Wyszukaj

29 marca 2016

Konfrontacja: Hatebreed - Perseverance vs Terror - Lowest Of The Low


Witam w kolejnym remake'u. Z góry przepraszam za brak aktywności na blogu, miałem ostatnio sporo spraw do załatwienia. Nie miałem czasu na prowadzenie tego bloga, toteż przez dość długi czas było tu pusto. W trakcie tej przerwy pomyślałem sobie, że przydałaby się korekta stylu pisania recenzji. Zamiast opisywać wszystkie utwory, będę wymieniał te najlepsze; mam nadzieję, że przez to moje wypociny uzyskają jakiś lepszy status :) Wiele osób słuchających hardcore uważa, że gatunek ten obowiązywał przede wszystkim w latach 80-tych i 90-tych. Cóż, nie bez przyczyny, w końcu w XXI wieku hardcore powoli zaczyna dogorywać. Grupy grające go najczęściej przerzucają się na inne gatunki, najczęściej jednak interesują się świeżutkim metalcorem. Istniały jednak zespoły, które próbowały przywrócić świetność temu gatunkowi. Zarówno Terror jak i Hatebreed postanowiły dzielnie kontynuować twór takich kapel jak Madball, czy chociażby Sick Of It All. Przed wami: Hatebreed - Perseverance vs Terror - Lowest Of The Low.

Hatebreed - Perseverance


Perseverance jest drugim albumem studyjnym amerykańskiej grupy hardcore'owej Hatebreed. Został wydany 12 marca 2002 roku nakładem Universal Music Group. Jeszcze przed wydaniem płyty, Jamey Jasta robi szarady w składzie. W 1999 roku z zespołu zostają usunięci gitarzysta Matt McIntosh i perkusista Jamie Muckinhaupt. Na ich miejsce wchodzą: gitarzysta Sean Martin i bębniarz Rigg Ross; nowy garowy nie sprawdził się jednak w zespole, w 2001 roku został zastąpiony przez Matta Byrne grającego z Hatebreed do dzisiaj. W tym składzie grupa tworzy swoją drugą płytę, będącą wrotami do sławy chłopaków Jamey'ego Jasty. Po dziś dzień Perseverance uznawane jest za jedno z najważniejszych wydawnictw tego zespołu.

Okładka budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jest dość prosta, z drugiej jednak widać, że kryje się za nią pewien przekaz. Przedstawione jest na niej logo grupy za którym znajdują się dwie skrzyżowane ze sobą buławy w płomieniach. Moim zdaniem ogień jest symbolem energii, męskości i zniszczenia, zaś skrzyżowane ze sobą buławy oznaczają konflikt i honor w prowadzeniu wojny. Taka symbolika pasowałaby również do nazwy albumu, "wytrwałość". Grafika zdradza nam to, co zespół chciałby nam przekazać na płycie. Zdecydowanie Hatebreed usiłuje nam wpoić to, że w życiu nic nie dostaniemy za darmo, należy walczyć o swoje marzenia.

Wybrane oceny z różnych serwisów:

- 9,75/10 - Metalorecenzje (dawna ocena)
- 7/10 - Lambgoat
- 8/10 - Sputnik Music
- 7,25/10 - Don't Cry Out Loud
- 10/10 - Ultimate Guitar (ocena recenzenta)


Lista utworów:

1. Proven
2. Perseverance
3. You're Never Alone
4. I Will Be Heard
5. A Call For Blood
6. Below The Bottom
7. We Still Fight
8. Unloved
9. Bloodsoaked Memories
10. Hollow Groud
11. Final Prayer
12. Smash Your Enemies
13. Healing To Suffer Again
14. Judgement Strikes (Unbreakable)
15. Remain Nameless
16. Outro
17. Condemned Until Rebirth

