Wyszukaj

29 czerwca 2015

Konfrontacja: Machine Head - Unto The Locust vs Fear Factory - Mechanize


Witam w kolejnej konfrontacji. Jak mogliście zauważyć, przez dłuższy czas miałem w planach konfrontację albumu Machine Head z dziełem Godsmack. Ostatecznie moje plany się zmieniły. Postanowiłem, że nie zaszkodzi po raz kolejny zestawić ze sobą dzieła groovemetalowej formacji Machine Head i industrial metalowej grupy Fear Factory. Wspólnie się przekonamy, jak bardzo obie grupy ewoluowały po dwóch dekadach od stworzenia swoich pierwszych krążków. Przed wami: Machine Head - Unto The Locust vs Fear Factory - Mechanize.


Machine Head - Unto The Locust


Unto The Locust jest siódmym albumem studyjnym amerykańskiej grupy groovemetalowej Machine Head. Został wydany 27 września 2011 roku nakładem Roadrunner Records. Panowie z Machine Head uznali, że im dłużej zwlekają z wydaniem nowego albumu, tym lepsze dzieła z ich rąk powstają, toteż po świetnym The Blackening na kolejny krok musieliśmy czekać cztery lata. Powstaje Unto The Locust, które bardzo szybko odnosi sukces, nie większy jednak jak w przypadku poprzednika, Burn My Eyes oraz Through The Ashes Of Empires. Album został doceniony zarówno przez krytyków jak i samych fanów. Jest to również ostatni album z oryginalnym basistą grupy, Adamem Duce.

Okładkę do albumu Unto The Locust stworzył Paul Gerrard, twórca obrazów surrealistycznych. Na grafice widzimy tytułową szarańczę. Na początku miałem wrażenie, że album będzie dziełem koncepcyjnym opartym na historii związanej z plagami egipskimi. Ostatecznie album nie ma zbyt wiele wspólnego z biblią. Patrząc na dzieła Paula Gerrarda mam wrażenie, że grafika do Unto The Locust jest jego najgorszym obrazem. Okładka specjalnie nie przyciąga słuchacza tym co przedstawia, podoba mi się za to jej kolorystyka.

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 5/10 - SilenceIsConsent
- 9/10 - psychoticnicholai
- 7,25/10 - hells_unicorn
- 7,5/10 - kluseba


Lista utworów:

1. I Am Hell
2. Be Still And Know
3. Locust
4. This Is The End
5. Darkness Within
6. Pearls Before The Swine
7. Who We Are
8. The Sentinel
9. Witch Hunt

Pod względem kompozycyjnym Unto The Locust nie powaliło mnie na kolana. Jest to znacznie spokojniejszy album w porównaniu do poprzednika. Na początku miałem wrażenie, że większość albumu stanowią ballady, w rzeczywistości muzyka skomponowana przez Machine Head nie jest po prostu tak brutalna jak dawniej. Według mnie Unto The Locust jest krokiem w tył; brak tu zarówno tego ponurego klimatu z The Blackening jak i przyjemnych dla ucha riffów z Through The Ashes Of Empires. Zdecydowanie cieszyłbym się, gdyby Unto The Locust było połączeniem tych dwóch albumów. Poniekąd wkurzyło mnie też rozmieszczenie utworów na tym krążku. Przykład, pierwsze dwa utwory. Na początku Machine Head serwuje nam solidny, thrashowy wpierdol: I Am Hell. Po takim czymś najlepiej by było, gdyby pojawiły się dwa lub trzy szybkie numery, a dopiero później kapela zwolniła tempo. Niestety, panowie zwalniają zbyt szybko, przez co energia zgromadzona przy I Am Hell się marnuje. Pod dwójką słyszymy dość spokojny, aczkolwiek nie najgorszy kawałek Be Still And Know. Dalej jest singiel Locust. Następnie grupa wraca do napierdalania przy This Is The End. Później jest dosyć słaba jak na Machine Head ballada, Darkness Within. Pod numerem szóstym jest utwór w stylu Bloodstone & Diamonds: Pearls Before The Swine. Ostatni kawałek z wersji oryginalnej to Who We Are. Na koniec dostajemy jeszcze dwa bonusy: średni cover Judas Priest, The Sentinel, oraz znacznie lepszy numer ostatecznie kończący album, Witch Hunt.

