Wyszukaj

2 listopada 2015

Recenzja: Death - Symbolic


Witam w kolejnej recenzji. Death co jakiś czas gości na naszym blogu, każdy wpis dotyczący tej kapeli jest pozytywny. Dzisiaj jednak pójdę o krok dalej - zabieram się za płytę, która uchodzi za perłę w świecie death metalu. Krytycy wystawiali przedostatniemu krążkowi Death bardzo pozytywne oceny; najpewniej byli też ludzie, którzy chcieli się wyróżnić na tle pozostałych, niestety na próżno. Możliwe, że już gdy zobaczyliście nazwę recenzji domyśliliście się, co chcę powiedzieć. Czy aby na pewno? Czy szósta płyta formacji Chucka Schuldinera jest w stanie przebić trzy pierwsze krążki recenzowane przeze mnie? Za niedługo się przekonacie. Przed wami: Death - Symbolic.

Symbolic jest szóstym albumem studyjnym amerykańskiej grupy deathmetalowej Death. Został wydany 21 marca 1995 roku nakładem Roadrunner Records. Tuż po wydaniu albumu, został on uznany za jeden z najlepszych krążków death metalu, bardzo szybko został uznany za klasyka. Najprawdopodobniej gdyby Chuck Schuldiner żył do dzisiaj, Symbolic zostałoby przyćmione przez późniejsze wydawnictwa tej kapeli. Obecnie album ten jest najbardziej rozchwytywanym krążkiem wśród fanów Death'u, nie tylko można uznać go za klasyk, ale i legendę.

Okładka od razu trafia w mój gust. Znacząco różni się od grafik, które zdobiły wydawnictwa grupy z lat 1987-1990; nie ma tu żadnych pokrak parodiujących religię, brak jakichkolwiek postaci budzących współczucie (al'a Leprosy i Spiritual Healing). Jest to surrealistyczny obraz na którym widzimy jezioro otoczone lasami. Na nim znajduje się coś co przypomina węże z których wystają dwie ręce trzymające dwoje ludzi. Niby okładka jest sosem z moich ulubionych składników, aczkolwiek wolałem patrzeć na grafiki Eda Repki, z których można było odczytać jakiś przekaz. To jest po prostu świetnie wykonana ozdoba, choć mogę się mylić. Możliwe, że grafika ma jakieś ukryte znaczenie.


Wybrane oceny z Metal Archives:

- 10/10 - Sigmunt freud alternate
- 10/10 - kAS11n
- 10/10 - Superreallycool
- 6/10 - Transphilvanian
- 10/10 - Five_Nails



Lista utworów:

1. Symbolic
2. Zero Tolerance
3. Empty Words
4. Sacred Serenity
5. 1,000 Eyes
6. Without Judgement
7. Crystal Mountain
8. Misanthrope
9. Perennial Quest


Czy Symbolic jest płytą idealną pod względem kompozycji? Owszem. Nie miałem żadnych powodów do czepialstwa, Chuck Schuldiner stworzył swoje opus magnum. Wprawdzie rzadziej słucham płyty niż Leprosy, czy chociażby Spiritual Healing, aczkolwiek potrafię rozróżnić krążek wykonany dobrze od tego stworzonego perfekcyjnie. Wielu krytyków uważa, że Symbolic cechuje niesamowita technika i precyzja, toteż w mojej recenzji nie może zabraknąć tych sformułowań; riffy wpadają w ucho, pomiędzy nimi są zmyślne przejścia, solówki i zagrywki. Do tego album cechują zgrabność, płynność, piękno, różnorodność, pomysłowość i równowaga między progresją a agresją (z delikatnym naciskiem na to pierwsze). Wprawdzie od czasu Scream Bloody Gore Czaku pokazywał swoim fanom swój spory talent do grania i pisania, jednak na Symbolic postanowił wszystko wynieść ponad normy; nie zdziwiłbym się, gdyby ten gość za życia spał z gitarą w jednym łóżku. Inną zaletą jest rozmieszczenie utworów, nawet pobierając płytę z internetu wystarczy ją po prostu włączyć i delektować się pięknem płynącym z głośników. Chuck Schuldiner zmienił również swój styl wokalny, niskie warczenie zastąpił wyższymi krzykami. Album rozpoczyna się w typowym dla tej grupy stylu; zamiast powitalnego intra dostajemy zrównoważony numer będący rozgrzewką przed dalszą płytą. W głośnikach leci tytułowe Symbolic. Death zaczyna dawać większy popis prezentując numer bardziej skomplikowany na którym towarzyszą częste zmiany tempa i riffów, do tego dostajemy porcję porządnych solówkek; w głośnikach leci Zero Tolerance. Empty Words jest już z kolei szybszym numerem od poprzednika. Na początku dostajemy świetne intro, po czym dostajemy elastyczny, energiczny numer zawierający parę dobrych riffów i solówek. Dalej jest rasowe Sacred Serenity, będące połączeniem nowego stylu Death ze starszym z lat 80-tych. Jest to za razem jeden z gorszych kawałków na płycie. Niedługo potem chłopaki prezentują jeden z bardziej różnorodnych numerów na płycie: 1,000 Eyes; przy tym grają parę świetnych riffów, zagrywek i solówek. Dalsze w kolejności jest bardziej agresywne Without Judgement. W moim mniemaniu jest to jeden z lepszych kawałków na płycie. Po nim słyszymy dość podobne, aczkolwiek równie profesjonalne Crystal Mountain. Pod dziewiątką dostajemy dość prosty, agresywny kawałek w stylu starszych płyt grupy, Misanthrope będące jednocześnie moim faworytem. Symbolic kończy się w ciekawym stylu numerem o nazwie Perennial Quest zwieńczone świetnym outrem zagranym na gitarze akustycznej.