Do niedawna Hatebreed było u mnie zespołem zapomnianym. Po awarii dysku twardego z kwietnia 2014 kompletnie straciłem zainteresowanie tą kapelą. W styczniu 2016 będąc lekko znudzonym zespołami ostatnio słuchanymi przeze mnie odkopałem Hatebreed; załączyłem sobie Perseverance, i... o kurwa. Ciężko opisać co czułem słuchając ten album po raz pierwszy od (prawie) dwóch lat. Prawdopodobnie po tak długim czasie w pełni doceniłem tą płytę. Brzmienie jest zajebiste, muzyka porządnie daje w kość swoją brutalnością, bezpośredniością i energią. Właściwie to nie byłbym zdziwiony, gdyby Hatebreed w tym momencie grało zdecydowanie ciężej niż część metalowych kapel. Większość utworów świetnie brzmiałoby na koncertach. W porównaniu do Satisfaction Is The Death Of Desire postęp jest ogromny. Tam dostaliśmy jednolicie zagrany, wypucowany "hardcore" bez pałera, tutaj wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Bębny nie brzmią już jak "tapanie" w stylu Tapping The Vein Sodomu, w tym napierdalaniu czuć moc. Bas (wcześniej ledwo słyszany) bardzo dobrze wzmacnia gitary wygrywające przyzwoite riffy. Nie zapominajmy też o frontmanie tego zespołu, Jamey'im Jasta. Już na początku działalności Hatebreed słychać było, że facet ma talent. Tym razem jednak pokazał, że nie ma z nim żartów. Ponieważ dzisiaj zdecydowałem, że wprowadzę nowy styl, wymienię najlepsze pozycje na płycie; przyznam jednak, że jest ich dość sporo, każdy utwór czymś się wyróżnia. Zespół na wstępie prezentuje szybki utwór wprowadzający nas w brutalną atmosferę płyty: Proven. Później jednak album robi się nieco bardziej różnorodny; Perseverance, You're Never Alone i I Will Be Heard to prawdopodobnie trzy, najlepsze kompozycje na krążku. Utwory wpadają w ucho, świetnie brzmią i idealnie pasują na koncerty (zwłaszcza tyczy się to I Will Be Heard). Przy A Call For Blood Hatebreed przechodzi w dość delikatny sposób z koncertowego i energicznego oblicza w bardziej agresywną, typowo hardcore'ową grę. Po nim dostajemy kolejne, dwa świetne numery: początkowo niepozorne Below The Bottom z czasem prezentuje się coraz lepiej. We Still Fight jest bardziej bezpośrednie i cięższe od wcześniejszych utworów, jest to kolejna kompozycja godna polecenia. Jest to również najszybszy kawałek ze wszystkich na płycie. W Bloodsoaked Memories Hatebreed prezentuje zupełnie inne oblicze. Nie ma tu solidnych, bezpośrednich akcji i ciężkich riffów; dostajemy za to dość (nie)spokojny na tle poprzedników numer zrealizowany w post-apokaliptycznym klimacie. Utwór jest połączony z ciężkim i agresywnym Hollow Ground. Pod względem stylu wykonania przypomina nieco połączenie czterech pierwszych utworów z albumu. Mniej od pozostałych utworów lubię Final Prayer, warto jednak się nim zainteresować ze względu na obecność Kerry'ego Kinga ze Slayera. Smash Your Enemies przytłacza swoim ciężarem. Pomimo, że utwór jest dość prosty w porównaniu do poprzednich kawałków (utwór oryginalnie znalazł się na EP-ce Under The Knife), miażdży swoim zajebistym wykonaniem. Healing To Suffer Again rozpoczyna się świetnym riffem, później utwór przechodzi w mieszankę stylów I Will Be Heard i Hollow Ground. Po szybkim i wpadającym w ucho Judgement Strikes (Unbreakable) dostajemy najdłuższy, a za razem jeden z bardziej skomplikowanych numerów na Perseverance: Remain Nameless. Outro jest kilkusekundową wersją utworu Tear It Down znanego z The Rise Of Brutality.

