Wyszukaj

9 czerwca 2015

Konfrontacja: Exodus - Fabulous Disaster vs Tankard - Zombie Attack


Witam w kolejnej konfrontacji. Po raz pierwszy od stycznia w moich głośnikach zagości Exodus. Niby na last.fm zostałem zapewniony, że album który chcę zaprezentować będzie czymś wartym uwagi w przeciwieństwie do Pleasures Of The Flesh. Mam jednak mieszane uczucia, słuchając następcy Bonded By Blood zniechęciłem się do grupy ze Zetro na froncie. Jakiś czas temu poznałem swój trzeci zespół spośród czwórki niemieckiego thrashu: Tankard. Ponieważ grupa pochodząca z kraju brzydkich kobiet lekko zapachniała mi Exodusem, zainteresowałem się nią. Zresztą, już na początku widać, że to będzie jeden wielki maraton "pożyczania" pomysłów. Przed wami: Exodus - Fabulous Disaster vs Tankard - Zombie Attack.


Exodus - Fabulous Disaster


Fabulous Disaster jest trzecim albumem studyjnym amerykańskiej grupy thrashmetalowej Exodus. Został wydany 30 stycznia 1989 roku nakładem Relativity Records. Po ostatnim niepowodzeniu w postaci Pleasures Of The Flesh, grupa postanawia bardziej przyłożyć się do kolejnego albumu. Ciężka praca opłaciła się, album uzyskuje pozytywne opinie krytyków, a także 82 miejsce w rankingu Billboard 200 z roku 1989. Jest to ostatnie dzieło z perkusistą Tomem Huntingiem aż do roku 1997. Obecnie opinie są podzielone w sprawie albumu, ostatecznie uważany jest za jeden z najważniejszych albumów Exodusa.

Tak samo jak na Pleasures Of The Flesh, na okładce został przedstawiony ówczesny skład grupy. Od lewej do prawej: Gary Holt, Rick Hunolt, Rob McKillop (na górze), Steve Souza i Tom Hunting. Panowie siedzą przed telewizorem. Wnioskując po ich minach, oglądają coś naprawdę idiotycznego. Tak samo jak w poprzednim przypadku, Exodus poszedł na łatwiznę w sprawie okładki. Przez pewien czas tego typu grafiki oceniałem trochę bardziej pozytywnie (np. na I.N.R.I. grupy Sarcofago, czy chociażby Extreme Aggression Kreatora). Ten przypadek jest raczej kiepski, z pewnością nie przyciągnie swoim "urokiem" nowego słuchacza.

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 6/10 - avidmetal
- 3,5/10 - possessed1973
- 8,5/10 - Tymell
- 9,5/10 - Metal_Thrasher90


Lista utworów:

1. The Last Act Of Defiance
2. Fabulous Disaster
3. The Toxic Waltz
4. Low Rider
5. Cajun Hell
6. Like Father, Like Son
7. Corruption
8. Verbal Razors
9. Open Season
10. Overdose

W porównaniu do Pleasures Of The Flesh poprawa jest znaczna, grupa wreszcie przestała zanudzać słuchacza utworami napisanymi na jedno kopyto. Grupa zyskała na wyczuciu, album przypomina trochę zmieszanego Anthraxa z Bonded By Blood ze śladami crossoveru. Gary Holt wreszcie zrozumiał, że aby stworzyć dobry album, trzeba obrać odpowiedni cel. Nie tylko Baloff zajmował się pisaniem muzyki na debiucie, utwory And Then There Were None oraz A Lesson In Violence zostały napisane właśnie przez Holta. Najprawdopodobniej na Fabulous Disaster gitarzyście się przypomniało, że potrafi coś skomponować. Wiadomo, że Exodus bez Baloffa to raczej nie jest to samo, album nie jest więc tak dobry jak debiut: czasem lekko zawiało nudą i monotonią, panowie tracili wyczucie. Mam jednak nadzieję, że na późniejszych albumach było lepiej. Exodus na początku wita nas szybkim, dosyć chaotycznym numerem: The Last Act Of Defiance. Podobnie jak w przypadku numeru pierwszego z poprzedniego albumu, tutaj też wszystko rozpoczyna się od idiotycznego intra, w czasie którego słyszymy raczej bezsensowne pierdolenie. Grupa zaczyna się rozkręcać: wraz z rozpoczęciem dwójki, Exodus zaczyna ciekawić widza utworem Fabulous Disaster. Następnie słyszymy bardzo dobre The Toxic Waltz., dalej jest cover grupy War, Low Rider. Później słyszymy całkiem przyzwoity kawałek w stylu Bonded By Blood, Cajun Hell. W utworze Like Father, Like Son, Exodus łączy cechy klasycznego thrash metalu z crossover'em. Dalej słyszymy Corruption, Verbal Razors, krótkie i szybkie Open Season, oraz całkiem dobry cover grupy AC/DC, Overdose.

