Wyszukaj

30 maja 2015

Recenzja: Marduk - Panzer Division Marduk


Witam w kolejnej recenzji. Wy wiecie i ja wiem, że ostatnia recenzja była po prostu nieporozumieniem. Po prostu musiałem zrobić taki "hołd" dla grupy Kabanos za wypromowanie naszego bloga, niestety błędnie pomyślałem że dobrym pomysłem będzie konfrontacja. Ale nieważne, postanowiłem wam zrobić pewną rekompensatę: dwa dni po ostatnim wpisie zabieram się za recenzję następnego dzieła. Nasz blog w ostatnim czasie zyskał wyjątkowo na popularności, za co dziękuję. Od tej pory coraz częściej będą pojawiać się albumy przez was zaproponowane. Czas zająć się dziełem znacznie bardziej poważnym niż konfrontacja metalu alternatywnego z punkowym gównem. Tym razem wezmę na widelec jedną z najbardziej popularnych szwedzkich grup blackmetalowych. Przed wami: Marduk - Panzer Division Marduk.

Panzer Division Marduk jest szóstym albumem studyjnym szwedzkiej grupy grającej black metal Marduk. Został wydany w lipcu 1999 roku nakładem Osmose Productions. Wielu fanów uważa, iż najlepszy okres Marduka przypada na końcówkę lat 90-tych XX wieku. Grupa zaczyna interesować się tematyką wojenną, tym samym wytacza nowy rozdział w swojej historii: Marduk staje się znany z pisania tekstów na temat wojen, każde nowe wydawnictwo tego typu staje się znanym i lubianym albumem. Po wydaniu, Panzer Division Marduk staje się jednym z najbardziej znanych albumów blackmetalowych stworzonych przez szwedów.

Panzer Division Marduk ma dwie okładki. Na pierwszej (powyższej) widoczny jest szwedzki czołg-centurion A41 Stridsvagn 104. Centurion był pierwszym powstałym czołgiem szybkim; stosowany był w trakcie II Wojny Światowej, oraz Wojny Koreańskiej. Szczerze przyznam, że zainteresowałem się tym albumem ze względu na okładkę - prezentuje brutalny krajobraz i realia wojny, sama kolorystyka podkreśla klimat albumu. Od razu wiadomo z czym słuchacz będzie miał do czynienia. Na drugiej grafice (poniższa, pojawiła się na wydaniu albumu z roku 2008) przedstawiony został czołg Panzer VI E "Tygrys". Ta z kolei nie prezentuje się już tak dobrze, zaśmiardła mi lekko sztucznością i nudą. Jak już kiedyś wspomniałem, okładka potrafi nam co nieco opowiedzieć na temat albumu. Jak z wikipedii wynika, czołgi tego typu były używane do "szybkiego, niespodziewanego ataku", nie były one zbyt mocno uzbrojone.


Wybrane oceny z Metal Archives:

- 1,5/10 -EschatonOmega
- 9/10 - erebuszine
- 10/10 - Orbitball
- 9,5/10 - miniradman
- 7/10 - ravenhearted



Lista utworów:

1. Panzer Division Marduk
2. Baptism By Fire
3. Christraping Black Metal
4. Scorched Earth
5. Beast Of Prey
6. Blooddawn
7. 502
8. Fistfucking God's Planet
9. Deathride
10. Todeskessel Kurland

