Wyszukaj

12 stycznia 2016

Recenzja: Batushka - Litourgiya


Witam w kolejnej recenzji. Z racji tego, że właśnie skończyły się prawosławne święta, postanowiłem przygotować wam coś z nimi związanego. Nie mam pojęcia czego mógłbym spodziewać się po tej polskiej grupie. Zrobiło się o nich głośno całkiem niedawno (nikt nawet nie zna tożsamości jej członków), zainteresowałem się Batushką nie tylko ze względu na grafikę, ale też tajemniczość zespołu i prawosławną tematykę utworów. Czy nie prosiliście mnie jakiś czas temu o recenzję zespołu blackmetalowego? Oto macie. Ta recenzja będzie znacząco różniła się od pozostałych, album z racji na swój koncept zmusił mnie do zmiany paru zasad. Przed wami: Batushka - Litourgiya.

Litourgiya jest pierwszym albumem studyjnym polskiego zespołu blackmetalowego Batushka. Został wydany 4 grudnia 2015 roku nakładem Witching Hour Records. Nic nie wiadomo o tym zespole - nikt nie wie kiedy kapela powstała, jacy są jej członkowie. Wiadomo jedynie, że zespoły w których grają są dobrze znane. Słowo "Batushka" oznacza prawosławnego księdza, litourgyia odnosi się z kolei do mszy. Tytuły utworów odnoszą się z kolei do części prawosławnej liturgii.

To co zdecydowanie muszę opisać w tym przypadku to grafika zdobiąca płytę. Okładka stylizowana jest na prawosławną ikonę. Przedstawiona jest na niej matka boska z dzieciątkiem Jezus na złotym tle (symbolizuje ono boskość przedstawionych postaci). Poniekąd za grafiką może kryć się pewien przekaz. Postacie przedstawione na niej nie mają twarzy; przez to jednak grafika wygląda tajemniczo, zaryzykowałbym nawet stwierdzenie "przerażająco". Warto przyjrzeć się również prawej ręce matki boskiej, która wykonuje gest mano cornuta (w chrześcijaństwie gest szatana). W przypadku prawosławnych ikon, ludzie piszący je zwracają szczególną uwagę właśnie na twarze; " [...] twarz na ikonie jest obliczem zwróconym ku Bogu, obliczem przemienionym w wiecznej światłości. Istotą ikony jest paschalna radość, nie rozstanie, ale spotkanie. Ikona w swoim rozwoju dążyła od portretu do oblicza, od tego, co realne i czasowe, do przedstawienia tego, co jest idealne i wieczne.". Przedstawiona wyżej grafika jest więc odwrotnością standardowej ikony. Nie ma tu wyżej opisanej boskości, radości paschalnej, światłości. Jest to po prostu obraz bluźnierczy, skierowany bardziej w stronę szatana niżeli boga. Jest to prawdopodobnie najlepsza grafika jaką widziałem, przy niej chowają się wszelkie Behemothy, Edy Repki, Michaele Whelani. Miejmy nadzieję, że materiał będzie równie dobry.

Wybrane oceny z różnych serwisów:

- 10/10 - kvlt.pl
- 9,5/10 - Rock Area
- 10/10 - Uwolnij Muzykę
- 9/10 - Sputnik Music
- 9,75/10 - Metal Archives


Lista utworów:

1. Yekteniya 1
2. Yekteniya 2
3. Yekteniya 3
4. Yekteniya 4
5. Yekteniya 5
6. Yekteniya 6
7. Yekteniya 7
8. Yekteniya 8

Litourgiya jest płytą koncepcyjną. Słuchając jej, miałem czasem wrażenie jakbym był świadkiem mszy prawosławnej; brzmienie albumu działa na wyobraźnię. Klimat to zdecydowanie największy plus panów z Batushki; jeden z wokalistów śpiewa niczym prawdziwy prawosławny ksiądz, od czasu do czasu możemy usłyszeć chóry, często pojawiają się również dźwięki dzwonów i kadzidła. Jednocześnie album ma wiele cech black metalu: riffy są agresywne, szybkie, ale jednocześnie emanuje z nich piękno. Najwięcej ciężaru daje tu perkusja; jej partie składają się w większości z blast beat'ów, choć są chwile gdy panowie zwalniają. Kawałki są skomplikowane, każdy różni się schematem i techniką gry. Ogólnie mówiąc, kompozycje wypadają bardzo przyzwoicie. Płyta powaliła mnie swoim ogromem. Co z tego, że to black metal, ten gatunek idealnie tutaj pasuje. Z pewnością krążek brzmiałby dużo gorzej, jakby zagrano na nim thrash lub death. Potraktujmy zatem tą płytę jak prawosławną mszę, zamiast siedzieć z fajkami i piwem w łapie oczekując na muzyczny wpierdol odprężmy się, zapalmy sobie kadzidełko, pomódlmy się i zmówmy razem "Wieruju".

Tekstów nie znalazłem w internecie. Chociaż myślę, że do tego typu płyty nie trzeba ich specjalnie omawiać. Tytuły Yekteniya odpowiadają częściom mszy. Kolejno oznaczają one: Introitus (wstęp), Kyrie (Pan), Sequens (następny), Offertorium (ofiara), Sanctus (duch), Benedidctus (Błogosławiony), Agnus Dei (baranek Boży) i Communio (komunia).

Niby nie przepadam za takim graniem, a jednak Litourgiya zrobiła na mnie ogromne wrażenie; płyta dosyć dziwnie wpływa na psychikę, pisząc recenzję czułem się jakbym był w transie. Początkowo uważałem Litourgiyę za płytę idealną, znalazłem w niej jednak bardzo poważną wadę; przy pierwszym przesłuchaniu album jest świetny, z czasem jednak płyta traci swoją magię. Istnieją krążki, które z czasem stają się lepsze, czasem trafimy na coś, co nie zmienia się przez lata... Litourgiya prawdopodobnie nadal będzie uchodziła za krążek nietypowy, choć z czasem album znacząco straci na opinii. Chyba, że z debiutem Batushki będzie jak z dwoma ostatnimi wydawnictwami Death'u, ewentualnie Far Beyond Driven Pantery. Co tu jeszcze dodawać, wszystko zostało przecież powiedziane. Na chwilę obecną Litourgiyę można uznać za współczesnego klasyka black metalu.

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Pomysł na album
- Koncept
- Klimat
- Wokal
- Album zapada w pamięć

Wady:
- Z czasem płyta prawdopodobnie straci swój urok


Okładka: 10/10
Teksty: BRAK OCENY
Kompozycje: 9,75/10

Ogólna ocena: 10/10

9 komentarzy:

  1. Ja nie widze na okładce żadnych diabelskich rogów.
    którą ręką, matka boska,wykonuje ten gest ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjrzyj się uważnie jej prawej ręce.

      Usuń
  2. Tam nie ma żadnego diabelskiego gestu, autor chyba się trochę za bardzo wczuwa XD

    http://www.mbnp.religia.net/wp-content/uploads/2006/04/MBNP_ikona.png

    Matka Boska Nieustająca. Jezus trzyma dłoń między kciukiem Matki Boskiej, a resztą jej palców. Na okładce Batushki jest na takiej samej zasadzie.
    Żadnych rogów tu nie ma, chyba że zamknę jedno oko, zrobię zeza i spojrze pod innym kontem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre, ciekawe, inne...a "otoczka" jest mi zupełnie niepotrzebna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się jakoś płyta spodobała, zrobiłbym jednak remake tej recenzji, lub w ogóle ją usunął. Gdy usłyszałem De Mysteriis Dom Sathanas uznałem, że tamta płyta dużo lepiej się prezentuje, a o Batushce już mało kto pamięta.

      Usuń
    2. Witaj!
      Zabierasz się za recenzje Batushek i szastasz pojęciami "współczesnych klasyków black metalu" nie wysłuchawszy wcześniej nawet Mayhem.Polecam powrót do korzeni przed oceną postblackowych dźwięków:)

      Usuń
    3. Zanim spróbujesz mi wytłumaczyć coś, co już od jakiegoś czasu wiem, przeczytaj powyższy komentarz.

      Usuń
  4. mało kto pamięta o Batushce?Człowieku zobacz ile koncertów grają a ja sam od wydania liturgii słucham ich non stop.FENOMENALNA kapela.

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!