Teksty pod względem tego jak zostały wykonane nie zmieniły się. Exodus pod tym względem nadal jest w formie; tak samo jak na Pleasures Of The Flesh, mamy tu do czynienia z dużą różnorodnością. Fabulous Disaster jest o wojnie atomowej, która doprowadziła do upadku ludzkości. W The Toxic Waltz grupa zainspirowała się fanami na koncertach, mianowicie Exodus omawia tu szczęście płynące z bycia na koncercie metalowym. Utwór Open Season jest o psychopacie, który w biały dzień urządził sobie polowanie na obywateli miasta. Kawałek Low Rider został poświęcony kierowcy amerykańskiego auta z hydrauliką, low-ridera. W utworze The Last Act Of Defiance Exodus potępia brutalny amerykański system więziennictwa. W Like Father, Like Son jest mowa o ojcu, któremu wydaje się, że krzywdzenie własnej rodziny jest formą dyscypliny (w przeszłości on sam doświadczył przemocy domowej). Overdose jest o mężczyźnie, który zakochał się w pewnej kobiecie; uważa, iż bez niej nie potrafi żyć. Corruption jest o skorumpowanych mediach, które zamiast omawiać istotne sprawy, zajmują się czymś mało ważnym. Utwór Verbal Razors jest o pewnej znanej osobie (celebryta, polityk) zniszczonej przez własny egoizm. Cajun Hell jest poświęcony ludziom z grupy etnicznej Cajun żyjącej w stanie Luizjana.

Podsumowując, Fabulous Disaster jest całkiem dobrym dziełem. Jest to zdecydowanie lepszy album od poprzednika: grupa udowodniła, że i bez Paula Baloffa jest w stanie sobie poradzić. Gary Holt starał się, napisał bardzo dobre kompozycje. Czasem jednak grupa potrafiła się zagalopować, przez co zaliczała mniejsze wpadki. Wierzę jednak, że Gary próbował ich uniknąć. Co do tekstów napisanych przez grupę, póki co nie miałem okazji jej za to krytykować. Jak widać, grupa nigdy nie miała z nimi problemów. Fabulous Disaster może i nie jest tak dobre jak Reign In Blood Slayera, czy chociażby Among The Living Anthraxa, nie ma jednak sensu skreślać tego albumu z tego powodu. Pomimo tego, że Exodus zawsze czaił się za plecami wielkiej czwórki, warto się tą grupą zainteresować.

Zalety:
- Dobre kompozycje
- Dobrze napisane teksty
- Przekaz
- Żywiołowość i energia
- Zdecydowana poprawa w porównaniu do poprzednika

Wady:
- Lekka monotonia
- Okładka
- Album nie zapada w pamięć

Okładka: 3,5/10
Teksty: 9/10
Kompozycje: 7,5/10

Ogólna ocena: 7,25/10



Tankard - Zombie Attack


Zombie Attack jest pierwszym albumem studyjnym niemieckiej grupy thrashmetalowej Tankard. Został wydany w lipcu 1986 roku nakładem Noise Records. Grupa Tankard powstała w 1982 roku z inicjatywy trzech kumpli ze szkoły: Andreasa Geremia, Axela Katzmanna i Franka Thorwartha. Słuchając ich pojedynczych utworów, miałem wrażenie że Tankard inspirował się wczesnym Exodusem i Metalliką z czasów Kill 'Em All. Twardy niemiecki akcent wokalisty przypominał ten, jaki ma Tom Angelripper z Sodomu, toteż postanowiłem zainteresować się tą kapelą. Obecnie ich debiut uważany jest za klasyka, obok takich albumów jak Agent Orange Sodomu, Coma Of Souls Kreatora i Infernal Overkill Destruction uważany jest za jeden z najważniejszych klasycznych albumów spod znaku niemieckiego thrashu.

Patrzę na okładkę. Pierwsze skojarzenie: Exodus! Na grafice widzimy różne stwory i dziwadła w oldschool'owej scenerii oglądające telewizję, najprawdopodobniej tytułowy atak zombie. Po środku siedzi kobieta. Dostrzegłem, że jak na Tankarda zabieg ten jest dosyć nietypowy. Okładki albumów grupy zdobią zwykle prześmiewcze karykatury, tutaj widzimy jedynie stwory siedzące przed telewizorem, które notabene wyglądają uroczo. Przypomina to trochę dużą rodzinę zgromadzoną podczas oglądania ulubionego serialu, ewentualnie kumpli w trakcie oglądania jakiejś komedii. Coś mi mówi, że przy Zombie Attack nie będę pił piwa. Od razu zjaram pół tony zielska, gdyż wiem że ten album będzie jednym wielkim chaosem z prześmiewczym akcentem.