Jak już mówiłem wcześniej, na początku album sprawia wrażenie dzieła koncepcyjnego. W rzeczywistości Machine Head próbowało tworzyć utwory na różne tematy. Wydaje mi się, że Machine Head nie ma zbytnio problemów z tworzeniem muzyki na wybrany temat. Panowie dobrze wiedzą jak mają tworzyć teksty do swojej muzyki. Tematyka tekstów najczęściej jednak dotyczyła trudów ludzkiej egzystencji (Be Still And Know, Darkness Within, Pearls Before The Swine, Who We Are) Utwór Witch Hunt jest hołdem dla wszystkich kobiet, które zginęły spalone żywcem wskutek posądzenia o czary. I Am Hell jest o mężczyźnie, który po dostaniu szału zabił swoją kobietę (spalił ją żywcem). Utwór Locust powstał poprzez zafascynowanie szarańczą. Owad ten kojarzony jest z niesieniem masowego zniszczenia wszędzie, gdzie się pojawi. The Sentinel jest poświęcony pewnej postaci zwanej Wartownikiem, która gdzie się nie pojawiła siała zniszczenie. W This Is The End wypowiada się mężczyzna zraniony przez kobietę. Z tego powodu chce się z nią rozstać.

Podsumowując, Unto The Locust jest dość dobrym albumem. Niestety, jest to jednak krok w tył ze strony Machine Head. Patrząc na grupę poprzez pryzmat jej wszystkich wydawnictw da się dostrzec, iż panowie zawsze wkładają serce w tworzenie albumu. Unto The Locust miało potencjał, niestety moim zdaniem został on zmarnowany. Machine Head przyzwyczaiło mnie jednak do jakiejś innowacyjności ze swojej strony: nie było w tym żadnego postępu, fani dostali po prostu coś, co jest standardowe.

Zalety:
- Bardzo dobre teksty
- Wokal
- Różnorodność

Wady:
- Rozmieszczenie utworów
- Zmarnowany potencjał
- Przeciętność nietypowa dla Machine Head

Okładka: 7,5/10
Teksty: 9,25/10
Kompozycje: 7/10

Ogólna ocena: 7,25/10


Fear Factory - Mechanize


Mechanize jest siódmym albumem studyjnym amerykańskiej grupy industrial metalowej Fear Factory. Został wydany 5 lutego 2010 roku nakładem Candlelight Records. Jest rok 2009; zespół oczekuje na swoją reaktywację. Burton C. Bell i Dino Cazares zaczynają rozmawiać na temat założenia nowego projektu, w którym będą mogli grać, tak jak to robili za dawnych czasów. Burton C. Bell proponuje jednak, aby do grupy zaprosić dawnych członków Fear Factory: Raymonda Herrerę oraz Christiana Olde Wolbersa. Obaj jednak nie zgadzają się z tego względu, iż nie chcą współpracować z Dino Cazaresem, a prawa do nazwy należą się im i Bellowi. Ostatecznie dochodzi do reaktywacji Fear Factory z rąk jej pierwotnych założycieli. Do grupy zaproszono perkusistę Gene Hoglana oraz byłego basistę grupy, Byrona Strouda. Olde Wolbers oraz Herrera założyli oddzielny projekt, Arkaea. Tymczasem Fear Factory przygotowywało się na wydanie swojego pierwszego od 5 lat albumu: Mechanize. Krążek został uznany zarówno przez fanów grupy jak i krytyków.

Jak przystało na Fear Factory, panowie prezentują nam futurystyczną, dosyć ubogą grafikę. Wyżej przedstawiona okładka wygląda mi na połączenie grafik z albumów Demanufacture, Archetype oraz Transgression: przedstawiony jest na niej rozszczepiony kręgosłup zakończony pazurami tworzący litery "FF" (jak Fear Factory). Pomimo ogólnej pustki, grafika jest bardziej rozbudowana niż wszystkie wcześniejsze. Takiej grupie jak Fear Factory po prostu trzeba wybaczyć tworzenie takich grafik, panowie chcą być futurystyczni i stylowi. Zazwyczaj im się to udaje.