Uważam, że chłopaki z Hatebreed potrafią pisać teksty. To, że są one dobrze stworzone nie muszę mówić, najlepiej wypada jednak przekaz; choć w dużej mierze mamy do czynienia z monotematycznością, warstwa liryczna tego zespołu nadal jest jedną z ciekawszych z jakimi można się spotkać. W przeciwieństwie do wielu innych kapel, Hatebreed kieruje swój przekaz od serca dla fanów, aby ci kroczyli przez życie dumni i niepokonani. Na płycie dominują teksty motywujące, często jest mowa o nieszczęściu, depresji i spełnianiu swoich marzeń. W Proven zespół motywuje nas do bycia sobą. W Perseverance, You're Never Alone, Hollow Ground grupa namawia fanów spełniania marzeń i walki ze swoimi demonami. W I Will Be Heard Jamey motywuje nas do niepoddawania się pomimo porażek. Przy A Call For Blood Hatebreed na moment odchodzi od motywowania nas, przechodząc do bronienia uciskanych. Utwór może być dedykowany krajom, które cierpią z powodu dyktatury; nie zdziwiłbym się również, gdyby A Call For Blood było poświęcone zwierzętom zabitym w trakcie wiwisekcji. W Below The Bottom podmiot liryczny kieruje swoje słowa do ludzi, które z powodu swojego nałogu spadły na dno. Jamey pokazuje adresatowi, dlaczego jego najbliżsi się od niego odwrócili, udowadnia mu, że to jego uzależnienie odbiera mu wszystko, co ma najcenniejsze. We Still Fight jest dedykowane ludziom, którzy w swoich krajach muszą walczyć z okrutną władzą. Jamey Jasta oddaje hołd ofiarom dyktatur. W Unloved wypowiada się osoba zraniona przez swojego życiowego partnera. Podmiot liryczny wytyka swojej "miłości" brak zainteresowania i zmianę na gorsze w ciągu lat bycia ze sobą. Bloodsoaked Memories wydaje się być kontynuacją poprzednika. Podmiotem lirycznym jest osoba odchodząca od swojego partnera życiowego. Wydaje się być ona zmęczona tym, że jej mąż/żona ciągle żyje przeszłością i nie potrafi się z nią pogodzić. Final Prayer jest krytyką wszelkich wad ludzkości. Osoba mówiąca ma uprzedzenia wobec żądnych władzy dyktatorów, oraz wszelkich wielkich korporacji wyzyskujących dobra natury. W Smash Your Enemies podmiotem lirycznym jest mężczyzna dokonujący zemsty na swoim wrogu. Bezskutecznie próbował rozwiązywać sytuację w najlepszy możliwy sposób na granicy rozsądku; będąc przypartym do muru uznał, że jedynym wyjściem z sytuacji będzie zabójstwo. W Healing To Suffer Again podmiotem lirycznym jest osoba, która po wielu latach bycia w kiepskiej sytuacji postanowiła walczyć o swoje życie. Bohater utworu uznał, że życie nadzieją było jego największym błędem, przez długi czas myślał, że sytuacja w której się znalazł rozwiąże się sama. Podmiot liryczny aby zagłuszać jej przebieg zapijał swoje smutki alkoholem. W Judgement Strikes (Unbreakable) i Remain Nameless wypowiada się osoba mająca chęć spełniać swoje marzenia. Ma ona jednak do czynienia z bliskim mu człowiekiem (prawdopodobnie rodzicem), który zabrania mu przedsięwzięcia jakichkolwiek kroków do możliwości spełnienia się. Podmiot liryczny nie jest z tego zadowolony i krytykuje rodzica za to, że w życiu się poddał nie chcąc być szczęśliwym.

Podsumowując, Perseverance to świetna płyta. Hatebreed od czasu Satisfaction Is The Death Of Desire poczyniło ogromne postępy, tworząc swoje opus magnum. Kompozycje spodobały mi się, brutalność i bezpośredniość Perseverance wgniata słuchacza w ziemię; większość riffów na albumie wpada w ucho, ciężar muzyki motywuje i daje adrenalinowe kopy. Teksty na albumie również prezentują bardzo dobry poziom. Zachęcają one słuchaczy do zmiany swojego życia na lepsze, walki ze swoimi problemami i spełniania marzeń. Myślę, że gdyby nie ten album, hardcore byłby dużo biedniejszy. Jak najbardziej polecam tą płytę.

Zalety:
- Świetne kompozycje
- Bardzo dobre teksty
- Szczery i dosadny przekaz
- Żywiołowość
- Brutalność
- Agresja
- Album zapada w pamięć

Wady:
- Nie znalazłem

Okładka: 8/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 10/10

Ogólna ocena: 10/10


Terror - Lowest Of The Low


Lowest Of The Low jest pierwszą EP-ką amerykańskiej grupy hardcore'owej Terror. Album został wydany 28 stycznia 2003 roku nakładem wytwórni Bridge 9 Records. Po tym jak Scott Vogel (wokalista grupy) opuścił Buried Alive, założył Terror. Co dość dziwne, Vogel w niewielkich odstępach czasu opuszczał dotychczasowe zespoły w których bywał i tworzył nowe. Facet był już w Reverend, Against All Hope i Fadeaway jako perkusista, oraz Slugfest, Despair i Buried Alive jako wokalista. Każdy zespół po odejściu Vogela się rozpadał. W 2002 roku pojawił się Terror, który do dziś jest najważniejszym i najdłuższym projektem wokalisty. Od razu po założeniu grupy rozpoczęto nagrania. Jak już mówiłem, początkowo krążek został wydany w 2003 roku, w 2005 roku pojawiła się reedycja albumu wydana przez Trustkill Records. Album jest jednym z najważniejszych dzieł grupy, pomimo tego sprzedał się w niewielkiej ilości w pierwszym tygodniu.