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 9/10 - 
hells_unicorn
- 8,5/10 - slayrrr666
- 4/10 - UltraBoris
- 7/10 - morbert



Lista utworów:

1. Zombie Attack
2. Acid Death
3. Mercenary
4. Maniac Forces
5. Alcohol
6. Empty Tankard
7. Thrash 'Till Death
8. Chains
9. Poison
10. Screamin' Victims

W końcu Tankard poleciał w moich głośnikach. Kompozycje wyjątkowo mnie zaskoczyły. Muzyka Tankarda w pewnych momentach przypominała Acid Drinkers zmieszane z Sodomem, zupełnie jakby Titus z Angelripperem wybrali się wspólnie na piwo z grupą Tankard i podsunęli im masę świetnych riffów. Wiem jednak, że jest to mało prawdopodobne; Acid Drinkers nagrało swój pierwszy album w roku 1990, Sodom w czasach gdy Tankard stworzył Zombie Attack był mało znany. Słychać jednak, że w bardzo dużej mierze zarówno Tankard jak i Acid Drinkers wzorowało się na Metallice. Pod numerem pierwszym słyszymy całkiem porządny kawałek w stylu Exodusa, Zombie Attack. Dwójką byłem zaskoczony: utwór brzmiał jakby został napisany wspólnie przez Titusa i Litzę z Acid Drinkers i Toma Angelrippera z Sodomu; w moich głośnikach leci naprawdę zajebiste Acid Death. Pod numerem trzecim słyszymy kawałek al'a Ausgebombt Sodomu: Mercenary. Po tym grupa zabiera się za parodię Metalliki: Tankard zapodaje numer kojarzący nam się miejscami z For Whom The Bell Tolls z Ride The LightningManiac Forces. Pod piątką z kolei ukazują nam zwariowaną parodię Kill 'Em All: Alcohol. Przy szóstce panowie znowu zaczynają mi przypominać o Acid Drinkers, prezentując Empty Tankard. W następnej kolejności dostajemy Thrash 'Till Death. Po chwili słyszę nieco bardziej odstający (pod względem negatywnym) numer ósmy, Chains. Po chwili jednak wracają do formy, grając utwór w stylu Ride The Lightning Metalliki, Poison. Ostatni kawałek na płycie nosi nazwę Screamin' Victims.

Do tekstów trudno mi się było przyczepić. Moim zdaniem prawdziwy muzyk powinien mieć zawsze inwencję twórczą, musi wiedzieć jak napisać dobry tekst, jakich wyrazów użyć itp. Panowie potrafią pisać teksty. Miałem jednak wrażenie, że będę zawiedziony tematyką. Okazuje się, że grupa w tamtym okresie inspirowała się w dużej mierze wojną (ChainsMercenaryManiac ForcesScreamin' Victims), nie znaczy to jednak że Tankard nie napisał nic na temat alkoholu (Empty Tankard, Alcohol, Acid Death). W utworze Thrash 'Till Death grupa opisuje swoje zamiłowanie do thrash metalu. W Zombie Attack wypowiada się osoba (niedowiarek) będąca świadkiem ataku zombie. Poison jest o nieszczęśliwym, wzajemnie nienawidzącym się małżeństwie.

Podsumowując, album Zombie Attack spodobał mi się. Tankard zdecydowanie zachęcił mnie do zapoznania się z resztą swoich płyt. Kompozycje w pewnym sensie mnie zauroczyły, skojarzyły mi się z lubianymi przeze mnie grupami: Acid Drinkers, Metallica i Sodom. Ciągle miałem wrażenie, że muzyka została napisana przez członka jednej z wyżej wymienionych kapel. Przez chwilę zastanawiałem się też, jak przyjmę teksty związane z alkoholem. W moim przypadku tutaj obowiązuje zasada "co za dużo to niezdrowo". Okazuje się jednak, że Tankard poszedł w nieco innym kierunku, było trochę słów o wojnach, zombie i piwku. Maniakowi thrash metalu Zombie Attack powinien przypaść do gustu.

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Dobrze napisane teksty
- Rasowy thrash
- Okładka
- Album zapada w pamięć

Wady:

- Słaba jakość nagrań

Okładka: 7,5/10
Teksty: 9/10
Kompozycje: 8,25/10

Ogólna ocena: 8,75/10



Z dużą przewagą wygrywa album: Zombie Attack. Na wstępie napisałem, że oba albumy będą miały mnóstwo wspólnych cech. W rzeczywistości Fabulous Disaster i Zombie Attack dzieli ogromna przepaść. Panowie z Niemiec bardziej przyłożyli się do kompozycji, debiut Tankarda zdobiła również przyjemna okładka. Teksty napisane przez obie grupy są na tym samym, dobrym poziomie.

6 komentarzy:

  1. Może następną recenzją będzie Carcass?

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie nie chcę robić z Carcassem pojedynczych recenzji. Zastanawiam się nad konfrontacją któregoś albumu z dziełem grupy Napalm Death.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Napalm Death ''Harmony Corruption" ?

      Usuń
    2. Wolisz do tego Reek of Putrufaction czy Symphony Of Sickness?

      Usuń
    3. Myślę że Symphony Of Sickness. Reek Of Putrifaction lepsze do Scum Napalm Death

      Usuń
  3. Obczaj sobie zespół Bolt Thrower. Naprawdę dobry Death Metal.

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!