Wyszukaj

21 czerwca 2015

Recenzja: AC/DC - Back In Black


Witam po w kolejnej recenzji. W dzisiejszych wiadomościach przedstawię wam hardrockowy album wydany po śmierci długoletniego wokalisty pewnej australijskiej grupy, Bona Scotta. Kilka miesięcy po zgonie wyżej wspomnianej osoby, grupa staje się popularna za sprawą krążka wprowadzającego świeże i energiczne brzmienie połączone z ponurym klimatem. W dzisiejszej recenzji z okazji 21 czerwca zaprezentuję album, którego z zaciekawieniem słuchali nasi ojcowie. Przed wami: AC/DC - Back In Black.

Back In Black jest siódmym albumem studyjnym australijskiej grupy rockowej AC/DC. Został wydany 25 lipca 1980 nakładem Albert Productions i Atlantic Records. Jak już powiedziałem wcześniej, album został wydany niedługo po śmierci długoletniego wokalisty AC/DC Bona Scotta. Rozważano rozwiązanie grupy, ostatecznie bracia Young zdecydowali się przeprowadzić casting, w którego czasie został wyłoniony zastępca zmarłego, Brian Johnson. Jako producenta zatrudniono Roberta Johna Lange'a współpracującego wcześniej przy albumie Highway To Hell tej samej grupy. Back In Black stał się jednym z najlepiej sprzedających się albumów wszech czasów, obecnie jest to ceniony klasyk muzyki hardrockowej.

Okładka została stworzona przez Boba Defrina. Są to napisy "AC/DC" i "Back In Black" na czarnym tle. Sam pomysł na grafikę zaproponowali członkowie grupy chcący oddać hołd zmarłemu Bonowi Scottowi (czarny kolor symbolizował żałobę grupy po śmierci wokalisty). Wprawdzie nie przepadam za tego typu okładkami, aczkolwiek ta wydaje się być całkiem stylowa. Poniżej znajduje się inna wersja okładki.


Wybrane oceny z różnych serwisów:

- 9/10 (rockmetal.pl, Paweł Błoński)
- 5/5 (terazrock.pl, Łukasz Wiewiór)
- 4,8/10 (darkplanet.pl, Harlequin)


Lista utworów:

1. Hells Bells
2. Shoot To Thrill
3. What Do You Do For Money Honey
4. Given The Dog A Bone
5. Let Me Put My Love Into You
6. Back In Black
7. You Shook Me All Night Long
8. Have A Drink On Me
9. Shake A Leg
10. Rock And Roll Ain't Noise Pollution

Album jest bardzo dobrze zagrany i skomponowany. Ich styl może się podobać, ja jednak wyczuwam, że nie jest to zespół dla mnie. Wprawdzie spodobało mi się w tym zespole parę cech, takich jak łączenie heavymetalowego ciężaru, rockowej przebojowości i energii... to co mnie jednak irytuje w muzyce tego typu to dodanie elementów rock'n rolla. Niektórzy mogą dobrze się przy tym bawić, ja jednak wolę jak muzyka hardrockowa i heavymetalowa jest ciężka. Zresztą, co ja się dziwię - wspomniałem wcześniej, iż Back In Black jest jednym z najlepiej sprzedających się albumów świata, po co będę komentował to jak panowie łączą poszczególne elementy; poza tym, skoro AC/DC wskutek wydania tego dzieła osiągnęło taki sukces, najwyraźniej ludziom się to podoba. Przynajmniej wokal Briana Johnsona mi się podoba. Nie ukrywam jednak, że czuję większe przywiązanie do Bona Scotta ze względu na takie utwory jak T.N.T. i Highway To Hell, które kiedyś często miałem okazję usłyszeć. Album rozpoczyna się od Hells Bells: świetnego numeru łączącego ze sobą heavymetalową rasowość i ciężki klimat. Drugi numer to Shoot To Thrill, bardziej rock'n roll'owy kawałek. Przy What Do You Do For Money Honey kapela gra klasycznego hard rocka. AC/DC kontynuuje przyjemne granie prezentując nam energiczny utwór Given The Dog A Bone. Let Me Put My Love Into You jest czymś w rodzaju Hells Bells: grupa postanowiła zagrać cięższy, heavymetalowy numer. Przy szóstce kapela daje nam do posłuchania spokojny, rasowy utwór tytułowy Back In Black. Później dostajemy coś bardziej w stylu What Do You Do For Money Honey: You Shook Me All Night Long. Dalej słyszymy równie przebojowy utwór Have A Drink On Me, kiepski rock'n roll'owy numer Shake A Leg, oraz całkiem przyjemne, rockowe granie na koniec: Rock And Roll Ain't Noise Pollution.