W porównaniu do poprzednich płyt, teksty zbytnio się nie zmieniły. W sumie to nawet dobrze - i tak były elementem bardzo dopieszczonym przez Chucka. Tym razem w tekstach dość często pojawia się metafora, znacznie trudniej jest je zrozumieć niż w przypadku Leprosy, czy chociażby Spiritual Healing. Pewna rzecz się nie zmieniła: Chuck nadal pisze teksty o wyzysku jednego człowieka przez drugiego, omawia ludzkie uczucia i cierpienie. W Symbolic bohater opowiada o dzieciństwie, które przeminęło z czasem. Podmiot liryczny wspomina czasy niewinności. W Zero Tolerance Chuck Schuldiner potępia pogańskie msze, na których składa się ofiary z ciała i krwi. Podmiot liryczny uważa, że ludzie biorący w tym udział żyją daleko od rzeczywistości i nie wiedzą na czym polega życie. W Empty Words podmiot liryczny chciałby, aby człowiek zaczął polegać na sobie, a przestał myśleć o załatwianiu spraw za niego. W Sacred Serenity osoba mówiąca potępia istnienie wojen. Wie, że nawet na takie zjawisko istnieje zjawisko, należy tylko szukać głębiej. W 1,000 Eyes Chuck Schuldiner wypowiada się o nieciekawej przyszłości, która nas czeka. Według niego, za niedługi czas ludzie będą obserwowani przy użyciu kamer, co spowoduje naruszenie praw człowieka i odebranie wolności. W Without Judgement podmiot liryczny potępia szufladkowanie innych ludzi. Chuck uważa, że człowiek używa stereotypów, by nie musieć wysilać się gdy kogoś widzi. W Crystal Mountain podmiot liryczny krytykuje religię. Według niego jest to ludzki twór, który z czasem doprowadził do zła na świecie. Misanthrope opisuje tok myślenia filozofów nihilistycznych. Mowa jest tu o przyczynach narodzin tej doktryny oraz nastawieniu do życia ich wyznawców. Perennial Quest wydaje się być podsumowaniem płyty. Wokalista zachęca słuchaczy do życia po swojemu i zaleca trzymanie się z dala od wszelkiego zła.

Podsumowując, Symbolic jest kolejną idealną płytą na naszym blogu. Chuck Schuldiner ze swoją ekipą włożyli mnóstwo serca i pracy, aby stworzyć takie coś. Kompozycje są na bardzo wysokim poziomie; cechują się zgrabnością, świetną techniką i pomysłowością. Symbolic jest płytą łączącą brzmienie progresywne z agresywnym, toteż krążek nie jest ani zbyt lekki, ani za bardzo ciężki; jest to płyta świetnie zrównoważona. Teksty o społeczeństwie jak zwykle zdały egzamin; to co wyróżnia tą płytę od dzieł słuchanych przeze mnie wcześniej to metafora. Polecam płytę każdemu z osobna, nawet osobom nie słuchającym metalu. Jestem pewien, że Symbolic będzie cieszył uszy za każdym razem gdy wyląduje w odtwarzaczu.


Zalety:
- Świetne kompozycje
- Teksty i ich przekaz
- Technika i precyzja
- Połączenie agresji i piękna
- Pomysłowość
- Różnorodność
- Okładka
- Wpadające w ucho riffy
- Trud włożony w stworzenie płyty
- Płynność i zgrabność
- Wokal
- Album zapada w pamięć

Wady:
- Nie znalazłem


Okładka: 10/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 10/10

Ogólna ocena: 10/10

5 komentarzy:

  1. Mam kupioną tę płytkę, zajebista jest ;)


    Ty zaproponowałeś mi recenzję, to teraz ja: Fear Factory - Obsolete


    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat na nią poluję :)
      Obsolete planowaliśmy od dawna, tak więc na 100% recenzja się pojawi.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Jest tylko jedna wada: produkcja, mianowicie WCALE nie słychać basu! Żeby cokolwiek usłyszeć włączyłem wzmocnienie basów ale niewiele to dało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, ja nie miałem zastrzeżeń do brzmienia płyty. Kto wie, może wczesna wersja albumu miała taki problem?

      Usuń
  3. Wspaniała,a intro do empty words to piękne,melodyjność tych gitar i zmiany tempa,to wszystko jest płytą tą.Jeszcze Bathory-Blood On Ice.jest tak samo zajawkowym materiałem i zjawiskowym,ciekawym.

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!