Okładka przedstawia bielika z rozpostartymi skrzydłami na pomarańczowym tle, z tarczą na piersi. Przypomina mi to nieco awers z Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych. Na wiki przeczytałem, że bielik na awersie trzymał gałązki oliwne i strzały (symbolizujące zdolności do pokoju i wojny). Ponieważ w domenie USA pokój zawsze przeważał ("tak kurwa, na pewno"), głowa bielika jest zwrócona w stronę gałązek oliwnych. Cóż, z tego co wiem to muzyka tej grupy jest raczej jedną z najbardziej agresywnych spośród tego gatunku, więc bielik z gałązkami oliwnymi jest trochę nie na miejscu. Chyba że chodzi tu o to, że ktoś komuś proponuje pokój, a w środku kipi ze złości (co może sugerować agresywna barwa okładki). No cóż, można do tej koncepcji chwilę dochodzić, jednak podoba mi się.

Wybrane oceny z różnych serwisów:

- 6,5/10 - Metalorecenzje (dawna ocena)



Lista utworów:

1. Better Off Without You
2. Don't Need Your Help
3. Nothing To Me
4. Keep Your Distance
5. Another Face
6. Push It Away
7. Life And Death
8. What Have We Done
9. Lowest Of The Low

Lowest Of The Low od początku zapowiadało się na przyzwoite wydawnictwo; niczym Hatebreed na początku swojej kariery, płytę cechują bezpośredniość i czysta brutalność. Może i nie jest to tak różnorodne granie, aczkolwiek chłopakom nie daleko do zespołu Jamey'ego Jasty. Gitary i riffy brzmią wściekle, w połączeniu z szybkim tempem gry z pewnością dadzą nam solidnego, adrenalinowego kopa. Nie ma tu miejsca na jakieś skomplikowane akcje, solówki, różnorodność i techniczne rozpierdole... mamy po prostu wciskający w fotel hardcore. Co z tego, że brak wyżej wymienionych zalet metalu, ten gatunek swoją bezpośredniością ma nas skutecznie zmotywować do działania; albo da nam po ryju za niepowodzenie, albo po sukcesie zmusi nas do pokonywania jeszcze większych barier. Jakieś wady? Większość utworów jest do siebie bardzo podobnych, często towarzyszyło mi przy odsłuchu uczucie deja vu. Z jednej strony tak naprawdę tak powinno być; a jednak słuchając tego coś mi nie pasuje. Lowest Of The Low bardzo przypomina Perseverance pod względem agresji i bezpośredniości, a jednak tamto wydawnictwo było dużo bardziej zróżnicowane. Terror przede wszystkim goni na łeb na szyję, rzadko ma czas na zaprezentowanie jakiegoś solidnego, ociężałego wgniatacza (w przeciwieństwie do Hatebreed). Poza tym, płyta była stanowczo za krótka - poświęcenie 17 minut na dziewięć utworów jest nie na miejscu. Pierwszy utwór na liście świetnie rozpoczyna jazdę bez trzymanki. Pomimo szybkiego początku wyraźnie słychać, że Better Off Without You był planowany jako numer jeden. Kawałek świetnie nas wprowadza w brutalną atmosferę krążka. Don't Need Your Help od samego początku skojarzyło mi się z Wasting Away zespołu Nailbomb. Utwór kopie po dupie nieco słabiej od poprzednika, nie brzmi jednak źle. Nothing To Me - czysta, hardcore'owa zajebioza. Świetny riff zajebiście kopie po dupie, uroku dodaje ciężkie jak ruski KRAZ intro i późniejsze szybkie, bezpośrednie tempo gry. Keep Your Distance brzmieniem przypomina poprzedni utwór; ze względu na intro, kawałek skojarzył mi się nieco z Terrorizerem (konkretnie to z utworem Storm Of Stress). Przy Push It Away wreszcie coś zaczęło się zmieniać - Terror zaprezentował nieco wolniejszy numer, agresją jednak dorównuje poprzednim numerom. Zdecydowanie utwór przypadł mi do gustu. Numer tytułowy - Lowest Of The Low - wypada zajebiście, obok Nothing To Me i Better Off Without You jest jednym z najlepszych kawałków na płycie. W niezłym stylu kończy album.