Teksty na albumie Back In Black nie niosą żadnego większego przesłania. Do tego jak kapela je napisała nic nie mam, niestety ten przekaz ssie. Zdecydowanym wyjątkiem jest Back In Black: AC/DC przekazuje nam wiadomość, iż należy stawiać czoło swoim lękom i iść przez życie z podniesioną głową. Pozostałe teksty na Back In Black nie mają sensu: AC/DC w dużej mierze skupiło się na utworach o napalonych kobietach lubiących imprezować (Shoot To Thrill, What Do You Do For Money Honey, Given The Dog A Bone, Let Me Put My Love Into You, You Shook Me All Night Long). Utwór Shake A Leg jest o mężczyźnie, który lubi dobrze sie bawić na imprezach. Z kolei w Hells Bells wypowiada się sam szatan, który opowiada o swojej nadnaturalnej sile, kusząc przy tym ludzi do grzechu. Have A Drink On Me jest o szalonej, zakrapianej imprezie. W Rock And Roll Ain't Noise Pollution grupa wychwala rock'n roll.

Podsumowując, Back In Black jest bardzo dobrym albumem. Kapela bardzo dobrze połączyła elementy ciężkiego rocka z metalem i rock'n roll'em. Nie jest to mój ulubiony styl grania ze względu na to, że w rzeczywistości rock'n roll i heavy metal dzieli ogromna przepaść; to tak jakby połączyć disco polo i melodic death metal. Pomijając już ten fakt, kompozycje napisane przez AC/DC są bardzo dobre. Przyjemnie się słuchało zarówno cięższych utworów, jak i lżejszych. Według mnie, najsłabszymi numerami na płycie są You Shook Me All Night Long oraz Shake A Leg, które po prostu mnie zirytowały. Teksty napisane przez AC/DC są średnie. Do ich budowy nic nie mam, to co mi się nie spodobało w nich to sam przekaz. Wprawdzie AC/DC takie już jest, że musi połączyć heavy metal i hard rocka z rock'n rollem, oraz napisać takie teksty, a nie inne. Ja jednak spojrzałem na ten album z własnej perspektywy, zastanowiłem się nad tym, czy album może nadawać się dla metalowca. Owszem, nadaje się - o ile ktoś taki akceptuje połączenie elementów metalowych i rock'n rolla.

Zalety:
- Bardzo dobrze napisane kompozycje
- Budowa tekstów
- Rasowość i energia
- Przebojowość
- Album zapada w pamięć

Wady:
- Przekaz

Okładka: 7,5/10
Teksty: 6,75/10
Kompozycje: 9,5/10

Ogólna ocena: 9/10

1 komentarz:

  1. Nie wiem drogi Panie, po co zadajesz sobie trud i na siłę próbujesz odbrązawiać wiekopomne dzieło? Tym bardziej, że styl AC/DC Ci nie odpowiada. Niestety, to nie była nigdy kapela heavy metalowa; jakiś wpływowy idiota lub grupa idiotów przypięli im kiedyś taką łatkę, spłodzili jakiś artykulik jeden, drugi i... tak zostało. A co do recenzji. Jestem fanem ciężkiego rocka, ale za nic w świecie nie wziąłbym się za recenzowanie reggae czy disco polo. Bo mi taka muzyka nie leży i wiem, że nie byłbym w miarę obiektywny. Zresztą podobnie nie jestem fanem ekstremalnych odmian metalu, uważam te piekielne wrzaski za zaprzeczenie tego, co cenię w rocku, dlatego za cholerę nie biorę się za pisanie o płytach Slayera, Vadera czy jakichś dziwnych skandynawskich epigonów. Przekaz? Jaki przekaz? Nie o to chodzi w AC/DC. Chodzi o rock'n roll, dobrą zabawę, alkohol, narkotyki i sex. Czego oczekiwałeś? Smoków, zamków, rycerzy, elfów, czy może straszenia nuklearną zakładą i opisem wypraw krzyżowych? Back in Black jest pomnikiem hard rocka, podobnie jak Led Zeppelin IV, In Rock, Hair of the Dog, Rising, debiut Van Halen, czy później Blackout Scorpionsów i Appetite for Destruction Gunsów. Zresztą od dawna posiada taki status i żadna, nawet najbardziej krytyczna recenzja tego nie zmieni...

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!