Na początku album mi się nie spodobał, z tego względu że większość utworów została zagrana na jedno kopyto. Zastanawiałem się przez chwilę, jakim cudem przesłuchałem Panzer Division Marduk w całości, przecież to wyłącznie napierdalanie. Pomyślałem, że może jestem idiotą skoro nie potrafię w tym chaosie znaleźć piękna. Z czasem jednak wyczułem, że to dzieło jest inne od tych, które poznałem do tej pory. Panzer Division Marduk spodobało mi się ze względu na świetne riffy, muzyka kojarzy mi się trochę z naszym rodzimym Behemothem. Dzieło Marduka skojarzyło mi się również z I.N.R.I. brazylijskiej grupy Sarcofago. Gdy tam powiedziałem, że "I.N.R.I. to wyłącznie napierdalanie, w dodatku prymitywne". W porównaniu do kapeli Wagnera Lamouniera, tutaj dało się wyczuć profesjonalizm i doświadczenie grupy. Album otwiera najprawdopodobniej najlepszy utwór z płyty, Panzer Division Marduk. Dwójka jest już nieco bardziej rozbudowana w porównaniu do poprzednika, tym razem jednak riff tak po dupie nie kopie; w moich głośnikach słyszę Baptism By Fire. Następne w kolejności jest Christraping Black Metal, Scorched Earth... po chwili Marduk prezentuje nam utwory nieco bardziej wyróżniające się od poprzednich: Beast Of Prey, Blooddawn oraz 502. Pod koniec Panzer Division Marduk zaczął mnie jednak męczyć; pod numerem ósmym jest utwór Fistfucking God's Planet. Przy Deathride Marduk powoli zaczyna zwalniać swoje szaleńcze tempo. Ostatni utwór na płycie to Todeskessel Kurland.

Panzer Division Marduk jest albumem koncepcyjnym. Budowa tekstów bardzo mi się spodobała, bardzo przyjemnie mi się je czytało. Zdecydowanie kluczową rolę odegrała tutaj inspiracja. Na albumie grupa "wychwala" II Wojnę Światową, uznaje ją za wielkie dzieło szatana, toteż większość tekstów będzie dotyczyło właśnie jej (Panzer Division Marduk, Baptism By Fire, Beast Of Prey, Blooddawn, Scorched Earth, Deathride). Marduk nie rezygnuje jednak z tematyki antyreligijnej (Christraping Black Metal, Fistfucking God's Planet). Utwór 502 został poświęcony batalionowi czołgów ciężkich 502. Tekstu do Todeskessel Kurland nie znalazłem w internecie.

Podsumowując, Panzer Division Marduk to niezły album. Spodziewałem się katastrofy, warto było jednak przesłuchać tego w całości. Obok Satanic Rites grupy Hellhammer, jest to na razie najlepszy tego typu album jaki miałem okazję przesłuchać. Największe wrażenie zrobił na mnie ten cały klimat albumu: agresja podniesiona do maksimum, bardzo dobre, przemyślane riffy, oraz teksty dotyczące drugiej wojny światowej. Niestety, w pewnym momencie album mnie zmęczył ciągłym napierdalaniem w perkusję. Marduk zagwarantował mi muzyczną wyprawę do wojska. Na koniec pozwolę sobie porównać Panzer Division Marduk do służby wojskowej: tylko miękkie cipki odpadną na początku. ;)

Zalety:
- Dobre, przemyślane kompozycje
- Bardzo dobrze napisane teksty
- Przekaz
- Agresja
- Klimat
- Okładka
- Album zapada w pamięć

Wady:
- Monotonia
- Niektórym album może wydać się zbyt ciężki

Okładka: 8,5/10
Teksty: 9/10
Kompozycje: 7,5/10

Ogólna ocena: 8/10

5 komentarzy:

  1. Wreszcie coś lepszego. Dobrze by było już zakończyć Sarcofago i zrobić The Worst;)

    OdpowiedzUsuń
  2. WRESZCIE pojawiły się Moje Propozycje:
    Sodom,Marduk,Tankard :D-mimo tego Polecałem jeszcze Megadeff i Antraksz
    a i jeszcze wspomnę tutaj o zrecenzowaniu:
    -Exhorder Slaughter in the vatican
    -Toxik World Circus
    -D.R.I Thrash Zone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka radocha, miło mi ;)
      Spośród twoich propozycji chyba najszybciej zrealizuję Thrash Zone grupy D.R.I., od dawna mam na to chrapkę.

      Usuń
  3. Wkońcu Imbecyle to Klasyk. :D
    Thrash nie dla pozerów. :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!