Warstwa liryczna na płycie Lowest Of The Low prezentuje się przyzwoicie. Scott Vogel niczym panowie z Biohazardu przekazuje nam smutną prawdę na temat ludzkiej natury, oraz rady jak przetrwać w naszej chorej rzeczywistości. Podmiot liryczny często krytykuje ludzkość za bezduszność i brak poszanowania dla innych. Pomimo wyraźnego zainteresowania tego typu tematyką, nie mamy do czynienia z monotematycznością; większość tekstów dotyczy innych spraw, wszystkie poruszają kwestie ważne dla naszego gatunku. Better Off Without You jest krytyką nowego członka ekipy, z którą prowadza się podmiot liryczny. Osoba mówiąca uważa, iż przybysz uważa się za kogoś ważnego tylko dlatego, że wszystkich zna i próbuje innych pouczać. W Don't Need Your Help i Keep Your Distance podmiot liryczny odrzuca pomoc drugiego człowieka. Tłumaczy to tym, że nauczył się radzić sobie sam, gdy jego przyjaciele się od niego odwrócili. Nothing To Me jest krytyką osób podążających za trendami. Zdaniem podmiotu lirycznego, ludzie będący modnymi nie potrafią być sobą, wolą kopiować swoich idoli, aniżeli próbować pokazać siebie. W Another Face osoba mówiąca opowiada nam o sztuce przetrwania na ulicy. Bohater utworu nie miał nikogo, kto by mógł mu pomóc w życiu, toteż jedyne co potrafi, to przeżyć w chorym społeczeństwie. W Push It Away podmiot liryczny udowadnia nam, że cały świat jest nam wrogi. Człowiek niszczeje wskutek brania używek i kontaktu z fałszywymi ludźmi. W Life And Death bohaterem utworu jest ubogi człowiek. Jego zdaniem kwestią szczęścia nie jest majątek, a radość z dawania i z tego, co się ma. W What Have We Done wypowiada się osoba pożarta przez stres. Z powodu nadmiaru złych przeżyć nie potrafi ona poradzić sobie z życiem. W Lowest Of The Low wypowiada się osoba, która jest świadkiem porażki swojego wroga. Twierdzi ona, że wynikiem życiowego niepowodzenia rywala jest karma spowodowana brakiem szacunku do innych ludzi.

Podsumowując, Lowest Of The Low to nawet niezła płyta. Bezpośredniość i agresja to jej największe zalety. Album bardzo dobrze brzmiał, większość riffów wgniatało mnie jako słuchacza w ziemię. Warstwa liryczna również prezentowała dobry poziom. Problemem jest jednak brak różnorodności schematów według których utwory zostały napisane; często miałem wrażenie, że aktualnie lecący numer leciał nie tak dawno w głośnikach. Inną wadą jest długość płyty, moim zdaniem na hardcore to trochę za mało. Nie zdziwiłbym się, gdyby Terror po tym wydawnictwie pokazał prawdziwą klasę tworząc parę świetnych albumów. O tym przekonam się jednak za jakiś czas.

Zalety:
- Przyzwoite kompozycje
- Dobre teksty
- Pozytywny przekaz
- Bardzo dobry wokal
- Bezpośredniość i agresja
- Brutalność
- Energia
- Okładka

Wady:
- Niska różnorodność
- Długość albumu

Okładka: 8/10
Teksty: 9/10
Kompozycje: 6,25/10

Ogólna ocena: 6,75/10


Konfrontację wygrywa album: Perseverance. Hatebreed powaliło mnie na kolana swoją płytą; zespół pod każdym względem wypadł lepiej od kapeli Scotta Vogela, która dopiero rozpoczynała swoją karierę.

2 komentarze:

  1. Perseverance 10/10???? WTF!!! Przecież to nie jest tak dobra płyta, no stary jak dla mnie zbyt mocno się zapatrzyłeś w tą muzykę nie patrząc na jej wady. Jescze ktoś się zawzoruje i będzie pisać że Perseverance to dzieło

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie Perseverance to ideał hardcore'u; czysta, motywująca agresja z zajebistym brzmieniem. Może przyjmę tą krytykę do wiadomości jeżeli udowodnisz mi, dlaczego "zapatrzyłem się" w ten album. Ja już mówiłem, dlaczego sądzę tak a nie inaczej.

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!