginie gitarzysta grupy, Dimebag Darrell. Jego śmierć powoduje rozpad zarówno Damageplan, jak i Pantery. Album spodobał się krytykom i fanom, sprzedał się w nakładzie 44 tysięcy kopii w ciągu tygodnia. Album zadebiutował na 38 miejscu w rankingu Billboard 200.

Okładka przedstawia członków grupy Damageplan (kolejno: Vinnie Paul, Bob Zilla, Patrick Lachman i Dimebag Darrell) na tle wybuchającego samochodu. Przypomina mi to trochę obrazki w stylu Hollywood, aczkolwiek ten został wykonany znakomicie. Od samego początku grafika wydała mi się całkiem fajna dla oka: nawet pomimo tego, że widoczni są na niej członkowie grupy, nie odnoszę wrażenia jakbym oglądał album rodzinny. Po prostu: chłopaki sobie idą, w tle wybucha samochód... wygląda to naprawdę niesamowicie.


Lista utworów:

1. Wake Up
2. Breathing New Life
3. New Found Power
4. Pride
5. Fuck You
6. Reborn
7. Explode
8. Save Me
9. Cold Blooded
10. Crawl
11. Blink Of An Eye
12. Blunt Force Trauma
13. Moment Of Truth
14. Soul Bleeding
15. Ashes To Ashes

Patrząc na to, co się tutaj działo, wydaje mi się że na dłuższą metę Damageplan byłby świetnym projektem: znani i lubiani goście (Corey Taylor, Zakk Wylde i Jim Cantrell), ciekawy klimat w iście kowbojskim stylu, nisko nastrojona gitara, nowoczesność która wtedy jeszcze nie psuła muzyki, różnorodność oraz porządne kompozycje łączące w sobie heavy metal i groove metal. Co ciekawe, nawet jak na dzisiejsze lata, album brzmi całkiem świeżo. Cóż, jeżeli nie świetnym, to chociaż znacznie lepszym niż obecna kapela w której gra Vinnie Paul: Hellyeah. Sam wokalista radzi sobie całkiem dobrze. Wprawdzie nie śpiewa tak dobrze jak Phil Anselmo (Pat operuje głównie krzykiem), jednak gdy go tutaj słucham, jestem mu w stanie to wybaczyć. Z kolei Dimebag Darrell nie gra tak dobrze jak na Panterze, chociaż muszę przyznać że na New Found Power ma swoje świetne momenty. Ten gość brzmi naprawdę znakomicie. Jedyną wadą jaką można tutaj znaleźć jest sama jakość kompozycji, którą panowie z Damgeplan mogliby jakoś poprawić. Od samego początku grupa dowala do pieca z Wake Up: jak sama nazwa wskazuje, ten kawałek ma obudzić słuchacza: jest to cholernie przyjemna w słuchaniu kompozycja, główną rolę gra tu perkusja. Numer drugi to brutalne uderzenie w postaci Breathing New Life: potężna kompozycja z ciekawymi zwrotami akcji. Przytłumiony wokal Lachmana nadaje temu lekko psychodelicznego klimatu. Z kolei New Found Power pod względem brzmienia bardziej przypomina grupę Hellyeah. Na Pride panowie nieco zwalniają tempo, tworząc utwór bardziej w stylu The Great Southern Trendkill. Wydawać by się mogło, że chłopakom przydałby się Phil... sam Patrick również radzi sobie świetnie. Jest to jeden z najlepszych utworów na płycie. Przy piątce (Fuck You), grupa znacząco przyspiesza. W utworze udzielił się wokalnie Corey Taylor. Po nim słyszymy rasowy kawałek nieco bliższy heavymetalowi, Reborn. Wraz z grupą Damageplan zagrał Zakk Wylde. Następnie dostajemy chyba najostrzejszy utwór z albumu, Explode. Muzyka porządnie wgniata w ziemie, ma swoje momenty które powodują wydzielanie adrenaliny. Po porządnym napierdalaniu, Damageplan wraca do rasowego grania, tym razem w utworze Save Me. Następnie dostajemy przyzwoite Cold Blooded. Następnie dostajemy brutalne Crawl, z paroma lżejszymi momentami. Dalej jest całkiem dobre, heavymetalowe Blink Of An Eye. Następnie dostajemy zrównoważony, groovemetalowy utwór, Blunt Force Trauma. Z początku spodziewałem się czegoś podobnego do tego co nagrało jeszcze nie tak dawno Cavalera Conspiracy. Muszę jednak przyznać, że ten utwór bije na głowę całe Blunt Force Trauma braci założycieli Sepultury. Muzyka jest klimatyczna, riffy wpadają w ucho, a wokalista odwala dobrą robotę. Praktycznie pod koniec dostajemy ponury, ociężały kawał muzyki w postaci Moment Of Truth. Z kolei utwór Soul Bleed jest balladą zagraną na gitarze akustycznej; wystąpił w niej Zakk Wylde. Ostatni na naszej liście to utwór bonusowy nieco słabszy od reszty, Ashes To Ashes. Zaśpiewał na nim wokalista Jim Cantrell.

Do tekstów nie miałem żadnych zastrzeżeń. W większości z nich, grupa zachęcała nas do pracy nad sobą, oraz walki ze swoimi problemami (RebornPrideNew Found PowerCold BloodedCrawlBlunt Force Trauma). Na albumie znalazły się również teksty na temat ludzkiej zawiści i zazdrości (Wake UpFuck YouExplodeBreathing New LifeAshes To Ashes) Były też teksty na temat cierpienia spowodowanego kulminacją złych wspomnień i uprzedzeń (Soul Bleed, Save Me, Blink Of An Eye). Utwór Moment Of Truth dotyczy osoby, która wierzy, iż zostanie zbawiona ze względu na jej dobre uczynki i cierpienia, nie z powodu wiary.

Podsumowując, bardzo miło spędziłem ten wieczór słuchając New Found Power. Trochę dziwi mnie to, że grupa Damageplan nie stała się równie popularna jak Pantera; możliwe że to z tego powodu, że to tylko 1 album. W tym momencie raczej jestem w stanie wybaczyć te 15 utworów, zwłaszcza że każdy był bardzo dobry. Poza tym, skoro to cały materiał nagrany przez panów, nie mogę nic innego zrobić jak to docenić. Muzyka którą napisała grupa zapadła w pamięć; miejscami grupa zagrała nawet lepiej niż Pantera, co zrobiło na mnie niemałe wrażenie. Zastanawiam się, co by było gdyby tak naprawdę 8 grudnia 2004 roku Dimebag Darrell nie został zastrzelony. Możliwe, że kolejny album grupy byłby jeszcze lepszy od poprzednika... ewentualnie Pantera wróciłaby do grania. Szkoda, że taka szansa na rewolucję w muzyce heavy/groovemetalowej została zaprzepaszczona właśnie 8 grudnia.

Zalety:
- Bardzo dobrze napisane kompozycje
- Ciekawe teksty poruszające ważne tematy
- Okładka
- Różnorodność
- Dimebag Darrell i jego gitara
- Wokal Patricka Lachmana
- Połączenie rasowości i brutalności
- Klimat
- Nowoczesność będąca tu zaletą

Wady:
- Dosyć słaba jakość miksu


Okładka: 8,25/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 9,75/10

Ogólna ocena: 9,75/10


Konfrontację wygrywa album: New Found Power. Album zyskał znacznie większą przewagę w przypadku jakości napisanych tekstów i kompozycji w porównaniu do dzieła grupy Superjoint Ritual.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!