Wyszukaj

22 listopada 2015

Recenzja: Amorphis - Under the Red Cloud


Witam w nowej recenzji! Jak się zapewne przyzwyczailiście, przez ostatni czas bardzo rzadko dodawałem wpisy. Powód jest prosty - gdy mam wenę na pisanie, to akurat nie ma czasu, a gdy jest czas, to nie mam siły, żeby się za to zabrać. Na szczęście bloga razem ze mną prowadzi Adi666, który wciąż dodaje dużo recenzji i dba o to, aby nie było nudno. Pora, żebym jednak wreszcie ja dodał coś od siebie; przed wami Amorphis - Under the Red Cloud.

Under the Red Cloud jest jak dotąd najnowszym albumem grupy Amorphis. To dosyć świeży materiał - wydany został 4 września tego roku nakładem wytwórni Nuclear Blast. Zespół ma już na koncie dość dużo krążków; Under the Red Cloud jest ich dwunastym. Całkiem niedawno postanowiłem zagłębić się w dyskografię Amorphis i muszę powiedzieć, że było warto. Po przesłuchaniu dwóch pierwszych albumów uznałem, że to naprawdę bardzo dobra grupa. Na dalszych wydawnictwach Amorphis wyraźne są zmiany stylu - każdy krążek prezentuje zawsze coś nowego. Tak też właśnie jest w przypadku najnowszej płyty, jednak czy wypada to dobrze?

Okładka została wykonana w surrealistycznym stylu; możemy na niej dostrzec różne fantazyjne wzory. Wprawdzie zwykle lubiłem tego typu grafiki, jednak ta nie wygląda zbyt zachęcająco. Kolorystyka niekoniecznie mi odpowiada, wydaje się, że czegoś tu brakuje. Z początku pomyślałem, że to wygląda jak jakiś turecki dywan. Na szczęście wielkiej tragedii nie ma, można powiedzieć, że okładka jest po prostu średnia. 

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 10/10 - mjollnir
- 9,5/10 - ddbdrago
- 2/10 - Blackmetalman666
- 9,5/10 - kluseba

Niestety nie udało mi się znaleźć playlisty z albumem na YouTube.

Lista utworów:

1. Under the Red Cloud
2. The Four Wise Ones
3. Bad Blood
4. The Skull
5. Death of a King
6. Sacrifice
7. Dark Path
8. Enemy at the Gates
9. Tree of Ages
10. White Night
11. Come the Spring
12. Winter's Sleep

Album zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Kompozycje kojarzą się trochę z In Flames i Soilwork; widać, że styl Amorphis się bardzo zmienił od czasów The Karelian Isthmus. Obecnie muzyka tego zespołu nie ma w sobie prawie nic z ciężkiego doom metalu, który grali dwadzieścia lat temu - Under the Red Cloud podchodzi pod melodic death metal. Widać, że grupa zapożyczyła kilka motywów od innych szwedzkich zespołów, obracających się w podobnych obszarach metalu, jednak nie można nazwać tego bezczelnym zżynaniem - kompozycje brzmią całkiem oryginalnie i ciekawie. Dodatkową zaletą płyty jest umiejętne połączenie melodyjności z agresją i ciężarem. Wprawdzie Under the Red Cloud nie jest drugim Tales From the Thousand Lakes, jednak dość przyjemnie się tego słucha, album wciąga. Zatrzymałem się przy nim na dłuższy czas. Już pierwszy utwór - tytułowy Under the Red Cloud - zapowiada się dość interesująco; nastrojowe intro, wciągająca kompozycja. Następny, The Four Wise Ones to już nieco cięższy kawałek, w którym mimo to nie brakuje melodyjnych elementów. Zaraz po nim dostajemy Bad Blood, zdecydowanie najlepszy utwór na płycie. Kolejny kawałek (The Skull) jest spadkiem z poziomu, jednak tylko na chwilę - grupa po chwili powraca z bardzo dobrym Death of a King. Następnym utworem jest Sacrifice, jeden z bardziej lajtowych utworów na płycie; zbyt dużo ostrości i agresji tu nie uświadczymy. Mimo to i tak dobrze się tego słucha. Po nim słyszymy blackmetalowy Dark Path, świetny utwór niemal dorównujący Bad Blood. Grupie się należą oklaski za umiejętne wykorzystanie pianina w tym kawałku. Enemy at the Gates jest niestety spadkiem z poziomu, nawet nieco gorszym od The Skull, ale po chwili Amorphis ratuje swój honor i daje nam Tree of Ages, czyli przyjemny melodyjny utwór. Ostatnim kawałkiem z wersji podstawowej jest White Night, został dosyć dobrze wykonany. Bonusami są Come the Spring i Winter's Sleep - również całkiem niezłe utwory. Pod względem kompozycji album prezentuje się nieźle, miejscami zdarzyły się tylko minimalne spadki z poziomu.

Jeżeli chodzi o teksty, Amorphis również wypada dobrze. Ich tematyka jest różnorodna, muzycy unikają pisania w kółko o tym samym (o czym zapomina większość wykonawców). Niektóre teksty dotyczą postaci historycznych lub odwołują się do opowieści i wierzeń ludowych - Under the Red Cloud opowiada historię indiańskiego wodza Czerwonej Chmury, The Four Wise Ones odwołuje się do fińskiej mitologii Kalevala (widać tu nawiązania do czasów Tales From the Thousand Lakes), w Sacrifice jest mowa o ofiarach składanych bogom w dawnych czasach, a w The Skull został przedstawiony wyznawca pewnego mitycznego bóstwa. Część tekstów skłania do refleksji - Death of a King i Dark Path zdają się być metaforami traktującymi o szybkości przemijania ludzkiego życia, Bad Blood i Enemy at the Gates mówią o wewnętrznej walce człowieka ze swoimi słabościami i czarnymi myślami. Ostatnie teksty na płycie - Tree of Ages, White Night, Come the Spring i Winter's Sleep wydają mi się totalnie bezsensowne, ale bardzo możliwe, że tutaj też są nawiązania do mitologii fińskiej, o których nie mam pojęcia. Cóż, tak czy inaczej, pod względem tekstowym album prezentuje się dość nieźle. 

Podsumowując, Under the Red Cloud jest bardzo dobrym albumem. Nie jest to drugie Tales From the Thousand Lakes, jednak dość przyjemnie się tego słucha. Dużą zaletą jest umiejętne połączenie melodyjności z ciężarem i agresją. Kompozycje zostały dobrze dopracowane, tylko miejscami zdarzały się spadki poziomu. Teksty również są niegłupie, część z nich skłania do refleksji, inne obracają się wokół oryginalnych tematów jak na muzykę metalową - mitologia czy też historia. Tylko niektóre wydawały się bezsensowne. Album Under the Red Cloud był dla mnie naprawdę bardzo dobrą odskocznią po słuchaniu non-stop thrashu, deathu i innych szatanów. Bardzo prawdopodobne, że za jakiś czas pojawi się recenzja kolejnego albumu Amorphis - może być to np. Tales From the Thousand Lakes.

Zalety:
- łączenie melodyjności z ciężarem i agresją
- bardzo dobre, różnorodne kompozycje
- całkiem niezłe, ciekawe teksty
- oryginalność
- mimo ponad dwudziestu lat działalności Amorphis, ich muzyka nadal stoi na wysokim poziomie

Wady:
- średnia okładka
- zdarzały się miejscami spadki poziomu zarówno w przypadku tekstów jak i kompozycji

Okładka: 6/10
Teksty: 7/10
Kompozycje: 9/10

Ocena ogólna: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!