Wyszukaj

13 czerwca 2015

Recenzja: Sodom - In The Sign Of Evil


Witam w kolejnej recenzji. Jakiś czas temu pewien czytelnik zaproponował mi przesłuchanie pierwszych dwóch albumów Sodomu, w tym debiutanckiej EP-ki. Ponieważ od dłuższego czasu ta niemiecka kapela regularnie odwiedza mój odtwarzacz, postanowiłem nie czekać. Poszukałem na YouTubie albumu o którym czytelnik mi powiedział: Obsessed By Cruelty + In The Sign Of Evil. Co się stało, że nie postąpiłem tak samo jak w przypadku Persecution Mania i nie zrecenzowałem Obsessed By Cruelty i In The Sign Of Evil jednocześnie? Pomimo tego że oba albumy zostały wydane w podobnym okresie, w moim mniemaniu bardzo się od siebie różnią. Na Obsessed By Cruelty przyjdzie jeszcze czas. Przed wami: Sodom - In The Sign Of Evil.

In The Sign Of Evil jest pierwszym EP niemieckiej grupy thrashmetalowej Sodom. Został wydany w 1984 roku nakładem Devil's Game. Grupa Sodom powstała w roku 1982 z inicjatywy Toma Sucha (nadał sobie pseudonim "Tom Angelripper") chcącego porzucić pracę górnika. Do swojej kapeli przyjął perkusistę Christiana Dudka znanego szerzej pod pseudonimem "Chris Witchhunter", oraz gitarzystę Franka Testegena. Niedługo potem gitarzysta został zastąpiony przez Josefa Dominica, mającego ksywkę "Grave Violator". Po zgromadzeniu odpowiedniego składu grupa przystępuje do tworzenia utworów. Gdy materiał jest gotowy do nagrania, okazuje się że studio nie wyraża zgody na nagranie wszystkich utworów. Spośród 12 numerów zostaje nagranych tylko 5. Pomimo tak niewielkiej ilości utworów na albumie, EP-ka jest uwielbiana przez fanów grupy.

Na okładce widzimy średniowiecznego kata trzymającego miecz. Wydaje mi się, że gdyby Sodom wiązał swoją przyszłość z muzyką satanistyczną, ten kat byłby maskotką grupy. Ostatecznie został nią Knarrenheinz, który pojawił się po raz pierwszy na Persecution Mania. Po raz drugi (a za razem ostatni) kat ukazał się na grafice do albumu The Final Sign Of Evil. Przyznam, że grafika albumu In The Sign Of Evil jest bardzo przyjemna, jak na pierwsze dzieło grupy jest wręcz zaskakująco dobra.

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 10/10 - HellishTorture
- 7,5/10 - LeftHandOvDog
- 9,5/10 - hells_unicorn
- 8/10 - TableofHELL



Lista utworów:

1. Outbreak Of Evil
2. Sepulchral Voice
3. Blasphemer
4. Witching Metal
5. Burst Command Til War

Na początku stawiałem opór przed przesłuchaniem tego albumu. Miałem wrażenie, że wszystko co zostało wydane przed Expurse Of Sodomy i Persecution Mania jest nudne i beznadziejne. Jak już mówiłem, gdy jeden z czytelników zaproponował mi recenzję tego albumu (+ Obsessed By Cruelty), postanowiłem posłuchać. Gdy skończyłem, po głowie chodziły mi te wszystkie utwory które słyszałem. Album cechuje bardzo dobry klimat, szybkie tempo, świetne riffy i młodzieńcza energia. Nawet jakość nagrań mi się spodobała. Zaraz po In The Sign Of Evil zacząłem słuchać Obsessed By Cruelty. Niestety, longplay tak bardzo mnie nie wciągnął: ponieważ w głowie wciąż słyszałem riffy z In The Sign Of Evil, musiałem w pewnym momencie przerwać swoje zmagania. Na pierwszy ogień idzie Outbreak Of Evil. Jest to bardzo dobry numer, jednak w porównaniu do wersji z Persecution Mania prezentuje się znacznie gorzej. Kolejny świetny kawałek na płycie to Sepulchral Voice. Pod trójką kryje się najszybszy numer na płycie Blasphemer. Następny utwór obrałem jako swojego faworyta: Witching Metal. Jako ostatni utwór słyszymy Burst Command Til War

Teksty napisane przez grupę są dosyć słabe. Na Persecution Mania również nie były bardzo dobre, tam jednak grupa dostała ode mnie dodatkowe punkty za dopasowanie ich do kompozycji. Tutaj panuje chaos: Sodom istnieje dopiero dwa lata, grupa nie ma jeszcze doświadczenia zarówno w tworzeniu tekstów jak i dopasowywaniu ich do kompozycji. Tematyka tekstów jest za to pomysłowa, każdy tekst dotyczy czegoś innego. Outbreak Of Evil jest o ostatecznej walce dobra ze złem, w czasie której druga strona odnosi zwycięstwo. W Sepulchral Voice jest mowa o człowieku, który zaprzedał duszę diabłu. W utworze Blasphemer grupa wypowiada się o black metalu. Był to gatunek muzyki, z jakim Sodom wiązał swoją przyszłość. Z kolei w numerze Witching Metal kapela przedstawia się fanom. W Burst Command Til War grupa potępia konflikty zbrojne jako sposób na rozwiązywanie sporów.

Podsumowując, In The Sign Of Evil to bardzo dobra EP-ka. Po tego typu dziele nie spodziewałem się wiele, warto było jednak przesłuchać ten album. Największe wrażenie zrobiły na mnie naprawdę dobre kompozycje: świetne riffy, znakomite tempo i energia, a także mroczny klimat. Najprawdopodobniej w to grupa włożyła najwięcej serca, teksty napisane przez Sodom nie należą do dobrych. Gdyby In The Sign Of Evil było debiutanckim longplay'em grupy, najprawdopodobniej dostalibyśmy naprawdę potężne dzieło dorównujące Persecution Mania i Agent Orange.

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Okładka
- Młodzieńcza energia
- Bardzo dobre riffy
- Brutalność i klimat
- Album mocno wciąga i zapada w pamięć

Wady:
- Ilość utworów
- Słabe teksty

Okładka: 8/10
Teksty: 5,5/10
Kompozycje: 9,25/10

Ogólna ocena: 8,25/10

1 komentarz:

  1. Super recenzja.Ta EP-ka wymiata.
    Nie mogę się doczekać kolejnej recenzji Sodom:)

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!