Wybrane oceny z Metal Archives:
- 3/10 - mikeald
- 9,5/10 - Tymell
- 9/10 - NickCaveman
- 9/10 - ApochWeiss


Lista utworów:

1. Mechanize
2. Industrial Discipline
3. Fear Campaign
4. Powershifter
5. Christploitation
6. Oxidizer
7. Controlled Demolition
8. Designing The Enemy
9. Metallic Division
10. Final Exit
11. Crash Test

Fear Factory spisało się na medal. Odnowiona kapela dała mi w kość. Jest to coś, czym dało się zachwycić. Tak się śmiesznie złożyło, że Mechanize poznałem mniej więcej wtedy, gdy zobaczyłem trailer grupy promujący album Genexus. Pomimo pięciu lat na karku, z Mechanize wylewa się świeżość; trudno stwierdzić, czy ten album jest futurystyczny, czy może bardziej nowoczesny. Tak czy siak mam wrażenie, że Mechanize szybko się nie zestarzeje. Pomimo braku dwóch kluczowych postaci dla tej grupy (Herrery i Olde Wolbersa) jest to wciąż to samo Fear Factory. Wszystko tu zostało stworzone w oparciu o poprzednie wydawnictwa: połączono tu brutalność Archetype i lekkość Digimortal i precyzję Demanufacture. Pomimo ogólnego podobieństwa, Fear Factory prezentuje nam serię świetnych numerów: iście brutalny numer tytułowy Mechanize, Industrial Discipline kontynuujące sieczkę, a także ostre Fear Campaign i Powershifter. Grupa nieco zwalnia tempo łącząc brutalność i piękno na Christploitation. Za chwilę ponownie dostajemy ciężką amunicją. W moich głośnikach leci lekko niedopracowane Oxidizer oraz bardzo dobry kawałek Controlled Demolition. Ponownie przy Designing The Enemy Fear Factory nieco zwalnia. Pod numerem dziewiątym dostajemy krótki instrumental pełniący rolę intra: Metallic Division. Dziesiątka kończy album w świetnym stylu: w moich głośnikach leci Final Exit. Crash Test jest utworem bonusowym; jest to remake utworu znajdującego się oryginalnie na albumie Soul Of A New Machine.

Pisaniem tekstów na albumie zajął się Burton C. Bell. Przyznam, że bardzo dobrze mu to wychodzi; gość ma zawsze wenę, potrafi przekazać w odpowiedni sposób istotną wiadomość dla słuchających. Większość utworów porusza temat ludzkiego odczłowieczenia wskutek rosnącego postępu (Mechanize, Fear Campaign, Controlled Demolition, Oxidizer). Na albumie pojawia się również tematyka zniewolenia człowieka przez skorumpowane władze (Industrial Discipline, Powershifter). W niektórych utworach Fear Factory potępia nierówności między ludźmi (Designing The Enemy, Christploitation). W utworze Crash Test grupa potępia wiwisekcję. Final Exit jest o samotnej osobie chorej na depresję, która próbuje popełnić samobójstwo.

Podsumowując, Mechanize jest godnym uwagi albumem. Po takiej porażce jak Transgression raczej mało kto spodziewał się sukcesu jego następcy. Kompozycje powaliły mnie na ziemię. To jak Fear Factory połączyło piękno z brutalnością z pewnością sprawi, że słuchacz zapamięta album na długo. Zdecydowanym plusem jest również pomysł na połączenie największych zalet wszystkich poprzednich albumów. Spodobało mi się również to nowoczesne brzmienie Fear Factory, w przypadku grup takich jak ta sprawdza się ono wyśmienicie. Również teksty mi się spodobały: są zrozumiałe i dojrzałe, sam Bell pomimo rosnącego wieku nadal ma inwencję twórczą. Zdecydowanie polecam!

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Dobrze napisane teksty
- Nowoczesność
- Okładka
- Połączenie piękna z brutalnością
- Przekaz
- Wokal

Wady:
- Niektóre utwory na albumie

Okładka: 7,75/10
Teksty: 9,5/10
Kompozycje: 9,25/10

Ogólna ocena: 9,25/10


Konfrontację z dużą przewagą wygrywa album: Mechanize. Panowie z Fear Factory stworzyli zdecydowanie lepszy krążek niż Machine Head; album został zdecydowanie lepiej skomponowany, przekaz Fear Factory wydał mi się lepszy niż kapeli z Robem Flynnem na froncie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!